Bez kategorii

A gdyby komisarz napisał: wychodzę na paluszkach, cicho zamykam drzwi i już mnie nie ma, pa. Co wtedy? Co stałoby się ze światem?

Reklamy

Ten bar nie jest zgodny z RODO

serio nie jest? pyta Abi.
pojęcia nie mam odpowiadam. ale takiej fali spamu, że coś ktoś jest zgodny, że ulepsza politykę prywatności, i że nie wiadomo co jeszcze, nie pamiętam. i aż mi się chce powiedzieć, że bar ma to wszystko gdzieś, jest taki sam jak dotychczas. przychodzisz, jesteś na swoją odpowiedzialność, barman ma cię na oku albo nie, i tyle. rodo-srodo. a jak ktoś przez szybę przyuważy, że byłeś, to tak samo jak by zauważył cię na mieście kończę wywód.
to może jednak jesteś zgodny stwierdza Abi.
może jestem zgadzam się. bez tego tej zgodności i ulepszenia już nikt zupełnie tutaj nie zajrzy kwituję, choć niczego nie ulepszyłem ani o jotę.

Przyjmijmy, że tak jest lepiej

To jest bardzo wygodne założenie, logiczne, bezduszne, ale proste w realizacji, bo jak by ci się nie podobało to co teraz, uznajesz, że inne aspekty maja pierwszeństwo. Wcześniej nie miały, to one musiały zaakceptować swoją drugorzędność, teraz przyszedł ich czas. I tyle. Uznajesz i się tego trzymasz.

Czy były od zawsze, czy pojawiły się z czasem, nieważne. Czas jest ich. Może tylko przez chwilę, może dłużej. A może poczują szansę i już nie odpuszczą, będą górą do końca. Trzeba przyznać, że to szansa jakich mało. Żal nie skorzystać. Mogą się pysznić, mogą pączkować nieprzeganiane, chronione założeniem, że tak jest lepiej. Lata pozostawania w cieniu zasługują na rekompensatę.

Założenie jak założenie, póki nie okopane na pozycjach, póki nie przejdzie w pewność, że tak jest lepiej, da się przegonić i ustąpi miejsca wątpliwości, że wcale niekoniecznie. I założeniu, że lepiej jest jak było. Albo, że zupełnie nie o to chodzi i lepiej jest zupełnie inaczej.

Nowe rytuały

Rano. Sprawdzić pocztę. Wyrzucić do kosza spam. Poradzić sobie z zawodem, że nic nowego się nie pojawiło.

Kiedyś sprawdzanie było częstsze, nieregularne, impulsywne. Rytuał ogranicza takie nieodpowiedzialne zachowanie. I ogranicza zawód do poranka. Codzienność pokrywa go kolejnymi warstwami.

autoodpowiedź

– …nowy gatunek literacki – podsumowuje.
– to znaczy? – chyba się zgubiłem, albo nie słyszałem pierwszej części.
– autoodpowiedź – odpowiada rzeczowo. – to jakby nowy gatunek literacki. jest określony cel, odbiorca, podstawowe elementy: nieobecny, od, do, w pilnych sprawach, po powrocie. Wiesz że to jeest dokładnie to, ale sposób podejścia różny. Naczytałem się…
– taki sezon – stwierdzam.
– taki sezon, taka wrażliwość. Im bliżej jesteś tworzenia swojego, tym bardziej zwracasz uwagę na cudze.
– też coś stworzyłeś do antologii? – stwierdzam retorycznie, bo widać, że cieszy się przerwą w codzienności.
– i owszem. choć trochę z tym było myślenia.
– bo? – pytam z grzeczności, bo cóż można wymyślić w autoodpowiedzi.
– bo najpierw było, od-do, jeśli pilne jedno to z tym, jeśli inne pilne to z innym. a potem uznałem, że nie. Zacząłem wycinać, skracać, usuwać. bo jak pilne, to znajdą bez podpowiedzi i czytania zwrotki. z zwykle wcale takie nie jest.
– i co zostało?
– „jestem na urlopie”. nawet nie napisałem do kiedy. i bez żadnych obietnic, że po powrocie przeczytam i odpowiem.

wiosna

Wiosna minęła nie wiadomo kiedy. Pejle ejle zaczęły smakować tak samo i w konkursie „dostarczyciele wrażeń” coraz częściej ustępowały miejsca czemuś kwaśnemu.
Szuflada świeciła pustkami. Nawet pas wydawał się stać w miejscu, co akurat nie było takie złe. Gdzieś tam czaiło się lato.