nieograniczona ilość liści w liściopaku

Pogoda na dworze była zwyczajna. Ani za dużo słońca, ani wiatru, deszcz zdawał się się być w normie. Tylko temperatura nieco od normy odstawała. Na plus.

Liści przybywało szybciej niż zwykle, ale jeszcze nie stanowiły problemu. Przynajmniej praktycznego, bo spekulowanie o ich ograniczonej lub nieograniczonej liczbie, wystarczającej lub nie pojemności parków i ulic na ich przyjęcie, z uwzględnieniem wilgotności i temperatury powietrza oraz sprawności służb miejskich trwało w najlepsze. A im lepsze miejsce do dyskusji, tym spekulacje stawały się dłuższe i bardziej spekulatywne.

– Zaleją nas, przysypią – snuł pesymistyczne scenariusze doktor Parowiec.

– Próżne obawy – uspokoił docent Chrząszcz znad kubka grzanego wina. – Skoro liście dotąd mieściły się na drzewach, to dlaczego nagle nie mają się zmieścić pod nimi?

– I do tego częściowo rozwiane po okolicy! – dodał Doktor Lipa, by, w ślad za docentem, ewentualne obawy rozwiać jeszcze bardziej.

– Zgodnie z logiką statyczną może i tak, próżne obawy, dane historyczne nie potwierdzają, et cetera, et cetera . Proszę jednak zwrócić uwagę, że przy logice statycznej poruszamy się, a raczej nie my a liście, w trójwymiarowej przestrzeni drzewa. – Nie zgodził się z przedmówcami profesor Wiewiór. – Zresztą, logika statyczna to złuda! Byle podmuch wiatru wprowadza do niej zakłócenia i trójwymiar gałęziany trzeba traktować jedyne jako robocze uśrednienie z rozmytymi granicami. – Profesor Wiewór sięgnął po dzbanek i uzupełnił kubek grzanym winem. – Ale to i tak nie jest teraz istotne. Czas logiki statycznej minął z pierwszym halnym, podobnie jak jej przestrzeń. Powinniśmy się skupić na płaszczyźnie poddrzewnej i przeanalizować jej cechy fizyczne i społeczne.

– I dlatego należy spojrzeć na zagadnienie z punktu logiki spacerowej. – Doktor Parowiec jednym zgrabnym zdaniem uzupełnił wywód profesora.

– A z niej wynika coś zdecydowanie innego – powiedział twardo profesor Wiewiór i kiwną głową do doktora Parowca. Nie wiadomo czy z wdzięczności za wskazanie nowego kierunku dyskusji, czy sugerując, by mu nie wchodzono z dopowiedzeniami w wykład.

– Logika spacerowa? – Doktor Lipa nie był na bieżąco z ostatnimi odkryciami.

– Chodzi człowiek, chodzi, rozgląda się, patrzy i nagle ktoś czy coś mu się okazuje – streścił w kilku słowach jej założenia doktor Parowiec. Profesor Wiewiór tylko westchnął na wyrywną usłużność swojego współpracownika i kontynuował.

– Wczoraj na przykład okazało się, że nie da się przejść przez park, bo wszędzie są liście. Nogawki sobie pobrudziłem – powiedział profesor i wysunął schowane pod stołem nogi, żeby pokazać ślady na spodniach.

– No dobrze – docent Chrząszcz gotów był podjąć rękawicę rzuconą przez profesora. – Owszem, gdy trójwymiar gałęziany rzuci się na poddrzewną z zachowaniem pełni cech fizycznych obiektu rzucanego może to powodować pewne perturbacje, ale nie zapominajmy o funkcji czasu! Nie rzucamy wszystkiego na raz!

– Przy porządnym wietrze jest to możliwe – zauważył doktor Parowiec.

– A nawet połowa wszystkich liści stanowiłaby spore zagrożenie. – Tym razem to profesor Wiewiór wtrącił się do cudzej argumentacji.

– Przy porządnym wietrze nawet więcej niż połowa z tej hipotetyczne połowy znalazłaby się w strefie bezdrzewnej – skontrował przytomnie doktor Lipa.

Rozmówcy ucichli na chwilę, zastanawiając się nad nowymi argumentami. Doktor Lipa poszedł po kolejny dzbanek grzanego wina, a profesor Wiewiór próbował w tym czasie wyczyścić sobie chusteczką brudną nogawkę. Docent Chrząszcz szybko liczył coś na serwetce, żeby w nowej rundzie dyskusji zaskoczyć oponentów twardymi wyliczeniami.

– Kto zaparkował przed barem niebieską skodę? – rozległ się od drzwi mocny baryton. Wysoki mężczyzna w niebieskim kombinezonie i odblaskowej kamizelce spoglądał groźnie po sali. – Śmieciarka nie może przejechać, a liście chcemy wywieźć.

Doktor Parowiec odstawił prawie pusty kubek z malinową herbatą i posłusznie poszedł przestawić samochód. Na moment kwestia liści zeszła z porządku obrad.

