17

Foma uświadomił sobie, że nic nie musi, choć to najgorsze z określeń, nikt na niego nie czeka, nie potrzebuje, nie wypatruje tego co robi, co czuje, jak się ma. A skoro tak, to rozkład jego dnia, doby, myśli, planów, skupienia uwagi, może być zupełnie inny. Trochę to było smutne, trochę na swój sposób wyzwalające, choć to też beznadziejne określenie i wcale niełatwe w przełożeniu na dzień, na siebie, na noc. Może nawet było fałszywe u samych podstaw, ale punkt wyjścia to jedno, a wnioski, spostrzeżenia, wyłaniające się opcje to drugie. Foma mógł robić wszystko, mógł nie robić nic, mógł czuć każdą emocję, mógł znajdować się w dowolnym miejscu między depresją, a ekstazą, i wszystko to chowało się pod gęstym kocem ciszy. Kocem utkanym z kilku napisanych słów, z kilku usuniętych.

26/27, 3:30-4:40

Foma przebudził się i nie mógł zasnąć. Zdecydowanie nie mógł zasnąć, bo za dużo było w nim tego, co zasnąć spokojnie nie pozwala. Trzecia trzydzieści, trochę daleko do podsumował, bo to rzeczywiście był spory kawał czasu do planowanego wstania. A jeszcze z tym nieznośnym czas na pewno będzie upływał wolniej.

Foma zaczął ubierać to w słowa. Najpierw w głowie, pojedyncze zdania, trochę chaotyczne, trochę niepowiązane ze sobą. Potem zaczął je spisywać, porządkować, łączyć. Nie były to przyjemne zdania i nie opisywały przyjemnego świata, ale nadawały mu strukturę, weryfikowały argumenty, przesłanki, wnioski.

O czwartej czterdzieści Foma kończył list, bo najbardziej ze wszystkiego był to list. Taki, który się pisze, a potem pali, by o aby nie wysłac. I chyba nawet potem Foma zasnął.

Przestrzeń

Foma snuł się po przestrzeni.
Przestrzeń. Czy ktoś w ten sposób określą scenerię, której się znajduje?  Bez choćby jednego szczegółu, który pozwoliłby umiejscowić, osadzić, przyjąć perspektywę i oczekiwania. Kosmos! Odpowie ktoś. Kosmos to przestrzeń, często zamieniają się nazwami. To prawda, mógłby zgodzić się Foma, kosmiczne przygody, kosmiczne przeżycia, kosmiczne egzystencjalne rozbicia i odkrycia dzieją się w przestrzeni, a przestrzeń raczej większa niż mniejsza, bardziej nieograniczona niż określona, choć ostatnie oddechy wśród tej nieograniczonej przestrzeni mogą odbywać się w niewielkie metalowej puszce lub jeszcze mniejszym skafandrze.
Foma jednak nie był w kosmosie (abstrahując od tego, że Ziemia jest częścią kosmosu i wszystko co na Ziemi jest z automatu w kosmosie, przynajmniej wszystko materialne). Foma po prostu się snuł. Szukał dla siebie zajęć, zajęć w tej bezpośredniej przestrzeni, którą zajmował i na której się skupiał, które miały mu tę przestrzeń zapełnić i otoczyć od tego co poza nią. Bardziej mentalnie niż materialnie, bo do materialnych rzeczy Foma nie miał ostatnio najlepszego wyczucia. Do niematerialnych zresztą też.

kwalifikacje

Foma zrobił sobie test. 12 Tak, 11 Nie. Według klucza oznaczało to, że jest wrażliwy, nawet bardziej niż zwykle, wysoko, czy jakąkolwiek metodą lub wymiarem się wrażliwość określa. Zdziwiło go to, nawet bardzo. Co prawda kiedyś uważał, że tak, owszem, jest w nim wrażliwość, zrozumienie, dostrzeganie ponad i przez. Jednak ostatnio tyle razy słyszał, że nie, a nawet jeśli coś na rzeczy, to zupełnie obok, że uwierzył, że nie. Pogodził się z tym. Bywa. To znaczy jest. To znaczy nie jest.

Test zrewidował te wyobrażenia. Fomy dawne i obecne, i przez Fomę odbierane. Jest wrażliwy! Wysoce wrażliwy, choć na granicy. Jednym Tak się prześliznął, wkręcił, wcisnął. W praktyce niczego to nie zmieniało. Co z tego, że ma kwalifikacje, skoro niskie, za niskie i niedostosowane. Jak to u Fomy. Dziękujemy za zainteresowanie, ale nie tego droida szukamy.

Foma

Foma. Dawno tak o sobie nie pisał, nie nazywał się tak, nie określał w trzeciej osobie, bo to zapewniało dystans do. Jako postaci, którą przez lata współtworzył, publikując dla nikogo i wszystkich. Bo chociaż nikt tego nie czytał, to każdy przecież mógł. Odcinał się, a jednocześnie odsłaniał się i odkrywał w tych zdaniach. Bardzo dawno. Tak dawno, że w domyślnych ustawieniach nawet nie widział, co się dzieje u Fomy, niezależnie czy z małej czy z dużej. Domyślnie foma utknął w pamiętniku, w którym za dużo ja, a automatyczna stopka przywołuje byt, jaki ponoć dawno za nim.

Za dużo słów, za długie zdania skarcił się Foma, ale mimo wszystko wcisnął pole OPUBLIKUJ.