Zwykła historia

Można? pyta na zakończenie swojej podróży po barze. Dawno, może nigdy nie widziałem tak zachłannego wciągania w siebie nowego miejsca. Wdychania krążących zapachów, wsłuchiwania się w dźwięki, wygładzania faktur. Układania wszystkich tych elementów w mapę, do korzystania z której wystarczy tylko przymknąć oczy.

Co można? pytam, bo prośba kogoś, kto po krótkiej chwili bytności gdzieś przesiąkł otoczeniem jak cegła w kominie, nie może dotyczyć kawy, wódki czy papierosa. Zostać mówi spokojnie, tylko lekko zdziwiony moim pytaniem. Jak zostać? chyba tylko udaję, że nie rozumiem. No tak zwyczajnie, znaleźć sobie kawałek miejsca i zostać. Przydam się, nagrzeję, przypilnuję. Fakt, bar to dobre miejsce na przezimowanie, nawet taki jak ten, z jedną sofą i bez regularnego rozkładu. Choć gdyby chciało mu się trochę dłużej poszukać, mógłby trafić na lepszy kąt. Ale może nie chce dłużej chodzić od-do, albo szuka właśnie czegoś takiego? Czy wypada pytać, dlaczego ktoś chce zostać, jeśli tego właśnie chce?

Można odpowiada głośno, jakby słyszał moje myśli. Może kiedyś spytam nie poganiam, bo czy trzeba wszystko w jednej chwili? To i tak zwykła historia… zaczyna, ale nie pozwalam mu się rozpędzić. Dobrze, że zwykła mówię. Lepiej się ich słucha, bez pośpiechu, bez obawy, że nagle zaskoczy. – W takie też łatwiej uwierzyć. – A taka, że ktoś przychodzi do baru i  zostaje na długo, może na zawsze, to zwykła czy nie? pytam. Jak dla mnie zwykła mówi z długimi pauzami, jakby rozpakowywał plecak. Każdy pewnie coś takiego przeżył, że lepiej być w jednym miejscu niż w innym. Kiwam głową.

Kaflowy. – Foma. – Wiem odpowiada. No tak, jeśli chodzi o bar, to Kaflowy już się świetnie zorientował i widać, że jest na swoim miejscu.

82 comments

  1. Witamy Kaflowego. To na dobry początek dnia kawę na miodzie, a ja sobie usiądę na sofie i popodziwiam, spoglądając znad książki…

  2. No, nareszcie! Koza niby nie skarżyła się wprost, ale ostatnio coś podejrzanie często wygłaszała prawdy ogólne o tym, jak męcząca jest praca na dwóch etatach. 😎
    Kaflowy, potrzymaj mi herbatę, żeby nie wystygła. Skoczę tylko odśnieżyć przed barem i zaraz będę z powrotem. 🙂

  3. No, to Kaflowy niech się przydaje, jak obiecywał, a barman spokojnie na przypiecku. Tylko tę kawę na miodzie dla Alienor jeszcze własnoręcznie…

  4. Chwileczkie, chwileczkie… Kaflowy miał nagrzać i przypilnować, ale nic nie było o tym, że ma wyręczać barmana w podawaniu napitków.
    A poza tym jak barman będzie się wylegiwał na przypiecku, to gdzie się niby ma podziać Kot? 😯
    Woody, nie daj sobie odebrać tego, co ci się prawnie należy!

  5. Niestety, Woody w kwestii leżenia na kolanach ufa tylko mi. Ale jak jest Kaflowy, to on żadnych pośredników nie chce.

  6. no i barman z boczku w tle, tam gdzie jego miejsce. jakoś wszystko swoje miejsce znajduje, albo sobie o nim przypomina. a co to ja miałem sobie przypomnieć? aha, zgolić brodę. brrrrrr…

  7. Wszystko dobrze, Kaflowy pilnuje, grzeje, ale rozmowny to on nie jest. Nawet mniej niż barman w zły dzień. A przecież nie zawsze przychodzi się do baru milczeć lub monologowac. Czasem pragnie się Konwersacji.

  8. Obecność Konwersacji świadczy o tym, że nikt się tu dziś nie przepracowywał. 👿
    Oprócz Kaflowego oczywiście.
    I oprócz mnie, choć nie tu. 😦
    Chodź Kaflowy, odkapslujemy i wypijemy nasze robotnicze. Należy nam się!

  9. Przepraszam, ja czytam cały czas książkę na pracę semestralną! Pracuję umysłowo! Kawę i rarytasa chyba poproszę, bo już się zmęczyłam…

  10. Eee, umysłowo to każdy potrafi. Siłą mięśni albo kafli popracować, to jest coś. Za to się kufle należą, a nie za przewracanie kartek.
    Mam porównanie, bo zwykle też tylko kartki przewracam, a dziś za fizycznego robiłem. 🙂

  11. Praca umysłowa wykańcza mnie także fizycznie. Chociaż w inny sposób niż kiedy Pan od jazzu postanowi zaaplikować nam najgorsze ćwiczenia ze swojego repertuaru na rozgrzewce ;).
    Ja idę spać tymczasem. Pora najwyższa.

