Bar dzień po dniu

tydzień po tygodniu, miesiąc po miesiącu

Gdynia Nie byłem.

kąt odejścia Może wstawiłbyś stół do bilarda? rzuca pomysłem Sulik. Może od razu do snookera. Większy jest…

dziś Co było wczoraj było wczoraj. A dziś?

z rozmyślań o muzyce nad świecą Teoretycznie wszystko jest tylko na trochę. W każdą historię wpisany jest jej koniec mówi Domino wsuwając butelkę w krąg światła świecy. Jedynego źródła światła jakie w danej chwili mamy. Wbrew temu co twierdzi Domino remont miasta nigdy się nie kończy, zmienia jedynie swoje miejsce.

Przypomnijcie mi czasem, że mam jakiś blog. Bo mam. Ponoć. Jak sobie przypomnę i zajrzę to jest. Taki jak go ostatnio widziałem.

ananke „Między trzydziestką a czterdziestką, bliżej drugiej: smuga cienia…”. Chyba ostatnia okazja, żeby przyłożyć tym Lemem wzdycham bez entuzjazmu, bo ten fragment z Pirxa zupełnie inaczej zapadł w pamięć.

tom XII, rozdział przedostatni
Kiedy należy zamknąć pusty bar

nieobecności kolegi komerskiego La czaruje grzywką i nowym kolorem włosów. A może starym? Nie widziałem jej tak długo, że trudno powiedzieć co jest nowe, a co tylko takie się wydaje.

brak słów Co tam? pyta Bosman, otrzepując z dłoni resztki tabaki. Giną mi słowa rzucam krótko, niespiesznie, bo po tabace dobrze poczuć ciszę.

ciastka / 2 Między filiżanką z kawą po lewej, a kubkiem z herbatą po prawej.

bokeh / 2 zakreślony słowami bokeh

Casus Belli Bella. Przyjmijmy, że nazywała się Bella. Pojawiła się pewnego dnia, znikąd.

Niezbędnik upałowicza Upał? pyta Puzel. Upał przyznaję. I co? chyba też pyta, ale nie jest to pytanie z tych najmądrzejszych. Staram się zatrzymać skwar w stosownej odległości. Taka półswiadoma wizualizacja tarczy międz tobą a światem.

kiedy na dayereh pęka naciąg Lata temu dostałem dayereh, taki niewielki bębenek, perski, z dzwoniącymi kółeczkami. Stał sobie oparty o gitarę, czasem lubiłem po niego sięgać. – No i? – No i młode pokolenie wyjęło sobie owo dayereh i potraktowało sporym kawałkiem plastiku. Nawet nie było słychać jak pęka.

scenariusz i reżyseria Kręcisz coś? pytam Reżysera stawiając przed nim herbatę z wiśniami w amaretto. Przerwa od ostatniego filmu z każdym dniem rośnie coraz bardziej dorzucam. Taka uroda dni, nie chcą się zatrzymać odpowiada i sięga po kubek z herbatą

numerologia Teatrzyk Spróchniała Część ma wstydliwy zaszczyt zaprosić na sztuczkę matematyczno-egzystencjalnych w dwóch aktach pt. „Trzy i siedem, czyli wszystko sprowadza się do jednego”

cynamon Wygląda jakbyś nie świętował zauważa Mała Li. Wiesz, święta są w głowie, nie pod choinką ni to odpowiadam, ni uciekam od odpowiedzi.

amuse-bouche Co to takiego? pyta La wskazując na tacę, na której kłębią się czerwono-białe amuse-bouche. A taki okolicznościowy żarcik odpowiadam. Mikołajowy. Truskawka lamowana bitą śmietaną z odrobiną waniliowych lodów, kilkoma ziarnami granatu i jeszcze innym drobiazgiem.

pół roku z helą Na początku najbardziej dziwi, jak różna może być powierzchnia. I jak wiele to znaczy dla Heli.

spécialité de la maison

o głowie Cappuccino. I dwa ibupromy prosi Go. Głowa cię boli? pytam. Pół głowy odpowiada.

pytania Tato, co znaczy „beatyfikować” pyta Miko, przerywając na chwilę pogo wokół sofy. Nieuchwytni buziakowcy pędzą dalej.

