Ko Ka

Komisarz przypadkiem odkrył w notatkach, że już nie raz, nie dwa prawie się spotkał z Karoshi. Zapomniał o tym, bo kto chce pamiętać wszystko, ale czarno na białym odczytywał meldunki ze zbliżania się. Widać Karoshi krąży, jak kometa. Nawet go to pocieszyło. Bo skoro już przeżył, to może przeżyć i kolejny raz. A skoro jak kometa, to jakiś astronom może ustalić elipsę i kalendarz kolejnych odwiedzin. I wtedy komisarz pójdzie na urlop, albo na prewencyjne chorobowe.
Choć zakładanie regularności i porządku wydało mu się po chwili bardzo naiwne.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s