__________________

ps. serdeczne podziękowania dla pajęczaków za inspirację i wyrozumiałość dla pomysłowego piractwa

42 comments

  1. :))))
    Najgorsze, że w miastach, pod tymi liśćmi kryją się bomby: psie kupy. Należy zachować ostrożność! Nie podrzucać liści w góre, nie deptać zbyt ochoczo, z szuraniem też ostrożnie.
    (niech tylko Bobik nie bierze do siebie mojej uwagi :))
    ps. i biorę ten link do siebie 😉

  2. Słynny niemiecki liścioznawca, profesor Blätterteig, opisał w swoim dziele „November, Dasein und ich” problem ciasta listkowanego, zwanego przez skrajnych kulinarystów francuskim. Otóż okazuje się, że w listopadzie ciasto takie ma większe tendencje do opadania niż w innych miesiącach, w odróżnieniu od ciasta drodżowego, u którego kulminacja opadalności następuje w miesiącach zimowych, choć jest skorelowana również z czynnikiem x, gdzie x = przeciąg.
    W świetle tych badań kwestia niemieszczenia się liści wydaje się być istotna w sferze zmiatafizyki, nie ma natomiast bezpośredniego wpływu na konsumpcję. Co prof. Blätterteig podsumowuje znamiennym stwierdzeniem, cytuję: „i chwała Bogu!” 🙄

  3. Jednakże należy powstrzymywać się przed bezrefleksyjnym rozsypywaniem liści niemieckich w krajach ościennych bez uwzględnienia specyfiki tych krajów. W szczególności dotyczy to orzecha włoskiego i wierzby szwajcarskiej. Było o tym w kieszonkowym wydaniu dzieła Blätterteiga, ale niestety wydawca nie uwzględnił braku wolnych kieszeni u potencjalnych czytelników. 🙄

  4. Gdy wiatr gałęzie drzew dokładnie czyści

    wtedy się iści widok kupy liści

    zawartość jelit psich kryjąc, aliści

    znaczą flagami miejsca te artyści…

  5. Mych jelit zawartość artystyczna nader,
    służba porządkowa zbiera ją do wiader,
    chucha na nią, dmucha, chroni tak jak umie,
    by w końcu wystawić w miejskim muzeumie. 😀

  6. Trzeba dziś obwieścić światu wielką wartość tych sygnatur,
    ich zawartość artystyczna, w żadnym razie zaś chemiczna,
    wątpi psich przetwórstwo wszak to reine natur…

  7. Foma kazał pić, to piłem, a dzisiaj mnie głowa boli. 👿
    Mam nadzieję, że foma wykaże się poczuciem odpowiedzialności i weźmie na siebie skutki swoich lekkomyślnych poleceń. 😐

  8. Nie chcę być pieskim prorokiem, ale taki wskaźnik potrafi dogonić, z przodu zabiec i do gardła się rzucić… 😯
    Pijmy tę kawę, póki jeszcze żyjemy. 🙄

  9. Po czterech pintach to i poranek też może być nienajlepszy, zwłaszcza jeśli wcześnie wstawać trzeba. 🙄
    Na wszelki wypadek przyniosłem w zębach Coś Wesołego. Nie wiem co to jest, bo zapakowane i nie chcę przegryzać wstążki. Ale jak ktoś będzie potrzebował, to może sobie odpakować. 🙂

  10. Ja też bym chciała jakiś prezent dostać. A do Bożego Narodzenia kawał czasu 🙄
    Panie, godzina młoda, a tu już ciemno. Simcha śpi za lodówką a ja psuję oczy przed laptokiem. Steinbeck leży odłogiem. Poproszę czekoladę na gorąco z pomarańczą.

  11. pomarańcza to jakiś przebój ostatnich tygodni. do wina, do piwa, teraz do kawy… ale co tam, nawet do lemoniady dodam bez zmrużenia oka, jak ktoś sobie zażyczy 🙄
    przed Bożym Narodzeniem jeszcze Mikołaj jest…

  12. Jeleniu, to jest absolutnie wbrew wszelkim standardom! Najpierw trzeba zamówić coś do picia, poprawić sombrero, spojrzeć ciężkim wzrokiem na nieznajomego faceta przy barze i zapytać ponuro „czego tu szukasz, gringo?”, a dopiero potem urządzać demolkę! 👿

  13. ano tak, jakieś restrykcje weszły…
    ale barman, jako legalista funkcjonalny, może wpływać i kształtować wedle potrzeb i zrozumienia. to skoro jest potrzeba i jej zrozumienie, kształtuję tak, że nie zabraniam, chyba że ktoś się poskarży, to poproszę, żeby w danej chwili skargę uszanować. i nie dmuchać w twarz. pasi?

  14. Uff!!! Trafiłem do Oazy Tolerancji. A już zacząłem mieć wrażenie, że prawie cała ludzkość składa się z rycerzy Świętej Antynikotynowej Sprawy. 🙄
    Alienor, poherbatnikujmy się szybko z Dymkiem, zanim wpadnie na spienionym koniu posłaniec z wieścią, że należy nam natychmiast uciąć wszystkie głowy. 😉

  15. Czy-li tanie te litanie?
    Bo jak dużo dać mam za nie,
    to pod psem jest ten interes,
    to już wolę kupić Xeres,
    nie za drogi, raczej podły,
    i do niego wznosić modły. 😀

  16. Nie dość, że już z natury niełatwo być piesem,
    to jeszcze nieudanym straszą interesem… 🙄
    Wyproś więc ten interes, Krynico Mądrości,
    ale w zamian w zakąsek listę wstawże kości. 😎

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s