sztuka łatania Składniki: dziurawe skrzydła, łata wielkości dziury plus nieco na zakładkę, ołówek kopiowy, nożyczki, dratwa, igła

pisanie zaraz po obcięciu paznokci

objawy (dwa różne teksty o tym samym) Jesteś? La próbuje wyłowić mnie z niebytu. Jestem odpowiadam, nie każąc jej zbyt długo czekać. Niebyt nigdy nie jest zupełnie szczelny, wystarczy tylko stanąć pod odpowiednim kątem

Who killed Mr. Moonlight? Niezadane pytania z przedwczoraj, sprzed roku, starsze albo bez swojego punktu w czasie szarpią za rękaw.

piątek, 8:05 nawet telefon pyta: Kim jestem?

coś, coś, coś. zawsze jest coś, co poprzedza historię

ślisko ślisko, choć nie powinno, nie zapowiadało się.

rozmowy biblijne ech, kobiety są jakieś inne

trzy tuziny krówek ciągutek W tym konkretnym przypadku na mnie przypadają wszystkie trzy tuziny.

w tym roku nie będzie bożonarodzeniowego wpisu Tradycje mają swoje początki. Mają też swoje końce

zima idzie szarość niesie

że myśli zamarzają powyżej zera to nowina

jestem twórcą konceptualnym mówi i aż dziwne, że nie dodaje
„czytam Time i Epokę, pijam tylko Ballantine’a, palę Winstony, zdejm kapelusz”. Aż mnie świerzbi, żeby rozlać mineralną na tym jego kaszmirowym polo pod odcień skóry.

Marazm
Potarł o spodnie zimne i mokre od lodu palce. Zaczerwieniły się.

zagubieni w kuchni 4
to jest właśnie kuchnia moich marzeń!

o tramwaju, kocie, historiach i RAW-ach
“Za górami, za lasami” aż chciałoby się napisać, gdyby nie to, że wciśnięcie gór i lasów pomiędzy niedaleko od siebie leżące punkty A i B to jednak nie takie hop siup. Z drugiej strony przebycie kilku zastanych z dawien dawna lasów i gór to żadna filozofia. Historie zza gór i lasów ostatnio dzieją się tu i teraz, a ich bohaterów od słuchaczy dzieli co najwyżej szerokość chodnika i ulicy, kilka schodów, przecznic czy przystanków tramwajem.

znikam
jak oddalający się punkt, coraz mniejszy

dlaczego nie chodzę do pracy w garniturze
nie muszę
nie chcę
inne

Pasjonujące dzieje Aleksego Klockina
Aleksy Klockin nie miał łatwego życia. Ojciec od małego przygotowywał go do zawodu muzyka koncertującego i dyrygenta, a Aleksy od małego chciał zostać prawnikiem. Klockin, cóż to za nazwisko dla adwokata mawiał ojciec i Aleksowi trudno się było z tym nie zgodzić.

jestem stary
No ok, może nie taki stary, żeby pamiętać jak Mick Jagger zjadał goździk w Kongresowej, ale dość stary, żeby dziewczyny, z którymi bez żadnych obaw można już pójść do kina, a potem na wino, mówiły o mnie pan.

praca praca praca
piwo wieczorem? – do pracy jutro idę

kartka z
… zastanawiam się czy wracać. Nie, żeby tu było tak super, a tam do dupy, ale skoro coś mnie pchnęło aż tutaj, to po co po tym wszystkim robić ileś tam kroków wstecz?

ściana
Powieść? Chyba nigdy, moje historie jakoś zwykle są tego rodzaju, że nie da się ich snuć wystarczająco długo. Opowiadanie…? Może. Ale takie mikro przewracam palcami wyobrażone strony, ze zdziwieniem podnosząc wzrok na początku czwartej. Li udaje że przysuwa do siebie książkę i jak ja, na początku czwartej strony dziwi się, że to już koniec. A wiersz? Chyba jestem za stary na swoje wiersze. Napiszę, przeczytam i dochodzę do wniosku, że powinienem był to napisać pięć lat temu.

używki
– i jak? – skusiłam się na drugą. tym razem dała kopa. – i pięknie. czyli już się orientujesz ile to jest za mało, a ile w sam raz? – a nawet ile to jest za dużo.

klątwa królowej kier (albo inna)
Pamiętasz o czwartku? pytam zabierając Gro pustą filiżankę po kawie. Pamiętam. Wszystko pamiętam, wzory, numery, słowa, melodie, sceny, co chcesz. Początek, zakończenie albo od dowolnego momentu. Czy z zeszłej jesieni, czy sprzed roku czy sprzed trzech lat. Jakby to było wczoraj, a kawa nie wypłukała iluś tam szarych komórek z mózgu. Choć czasem dobrze byłoby o czymś zapomnieć.

