snuj

Chodnik kończy się nagle. Za plecami wiosenne słońce zniża się, razi w oczy kadrującą dłońmi parę. Kontrastujące z niebem budynki, czerwono-brązowe faktury ścian i okien. Ciemniejące z każdą chwilą, ozdabiane przez zatrzymane we wnękach okiennych światło, ciągnące się poza granice widzenia jasne kreski na fasadach. Proste bryły, nadające ulicy urodę uporządkowanego centrum. Nieuwiecznione jeszcze kadry, ledwie zapamiętane, do spokojnego przemyślenia i złapania następnego dnia w obiektyw.
Z przodu, za granicą z niewysokiego krawężnika, rozciąga się zimowy jeszcze krajobraz luźnego blokowiska o zmroku. Zamieniające się latem w boisko trawniki wciąż przykrywa warstwa broniącego się przed wiosną śniegu, osłaniając szczelnie pole dziecięcych zmagań, skrywając przywleczone z trudem kamienie, znaczące narożniki i bramki, do których piłka sama wtacza się po pochyłej murawie. Miejscami gładką, miejscami falującą białawą powierzchnię zdobią pojedyncze ślady stóp, tak odległe od siebie, jakby zostawił je ktoś mający na sobie siedmiometrowe buty. Zbyt rzadkie, by móc wyczytać z nich kierunek. Dołki o niewyraźnych już krawędziach, niczym niewyraźna pamiątka po spacerze piaszczystą plażą pół roku wcześniej. Czasem widać przy nich mniejsze, psie, równie rozproszone, odległe, rozciągnięte na pustej przestrzeni. Dawne.
Śnieg nie zachęca do spaceru, choć niedaleko można dostrzec prowadzącą pod górę ścieżkę, wąską, polującą swoją rynnowatością na ślizgające się buty. Różniąca się o dwa tony od otoczenia wstążka wiedzie do szczeliny między niewysokimi blokami. Wzdłuż ścieżki, niczym słupki odmierzające drogę, wystają rękojeści wbitych w śnieg noży. Drewniane, metalowe, plastikowe główki. Jedne bardziej zanurzone brzeszczotem w śniegu, inne mniej. Dopasowane do ścieżki, jakby przyszpilały ją do ziemi. W oddali, w oknach najbliższego bloku, zmieniający się kod zapalanych i gaszonych świateł. I cisza, żadnego skrzypienia śniegu, świstu wiatru, żadnych głosów, choć kilka kroków od ścieżki widać grupę ludzi, przyglądających się czemuś na śniegu, schylających się, gestykulujących żywo. Noże odbijają od ścieżki, kierując się w ich stronę.

Barman obudził się. Za oknem było jeszcze ciemno, stojący na ulicy rząd latarni wskazywał bezpieczną drogę do kuchni. Butelka wody mineralnej, szklanka, wszystko czekało na nocne odwiedziny. Drzemiąca w szufladzie kolekcja noży również. Wszystkie chłodne, niektóre nawet bardziej od innych.

62 comments

  1. domykam szuflade nie lubie wiejacego z niej a noz chlodu

    rozgrzany herbata teraz kubek,rogaliki,rarytasy,
    szeleszczace slowami gazety,wysiedziana sofa pod oknem

    goszcze sie………..

  2. Buty to chyba siedmiomilowe – że niby duże kroki można dawać. Bo w siedmiometrowych to można i małymi kroczkami. Tak mi się przynajmniej wydaje 🙄

  3. wszyscy wstali? wszyscy żywi?

    Hoko, przy siedmiomilowych byłby jeden ślad. Siedmiometrowe to taka względna miniaturyzacja, dostosowana do warunków i potrzeb.

  4. Na pierwsze pytanie odpowiadam twierdząco. Wstałem.
    Nad odpowiedzią na drugie pytanie wciąż jeszcze się zastanawiam, ale na razie nie doszedłem do żadnych konstruktywnych wniosków.
    Może kawa by mi proces myślenia trochę usprawniła?
    Za nóż do kawy dziękuję. Nie kroję.

