Poddawanki

– Co tam? Grasz w coś?
– A nic tam. Gram w zamek, jak to mówi młoda. Kiedy mam czas, czyli za często. Ale to takie nic szczególnego.
– A co może być szczególnego?
– Poddawanki są szczególne.
– Nie znam.
– Bo to znane-nieznane. Coś jest, a tu nagle ktoś mówi „poddaję się”.
– I….?
– I kicha. Dup. Bam. Brzdęk. Cisza. I wcale nie wygrywasz. Przegrywasz jeszcze bardziej.
– Kraksa na zakręcie.
– Taaaa… A nawet gorzej.
– Game over?
– Pewności nie ma, więc może nie. Ale tego nie wiesz.
– Mocne.
– Nawet za.

Je-Sień-Wrze-Sień-Tra-Ta-Ta-Ta

Brrrrr mówi Sepi z kwaśną miną.
– „Brrrrr” o tej porze? dziwię się. „Brrrrrr” to możesz mówić o poranku. Przed południem robi się skwar i trzyma do zachodu słońca.
Nie lubię czegoś takiego otrząsa się. Nie wiadomo czy jeszcze lato czy już jesień.
Ja lubię. Bo naprawdę lubię. Być może to wrześniowe niezdecydowanie i bogactwo lubię najbardziej. A czy lato czy jesień zależy co kto woli. Można nawet zmieniać w trakcie, inaczej rano, inaczej w sobotę.
Można i tak zgadza się Sepi. Widać nie jest to dla niego aż tak ważne jak wyglądało. Jakieś plany na jesień? Ni to zmienia temat, ni go rozwija. Jak już jesień będzie na pewno?
Hmmm myślę chwilę. Nic szczególnego nie planowałem. Może na mail odpiszę, jeszcze z wiosny mam.
Z wiosny? Sepi wygląda na zaskoczonego. W sumie nic dziwnego. Na wiadomości odpisuje się od razu albo wcale.
No, tak jakoś wyszło. Wolę nie rozwijać wątku, bo nie ma się czym chwalić. Ale ma to swoje plusy. Sprawy, które przeszłyby szybko, niezauważone, bez historii, mogą dzięki termu potrwać dłużej.
A są takie?
Są na pewno mówię z przekonaniem. Nie pamiętam już o czym był ten mail, jakie odpowiedzi pojawiały się w głowie gdy go czytałem, ale wśród nich musiało być coś, co chciałbym zatrzymać. I wrócić do tego kiedy słońce będzie po drugiej stronie lata. No to już mogę.