Drogi M.
Drogi Mikołaju, bardzo chciałbym dostać stoper do snów. Taki, którym można zatrzymać sen, wstać, pójść do łazienki, napić się wody, spojrzeć przez okno na ulicę, albo nawet zapalić. Nie palę, ale to nie znaczy, że mnie kiedyś nie najdzie i wtedy stoper powinien zatrzymać sen na wystarczająco długo, może nawet na pół paczki.

gdzieś
dokądś

pięć po, za pięć
Wyglądasz, jakby cię zaproszono do rady nadzorczej mówię do Charlekina na zakończenie urodzinowych życzeń. Promienieje, jakby w nocy usłyszał od anioła dobrą nowinę. Albo sam zwiastował komuś jeszcze lepszą. Rada nadzorcza to pikuś odpowiada i pokazuje ręką na Glenfiddich.

tng
Kolejny rok łudzę się… Śpiewam razem z radiem. Głos z głośnika łączy się z moim ochrypłym barytonem. Bandoneon to dołącza do nas, to daje czas na odpoczynek, razem z wiolonczelą przejmując ciężar opowieści. Zmęczone gardło ledwie zdąży przepuścić dwa łyki gorzkiej kawy, żeby dośpiewać zaraz że może wreszcie spadnie śnieg, że zadzwonisz.

<<<
Jodła nie bardzo wiedziała co myśleć. Było jej za ciepło i nieprzyjemnie duszno. W gałęzie wrzynały się złociste nitki z czymś lżejszym lub cięższym pod.

kawa z mlekiem
Nawet się nie wita. Siada nieco z boku, tak, żeby nie było wiadomo w którą stronę patrzy, kto ją zajmuje, czy zostanie chwilę, czy zaraz zabierze torebkę, szalik, beret i odejdzie bez słowa.

Mikołajowo #2
Barman to ma ciężkie życie.

zakończenia
…kiedy książę znalazł Kopciuszka zapytał go, kto uszył mu takie buciki, bo bardzo mu się podobają. Kopciuszek odpowiedział, że ten i tam, książę podziękował i pojechał zamówić sobie dwie pary.

Z oczywistości (które i tak zaskakują)
Nie każdy eksperyment kulinarny przynosi zadowalający efekt.

nieograniczona ilość liści w liściopaku
Liści przybywało szybciej niż zwykle, ale jeszcze nie stanowiły problemu. Zaleją nas, przysypią snuł pesymistyczne scenariusze doktor Parowiec. Próżne obawy uspokoił docent Chrząszcz znad kubka grzanego wina. Skoro liście dotąd mieściły się na drzewach, to dlaczego nagle nie mają się zmieścić pod nimi?

W Gospodzie u Witającego Barmana (at Hallo Inn)
Strachy sio!

niewiele, prawie nic
Co tam? wita się Mała Li. W porządku mówię i przestaję przyglądać się szkłom w okularach. Popalcowane. Przydałoby się je wytrzeć. Ale to potem. Dzieje się coś? pyta po chwili Mała Li mieszając łyżeczką cappuccino. Nic szczególnego odpowiadam. Bo w sumie nic szczególnego się nie dzieje.

mądrości
Jakiś sok mówi Jo i ciężko siada na krześle. Wygląda na zmęczoną. Z kartonika czy taki z mądrością pod kapslem? pytam. Z mądrością odpowiada Jo. Przyda mi się dziś coś głębokiego.

herbata z cytryną
Herbatę z cytryną prosi Hen. I jeśli można to z miodem dodaje. Podobno nie jest dobrze łączyć miód z cytryną wtrąca się Cyklop. Jeśli w herbacie jest miód i dodasz do tego cytrynę wtedy wytrącają się jakieś toksyczne związki, cytryniany czegoś tam ostrzega. Jasne odpowiada Hen tonem, jakby Cyklop opowiadał o kręgach w zbożu. Najpewniej cytrynian teiny. A jak zamiast cytryny dodasz mandarynkę, to się wytrącają mandaryniany. A grejpfrutiany to już prawdziwa trucizna.

