kąt odejścia

– Może wstawiłbyś stół do bilarda? – rzuca pomysłem Sulik.
– Może od razu do snookera. Większy jest – daję ujście swojemu entuzjazmowi.
Sulik pojawia się z rzadka i zawsze nieoczekiwanie. Chyba że po trzech dniach z rzędu zakłada się, że pojawi się i kolejnego. Czwartego raczej jest, potem niekoniecznie. Inna rzecz, że i tak nie jest najrzadziej pojawiającym się gościem.
– Fakt, stół do snookera byłby lepszy, ale to w końcu bar, nie klub sportowy – dodaje łaskawie.
Miło, że ktoś uważa jeszcze to miejsce za bar.
– Nawet gdyby stanął tutaj stół, raczej nie miałbyś z kim pograć. Najwyżej ze mną – zauważam chłodno.
– Patrzysz na to zbyt pesymistycznie – oponuje Sulik. – Teraz może jest pusto, ale jak będzie można pograć to przyjdą.
– Taaa… Cała masa. Jak do parku na majówkę. – Mój entuzjazm jeszcze wzrasta. – A nawet jak przyjdą, to zagrają dwa mecze, takie do trzech wygranych albo i mniej, i odejdą. Jak bila na drugi koniec stołu.
– Drugi koniec stołu bez problemu ogarniasz wzrokiem – dla Sulika nic co na stole nie jest zbyt dalekie i nieosiągalne.
– Fakt, z bilą przynajmniej wiesz, gdzie się znajduje. I dlaczego jest taki, a nie inny układ.
Sulik pociąga łyk wody mineralnej. Poważnieje.
– Może rzeczywiście to nie najlepszy pomysł z tym stołem – stwierdza krótko. – Na samą myśl w padasz w refleksyjno-depresyjny klimat.
– Hmmm…
– Ale jakiś telewizor ze sportem mógłbym mieć.
Telewizor ze sportem to zdecydowanie lepszy pomysł. Jak bez telewizora można poznać zawiłości golfa, rajdów enduro czy snookera. Telewizor ze sportem rzuca światło na właściwości sukna, punktację kolorów i wagę kąta odejścia. Bo odejście nigdy nie powinno być przypadkowe. A gdy w Sheffield trwają snookerowe mistrzostwa świata, telewizor może ukraść dwa tygodnie z życiorysu.

4 comments

  1. czegóż to nie oferował bar w czasach swojej świetności! palmiarnię, ogród różany, pięterko, jacht… świetność jest jednak sprawą utolną, jak zapach kawy z domieszką, a czasem zapach kawy w ogóle. mimo to jakoś przywiązuje do siebie, choć nierach chciałoby się porzucić (albo odejść, nawiązując do tytułu) i mieć z głowy. ale coś trzyma. a może sukno z tych, które tylko udają, że odejść można, ale im bliżej bandy, tym trudniej ją przekroczyć

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s