  5. Drzemiąca w szufladzie kolekcja noży

    Słynną kolekcjonerką noży jest – tylko przykładowo 😐 – Angelina Jolie. Czyżby projekcja utajonych tęsknot barmana. Że też się obudził! 😮

  6. ja jestem tylko niesłynnym sympatykiem, może kiedyś jakoś bardziej z głową zacznę ową szufladę rozbudowywać.
    a Angelina… no kiedyś jej usta robiły wrażenie… ale to dawno było.

  7. i co teraz ?
    gąski gąski do domu ?

    Eeeee nie
    w barze przytulnie
    A że trochę strach to i lepiej
    Z adrenaliną razem cisnienie się podniesie to mniej kawy człowiek wypije

  8. A ja bym się posnuła po plaży. Ciepłej plaży. Ale żadnej pod ręką nie mam więc poproszę mate, żeby porozmyślać o Argentynie…

  9. Może być i siedemnasty, ale tutaj opublikowany jako pierwszy 🙄
    W sprawie rozmowy o Argentynie, to sugeruję malbeca zamiast mate 🙄

  10. To w końcu co? Mata mate, czy mata malbeca?
    Wolałbym tę sprawę wyjaśnić od razu, bo chciałbym wiedzieć, czy mam się jutro obudzić nieco przymulony po malbecu, czy z ciśnieniem podniesionym przez mate. 🙄

  11. mate?moze byc wyjatkowo do snucia plazowego po kostki
    w blekitnej wodzie

    hallo!!!ciagle zima!!!
    kubek z goraca herbata teraz,tosty,rarytasy,gazeta…..
    otwarta na stronach „wyjazd w cieple kraje”

    MATE!!!!!! 🙂

  12. Wolne żarty. Zerwano mnie dzisiaj z głębokiego snu o 7.45. Pół godziny zajęło mi wstawanie, teraz usiłuję obudzić żołądek, żeby zjeść śniadanie. A barman tango i do tego z nożem w zębach. Jak barman to robi, że taki roztańczony bladym świtem?

  13. Ja wiem, jak to się robi. Należy natychmiast po przebudzeniu spróbować zatańczyć taniec z szablami. Nie wyjdzie, rzecz jasna, ale potem tango z nożem wydaje się już stosunkowo niewielkim wyzwaniem. 🙂

  14. Aaaa, rozumiem! To jak z podróżą rowerem poza naszą galaktykę lub na Księżyc. Jedno i drugie niewykonalne.

  15. Zgadzam się z Rysiem co do ostatniego 😀
    Czy ja mogę zatańczyć tango z Fomą? Zawsze marzyłam o tango, ale partnera mi brak… Woody się do tańca nie pali, rusza tylko nerwowo uchem przez sen.
    A w ogóle zaczęłam dzień od „Postrzyżyn” i jakoś tak miło się zrobiło 🙂

  16. Ja jestem takim altruistą, że nawet za Panią Piwowarową się ujmę, chociaż nie należy do mojego gatunku.
    Na pewno jej nie było wesoło, jak po tych postrzyżynach przez tydzień spod łóżka nie mogła wyjść i nawet miskę trzeba jej było tam donosić. 😦

  17. A ja sądzę, że Bobik, będąc psem, w dodatku rodzaju męskiego, nie rozumie, że dla kobiety postrzyżyny to jeden z najlepszych poprawiaczy nastroju. Ja jestem kobietą, postrzyżyny miałam nieraz i czułam się za każdym razem lepiej niż przed wizytą u fryzjera.

    Jakieś dobre czerwone poproszę. Co z tym tangiem?