kolorowa góra
Okolica była niezbyt ciekawa. Dominowały szarości przeplatane ciemnymi kreskami i burymi plamami. Słoneczny blask nie potrafił się przebić. Pierwszy plan niczym nie przykuwał uwagi, drugi trudno było zauważyć, a linia horyzontu wtapiała się we wszechobecną nijakość.

wezwanie
To znaczy, że jeśli ktoś uważa, że coś mu się ode mnie należy to powinien tutaj to wpisać, bo ja mogę nie mieć o tym pojęcia wyjaśnia Pryszczaty i przysuwa do siebie filiżankę. Na przykład kto? pytam.

i znów
Dawno cię nie widziałem mówię do Bosmana. I wzajemnie odpowiada. W sumie wiele się nie zmieniło dodaje po chwili. W sumie nie.

już znowu lato
Nie lubię gorącego lata. Zimnego też nie. Żadnego. Zresztą lato, niezależnie od pogody, jest zawsze dojmująco smutne.

Autonomia spodka
La schyla się i wskazuje na spodek z bladozłotą obwódką. Patrzy to na spodek to na mnie, oczekując mojej reakcji, jakbym miał potwierdzić jej podejrzenia – tak, w zarysowaniach jest odpowiedź kto zabił. Nigdzie nie widać filiżanki do kompletu stwierdza krótko. A może nigdy jej nie było? nie chcę dać zwieść się pozornym oczywistościom.

Z dziejów barowania, tom VI, rozdział 11
Kiedy goście pożądają igrzysk, a barman szykuje grzanki do piwa

aaaaaaaaa
Dlaczego w filmach, jak spadają z murów, zawsze krzyczą ‘aaaaaaaaa’?

tańcz, tańcz, tańcz
Murakami | Wróciłem do domu i patrząc przez szpary w roletach na autostradę piłem whisky. Przed czwartą zachciało mi się spać i poszedłem do łóżka.

między jednym nałogiem a drugim
Znowu palisz? pytam Domino widząc jak wyciąga rękę po popielniczkę. Jestem anonimowym palaczem, czasami wracam do nałogu odpowiada.

Potłuczyny
Cholera mówię nieco głośniej niż dwie chwile wcześniej. Tym razem nie musisz szukać miotły i szufelki pociesza mnie La. Z wrażenia trzecia filiżanka ląduje na podłodze z jeszcze większym brzękiem. Ta przynajmniej była pusta La szuka pozytywów. Ciekawe co powiesz przy kolejnej odpowiadam z krzywą miną.

a nad wieżami niebo
Janerka | Co mnie tak rozpiera? I dokąd to mnie gna?

zapach kawy
Nałożyć na dłonie krem do rąk, rozetrzeć. Posypać grubo mieloną kawą. Masować.

O niemanej chęci i długim wieczorze
Piwa w misce nie było zbyt wiele, pół niedużej szklanki, może mniej. W sam raz na dłuższą chwilę niespiesznego picia. Bez smutnej konstatacji, że na następne nie starczy.
Kot Anszan nigdy nie przejmował się drugim piwem. <

Espresso
Jo zagląda do baru ledwie na krótką chwilę. Ma inną torebkę i płaszcz niż ostatnio. Szybko wypija poranne espresso. Nie wdaje się w dłuższe pogawędki. Przed wyjściem sięga po dwa migdały.

Sztuczki
Martini mówi krótko Jo i energicznie kładzie torebkę na barze. Szybko ubezpieczam spodek z migdałami, rozpędzona czerwona skóra zatrzymuje się kilka milimetrów od jego krawędzi. Podnoszę go, biorąc przy okazji dwa migdały otoczone szczelnie cynamonem.

mono
monochromatyczne ma się do monotonnego

O niemanym słońcu i pierzastej chmurze
Kot Anszan siedział na zewnętrznym parapecie sklepowego okna i przyglądał się wchodzącym i wychodzącym ze sklepu osobom. Dzień mijał, nic się nie działo.

