procencik od b. czyli 3 na 300

– Szefie, biją! – wypalił z charakerystyczną dla siebie bezpośredniością Podhalański.
– Kogo biją? – umiarkowanie zainteresował się Foma. Bicie, jak każda inna fizyczna przemoc, wywoływały w komisarzu sporą niechęć. Przyjść i walnąć potrafi każdy, przekonać lub wyśmiać tylko niektrórzy.
– Nie kogo, tylko co. – Nieco uściślił Podhalański.
– Jedno nie wyklucza drugiego – zaoponował Foma. – Na przykład w bierniku jedno idzie w parze z drugim. Nie pamiętasz, jak się odmienia przez przypadki? Biernik: kogo? co?
– Mamy być bierni, kiedy biją? – w aspirancie Podhalańskim wizja bezczynności w obliczu nawałnic nie potrafiła pomieścić się w głowie.
– To zależy kogo biją… – standardowo zauważył komisarz. – Jak dobrzy biją złego to żal byłoby przerywać. Co innego, gdyby był na odwrót, wtedy może byśmy coś zrobili. Przyjrzeli się, zebrali dowody, zgłosili komuś… Ale przecież to nie ten przypadek.
– No nie. Biernik miał być… – zgodził się aspirant.
– No właśnie. A skoro w bierniku nie kogo?, to co? Zatem, co biją?
– Rekordy! Jubileusze!
– O! – wyraził uznanie Foma. – A jakieś okrągłe?
– Trzy setki! – Podchalański aż urósł, żeby całym sobą zobrazować ogrom.
– Nieźle. A kto bije? – zaciekawił się wreszcie komisarz Foma. – I czym?
– Kto? czym? to też jakiś przypadek? – aspinat Podhalański uznał, że nigdy dość okazji, żeby dowiedzieć się czegoś więcej.
– Czasem przypadek, czasem premedytacja. – westchnął Foma. – No ale odbiegliśmy od tematu. To co z tym rekordem jubileuszem? Kto go pobił?
– Pamięta szef Buksy? – spytał Podhalański.
– Co mam nie pamiętać… – komisarz uśmiechnął się zagadkowo.
– Bo to właśnie Buksy. – powiedział aspirant i westchnął.
– Brawo! – wyraził podziw Foma. – A czym bije?
– Książkami!
– Oj, książką potrafi zaboleć… – komisarz skrzywił się. – Szczególnie jak trafi w głowę.
– Eee, trafić w głowę nie jest tak łaps – zauważył Podhalański. Co jak co, ale na samoobronie i samoataku aspirant znał się jak mało kto.
– Buksy potrafi! – komisarz Foma co do tego nie miał wątpliwości. – Buksy i jej celowanie ksiązkami to jest najwyższe sztukmistrzostwo.
– Czyli…? – aspirant Podhalański wstał, oczekując jasnych wytycznych.
– Czyli przyłączamy się do jubileuszu. – zadekretował komisarz Foma i umiechnął się okolicznościowo.
Na niektóre okazje warto nawet wstać z grobu ;]

4 comments

  1. Każdy sobie może wybrać swoją wersję historii i chociaż wprowadza to zamęt, to zawsze stanę w obronie prawa do dokonywania złego wyboru.
    Ha… albo cha… – do wyboru.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s