  18. Alienor, no nie wiem, czy jesteś kobietą 🙄 Kobieta najczęściej po wizycie u fryzjera jest wściekła i pierwsze co robi po powrocie do domu, to myje włosy i układa po swojemu 🙄 Tak to przynajmniej podobno wygląda z męskiego punktu widzenie. Co z tangiem to nie wiem, ale uprzejmie donoszę, że Barman właśnie tańczy walca na Dywanie u Kierowniczki

  19. nie moge zastapic Barmana przy tanczeniu tanga,nie umiem 😳

    moge polac czerwonym i poplotkowac jak „fryzjer”

    no wiec,kto za winem?

  20. Panie foma, my już tu kiedyś w barze tańczyliśmy tango. Czy to może walc był? Już nie pamiętam 😳
    Ale nie sprawiał pan wrażenia kogoś, kto się dopiero musi nauczyć

  21. Czyli trochę pan ściemniał … Trochę prawdy, trochę pozoru, trochę improwizacji. Niech pan lepiej uważa. Za mniejsze przewinienia można zostać bohaterem demaskatorskiej książki 🙄

  22. To ja już pomogę, co prawda uczę się tylko jazzu i baletu, ale taniec to taniec…
    Vesper, może te kobiety miały kiepskiego fryzjera? Ja mam dobrego 🙄

    Drugi kieliszek poproszę 🙂

  23. ciemno było, to nie wyjaśniałem niepotrzebnie, bo po co, skoro tak dobrze szło, znaczy się, tańczyło.
    Alienor, jazz, balet, tango i czerwone, cudowny koktajl, jak się nie skusić

  24. Och, żeby dogodzić kobiecie, trzeba by mieć kulę szklaną, w której jak na dłoni widać by było, co sobie jejmość akurat tego dnia raczy wyobrażać na własny temat. Chyba, że sobie nie wyobraża, wtedy jest jakaś szansa. Na fryzjera okultystę nie trafiłam, to prawda.

  25. Dobry fryzjer to jest mar…
    A, nie będę kończyć. Już mi wystarczy, że mam siedzieć dwa lata za obrazę Pana Prezydenta. Nie chcę, żeby mi dołożyli jeszcze kilka za podżeganie do nienawiści wobec grup zawodowych. 🙄
    Poproszę o jazz, tango i wino. Z baletu postanowiłem dziś nie korzystać. Mogę go odstąpić jakiemuś zdolnemu słoniowi.

  26. żebyż wystarczyła szklana kula i uśmiercenie nieporadnego fryzjera…
    to na dobry początek soboty – kawa, a co więcej, to się zobaczy

  27. Kawę już dziś piłem, to od razu poproszę o co więcej.
    Się zobaczy zamówię dopiero wieczorem. Nie chcę wpaść w szpony łakomstwa i opędzlować wszystkiego naraz.

  28. do kawy były michałki, ale już się skończyły. czekolady też już tylko połowa. za to góra naczyń w zlewie trzyma się mocno, choć zmienia swój skład i wygląd

  29. Czas zakupić zmywarkę. Rodzicielom też to powtarzam. 🙄
    To ja powtórkę czerwonego poproszę. Przyniosłam ptasie mleczko.

  30. na etapie planowania kuchni się tego drobiazgu nie uwzględniło i teraz nie bardzo jest jak wcisnąć. pozostają prace ręczne i docenianie wzrastającej inteligencji płynów do naczyń.
    to mleczko to o jakim smaku?

  31. Na razie widać wyraźną przewagę sów. 😉 Aczkolwiek ćwirkanie sów – co przyznaję z pewnym personalnie nacechowanym bólem – cieszy się opinią taką sobie…

  32. To nawet na pewno to samo. 🙂 Tylko podobno prawidłowo się to nazywa tort Pawłowa, nie Pawłowej, ponieważ nie wymyśliła go ta baletnica, a został wymyślony dla jej uczczenia. Tak samo jak lody Melba, a nie lody Melby. 🙂

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s