Kawa zbożowa
Co pijesz? Puzel odrywa mnie od lektury. Kawę zbożową odpowiadam. Że jak? dziwi się. Co to jest?Jęczmień, słód jęczmienny, cykoria i żyto czytam głośno informację na puszce. Zalane wrzątkiem, choć niektórzy wolą mleko uzupełniam. Zdrowe zauważa Puzel.

Tabaka
Chcesz? pyta Gro i pokazuje zielone pudełeczko z tabaką. Chcę odpowiadam. Wychodzimy na zewnątrz.

coffee & cigarettes I
[w poszukiwaniu ściany]

Sok pomarańczowy
Sok pomarańczowy mówi Charlekin. Ale bez lodu zastrzega zaraz. Chory jestem.

snuj
Chodnik kończy się nagle. Za granicą z niewysokiego krawężnika rozciąga się zimowy jeszcze krajobraz luźnego blokowiska o zmroku.

Orzech i popielniczka
No i co z tym barmanem? pyta znad zimnej kawy Kudłaty. Twardy orzech do zgryzienia odpowiada, bardziej do stojącej na stole popielniczki, niż do Kudłatego, Murakami. Popielniczka nie odpowiada.

_
Murakami | Przez kilka następnych dni nie zdarzyło się nic specjalnego.

mięta z miodem i whisky
Zaparzyć miętę. Dodać miód. Wlać nieco whisky. Wymieszać.

Z dziejów barowania, tom II, rozdział 13
Kiedy barman zauważa, że ma nóż w ręce

oko. jedno
Co robisz? pyta Mała Li szurając przy barze krzesłem. Układam rzeczy, póki jeszcze je widzę odpowiadam. Ślepniesz? pyta. Możliwe. – Na oboje oczu? – Na jedno. – No to jak coś, to na drugie będziesz widział zauważa. Założysz opaskę i będziesz mógł udawać pirata, zawsze chciałeś.

romby, kwadraty, cienie
leć, leć cieniu mój, pod latawcem zawiśnij

Liryk
Liryk to było zupełne zaskoczenie Jo dzieli się się wrażeniami. Po Michałku czy Kukułce od razu wiadomo czego się spodziewać, a z tym, pełne nieznane robi pauzę, jakby przerzucała kilka kartek w pamięci, zastanawiając przy tym, w którym miejscu zacząć następny fragment historii. Taki odlot? pytam.

Wyprawa do źródeł herbaty
I po herbacie jęknął barman. Trzeba ruszać zawyrokował Ryś. Gdzie ruszać? zainteresował się Bobik. Do źródeł herbaty wyjaśnił Ryś. W gazecie piszą, że zimą najlepsza herbata rośnie na południowym stoku Bieguna Północnego.

tej zimy tej zimie tę zimę
Biało. Tylko pomarańczowy parasol próbuje ożywić ulicę. Pada. Płatki śniegu zsuwają się po napiętym materiale, jakby zjeżdżały z górki na sankach. Samotna, kolorowa wyspa, wynurzająca się z białego oceanu.

Z dziejów barowania, tom II, rozdział 29
Kiedy barman zapomina: się i po której stronie baru ma stać

Młynek kawowy
Co robisz? pyta La. Mielę sobie pokazuję ręczny młynek. Ale dlaczego ręcznie? Wrzuć ziarna do ekspresu, nastaw co tam trzeba, będziesz miał mielenie z głowy. La jak zwykle usprawnia świat trzema prostymi ruchami.

[. ]
…a czasem zostają tylko kształty.

Frugo z miętą
Nie możesz wyrzucić tego tam? pyta z młodzieńczym brakiem wyczucia Pryszczaty. Za co? pytam z kolei ja.

Z dziejów barowania, tom II, rozdział 16
Kiedy stały dostawca okazuje się niesolidny i nie wiadomo dlaczego

Trzy… Cztery… Już!
Zostawiłam ci kółka z kawy na blacie mówi La, zadowolona jak mała dziewczynka. Ile? pytam. Cztery. – A po co? – A taki prezent.

Herbata teraz
Wyjątkowo dobra herbata to taka, o której się wiedziało, że się chce, i na którą trzeba było poczekać.

Korek
Aż dziwne skąd taki tłum. Ledwie przeciskam się między stolikami. Czasem utykam gdzieś na chwilę, jak w korku. Stój z nami panie barman i syreny nie włączaj, świat się nie zawali. Więc stoję, syrena śpi słodko, świat kręci się jak obiecano, a ja obserwuję go z innej perspektywy.

