Autor: foma

4&4

W gąszczu niezliczonych opcji i braku pomysłów komisarz uznał, że będzie znowu pisał. Nie dlatego, że ktoś to przeczyta, doceni, wejdzie w dyskurs. Nie dlatego, że przemyci w tekście jakąś myśl, wizję lub pretekst do. Owszem, miło gdyby, ale i bez tego był w tym i plan, i sens.

Pisanie, myślenie o tym co napisać, jak połączyć pojedyncze frazy czy skojarzenia byłoby tym, co zajmie komisarskie myśli, które bez tego zbyt łatwo pozostają przy rzeczach niewartych myślenia, jak praca, wspomnienia, żale i projekcje.

Chyba że owe myślowe sloty zajmie co innego. Na przykład myślenie o grach, które nie wymagają zbyt wiele elektroniki (bo te zdążyły już komisarza znudzić), za to sycą się wyobraźnią i sięganiem do tekstów. Cudzych tekstów. Sporą wyprawkę takich tekstów i pretekstów komisarz dostał w prezencie, albo podebrał z cudzych prezentów.

I choć klawiatura stukała zdrowo, to nie od twórczości, a od wyszukiwań i coraz to nowych zapytań. Kolejny rok wreszcie zaczynał jakoś wyglądać. Niezależnie czy górą będzie Szahobedin czy D&D.

Zima, plany

Zima zbierała się do ataku, a komisarz nawet nie wykonał planów z wiosny. Co to były za plany?  myślał kominiarz. Ale nic mu nie przychodziło do głowy. Pewnie jakieś nieważne skoro niezrobione i niepamiętane.  Ale tak do końca komisarz pewny tego nie był.

Póki co zdecydował, by zamienić letnie buty na zimowe. O dziwo, ten plan komisarz zrealizował błyskawicznie. Choć, patrząc całościowo, niewiele to pomogło, albo tylko miejscowo. Kurtka pozostała jesienna.

Jeżeli

Komisarzowi przyszło do głowy, że miło byłoby powiedzieć  jeżeli nie jest pani zajęta chciałbym zaproponować swoje towarzystwo.
Co prawda gdybym mógł to powiedzieć, i być usłyszanym, to towarzystwo na swój sposób już by miało miejsce. Ale już samo pomyślenie, ubranie w słowa owej myśli wywołało przyjemne uczucia. A co dopiero byłoby, gdyby wszystkie kolejne warunki okazały się spełnione.

status – maj

Komisarz z pewnym ociąganiem stwierdził, że nie wyszło tak, jak sobie założył.

Nie żeby jakieś wielkie założenia, strategie, budowa imperium… Nie żeby w ogóle był jakiś pomysł na początku. Ale skoro po drodze pojawiły się jakieś iskierki, szanse, punkty zaczepienia, to można było mieć nadzieję, że coś z tego może się urodzić dobrego. Choćby niewielkie coś.

Status na początek maja był jednak taki, że nic z tego. A tendencja na kolejne miesiące raczej niekorzystna. Nawet pogoda się nie postarała. Jak to w maju.

Znowu wy

Po czasowej ucieczce od świata, żadne tam wagary, po prostu trochę urlopu, trochę świąt, trochę okoliczności, komisarz zauważył, że wraca do tego co zostawił. Nic się samo nie rozwiązało, nic nie nabrało właściwego sensu.
Ech, zawarczał komisarz. Czy nie miało być tak, że sprawy zostawione same sobie czarodziejsko się układają, problemy rozwiązują? Można przestać cokolwiek robić, jedynie obserwować lub nie, by zastany po przerwie zestaw był tym wymarzonym?
Okazało się, że jednak nie. Wszystko czekało jak zostawione, powarkując od zniecierpliwienia. A zebranie się, by zrobić jednak coś, czego nie zrobiło się wcześniej, bo przecież miało się samo, nie wywołuje efektu.
Smuteczek, mógłby powiedzieć komisarz. Smuteczek albo jakoś podobnie. Tylko że zawód wcale nie chciał się taki zrobić. Ani tym bardziej zniknąć.