Najzwyczajniej
Pierwsze święta w barze

Zwykła historia
Można? – Co można? – No tak zwyczajnie, znaleźć sobie kawałek miejsca i zostać. Przydam się, nagrzeję, przypilnuję. Fakt, bar to dobre miejsce na przezimowanie.

Mandry
Co czytasz? pyta Kudłaty po kilku długich chwilach czekania, aż podniosę głowę. List od Fomy szeleszczę papierem. Sam do siebie listy piszesz? nie potrafi odmówić sobie drobnej złośliwości. Myślisz, że tylko jeden Foma jest na świecie?

Popieram absolutnie sen
Janerka | Zbudzić się? Obudzić się? Zbudzić się? Nie mogę nic wymyślić. Śpię.

Szalony kontredans kury po ucięciu głowy
ciach. wir, taniec, szaleństwo

syp-syp prawą, syp-syp lewą
Co się tak guzdrzesz? pyta. Ręka mnie boli, nadgarstek wyjaśniam. Sypiesz się żartuje. No tak trochę

Mikołajowo
Dla grzecznych dzieci wierszyk o rekinie.

Czekolada przed
Wykładanie kostek czekolady na talerzyk ma w sobie coś z.

Z cukrem
Zabawnie tu u ciebie mówi, jakby wracała do przerwanej rozmowy. Tak? Już nawet nie zauważam stwierdzam, dolewając jej mleko do kawy.

Rympał (mini-adaptacja)
Janerka | Pimpać czy nie pimpać? A może wdać się w rympał?

Bez cukru
Zabawnie tu u ciebie mówi. Wiem potwierdzam. Ale nie teraz zauważa i odsuwa cukiernicę. Nie zawsze się udaje odpowiadam. A dlaczego teraz nie? pyta, jakbym znał odpowiedź. Nie znam.

Z dziejów barowania, tom XI, rozdział 19
Kiedy barman musi sprawiać wrażenie, choć wolałby nie.

Kawa potem
Wiele z tego, co wydaje się być tuż tuż, nie pojawia się nawet potem. Szczęśliwie nie odnosi się to do kawy.

Domino Day
Czasem, jak w dominie, nie ma dobrego zdania do dołożenia.

Porwana bajka
Wszystkie bajki zaczynają się tak samo, jakby były dla wszystkich. Dopiero później się robią bajkami dla kogoś.

Dobranoc
Janerka | No i dobranoc aniele. No i dobranoc ułudo

Pudło
Pojedynczy goście, obecni o tej niebarowej godzinie, zdążyli już okopać się w pamięci.Ten jest nowy. Rozgląda się zdziwiony, jakby spodziewał się zastać coś zupełnie innego.

Etykieta siadania plecami do siebie
Ceremonia siadania plecami do siebie zawsze wygląda tak samo. Tysiące podobnych do siebie zdarzeń, powtarzane przez tysiące osób stworzyły etykietę, której nikt nie próbuje zmienić czy uniknąć.

Z dziejów barowania, tom I, rozdział 6
Kiedy do baru wkracza zagracenie, a klienci wolą luzik.

Z dziejów barowania, tom IV, rozdział 12
Kiedy nagle kończy się melancholia, a klient sobie życzy.

Koniec świata przy stoliku do kawy
Zabawne, właśnie zastanawiam się za Murakamim co by było, gdyby Ziemia nie była kulą, a ogromnym stolikiem do kawy. A nawet nie ogromnym, a takim w sam raz. Jak bar, nawet mniejszym.

Szalik
Hej, zapomniałaś szalika! wołam do stojącej przy drzwiach dziewczyny w berecie. Zaprzecza i wychodzi.

w ciszy / gdzieś pomiędzy
Kiedy tak siedzę nad kawą, pomiędzy rankiem a południem, w ciszy patrzę, jak wysprzątany z nocnych słów, filiżanek i szkła bar oczekuje na jej koniec.

Poranne odpowiedzi na nocne pytania
Czy tutaj wypada? Wypada.

W zębach
Oto stoję sobie przy barze, wykładam z pudeł co tam w pudłach, na koniec baru przesuwam głowę Komisarza Fomy, żeby nie przeszkadzała, inne graty wciskam pod bar i mówię, że otwarte.

Reklamy