  12. O, wypraszam sobie wszelkie sugestie, że to niby nic dziś nie zrobiłam. Otóż byłam na zakupach. Moje wrażenia można steścić w sposób następujący: @#$%^&*())(*&^%$#@#$%^&*(*&^%$#@#$%^&*(*&^%$ !!!!!!
    Czy tylko mi się wydaje, że w sklepach, poza mnóstwem ludzi (czy aż tyle osób mieszka w tym mieście?) nic nie ma? Tyle podwójnych przeczeń

  13. Zakupy też mnie dziś dotknęły. 😦 Ale udało mi się wykazać szaleńczy hart ducha, dzięki któremu w sklepie było tylko to, co na mojej karteczce.

  14. W tutejszych sklepach nie było niczego z mojej karteczki i nie miało to żadnego związku z moim hartem ducha 😦 Jestem samozwańczą mistrzynią podwójnych przeczeń, ale obiecuję, że na tym kończę wzmiankowanie o tej obsesji

  15. vesper, to chyba, zamiast malbeca, będę polewał Ci czysty spirytus, noblesse oblige królowo…
    trochę spirytu mogę też rozlać na podłożone karteczki, żeby można było się przed sobą usprawiedliwić, dlaczego coś jest, skoro na karteczce nie było. i żeby książki lepiej do głowy wchodziły

  16. a gdzie mają wchodzić? 🙄

    ad ps
    komerskiemu serwer ukradli, trwają poszukiwania. zgodnie z sugestią głównego poszkodowanego (nie jedynego wszak, bo czytelnicy też poszkodowani) módlmy się do świętej Anielki i patrona adminów (wie ktoś kto zacz?) o powodzenie

  17. a w ogóle mają?

    ad ad ps
    gdzie ta sugestia poszkodowanego? widział go kto?

    patron administratorów to Marcjan, tylko nie wiem, czy to tych adminów od internetu, czy może tych drugich, gospodarzy domów…

  18. Chroń nas, święty Marcjanie, od wszelkiego złego
    i przywróć nam, nieszczęsnym, tego komerskiego…

    ps. Wchodzić to ma pies do jatki, a nie myśli do głowy.

  19. Czy wypada, by nieświęty Tomasz przywoływał słowa: błogosławieni, którzy nie widzieli, a uwierzyli? Hoko, nie tylko blogami internet stoi.
    Teraz, kiedy do Anieli doszlusował Marcjan, szanse na ponowne zblogowienie komerskiego mocno wzrastają. Tylko potem niech będzie widać, że powrót serwera był po coś.
    Dobra kończę, bo znowu kartaginą rzucam. Komerski choćby z samego upominania się o słowa może rzucić blogiem na dobre. Ale co z dru’? Bo tu sytuacja o wiele bardziej zagadkowa i pesymistyczna.

    Bobiku, jeszcze kilka miesięcy temu słowo „Jatka” wymawiałbyś z większym szacunkiem 🙄

  20. Najbliżej spirytusu, jak tylko mogę podejść, jest szkocka.
    A poza tym, co słychać? Pierogi i uszka. Zamrożone z wykorzystaniem sił natury. Aaaaa, upiekłam czekoladowe ciasto, takie z ciągutką w środku. Do tego mam sos z jogurtu naturalnego i gryczanego miodu. Ktoś chętny?

  21. Jak mi jakiś Kopciuszek oddzieli miód od jogurtu, to się na ten jogurt skuszę. I na szkocką.

    Cóż to za myśl, że ja miałbym się odnosić do jatki bez szacunku? 😯 Wręcz przeciwnie! Kocham, lubię, szanuję… 😉

  22. Dla Ciebie, Bobiku, szynka parmeńska z kozim serem i figami. Może być? Bo jeśli nie, to się nie krępuj, tylko powiedz, zjem sama 😉

  23. Wszyscy chyba mają ten problem:

    – Myślę, że ludzie są tu dla siebie źli, bo czeski to zły język.
    – To jest głupi język. Bardzo twardy i skomplikowany.
    – Te wszystkie może, a gdyby…
    – By i gdyby.
    – Nikt nie umie powiedzieć tego, co chciał.
    – Co chciałby.
    – Co chciałby. I wszyscy kłamią.
    – Za mało palą trawy.
    – Myślisz że to jest powód?
    – Gdyby się upalili to by nie mogli tyle kłamać.

    Stawiam kawę temu, kto wie, z czego to.

  24. Moze gdyby tak kawa działała na mnie kuszaco, to a nóz chcialabym poszperac. Bo chyba wszyscy poszli szukac? A tymczasem cały parkiet dla mnie. Że o Kaflowym nie wspomne ;).

  25. Ano. Samotáři.

    Vesna: Myslím, že lidi jsou tady k sobě zlí. Protože čeština je zlá. To je blbej jazyk. Tvrdej a složitej. Pořád nějaké možná a kdyby.
    Jakub: A aby a by.
    Vesna: Nikdo neumí říct, co chtěl.
    Jakub: Co by chtěl. Co by chtěl.

    Co do kawy? Nim się parkiet zapełni 😉

  26. Witam wszystkich,
    Chciałem tylko powiedzieć, że moje ponowne zblogowienie najwyraźniej chwilę potrwa – okazało się, że darmowe podarki od ludzi, którym płaci się za inne rzeczy nigdy nie są „na zawsze”. W celach edukacyjnych dodam, że „there ain’t such thing as a free lunch” – bo tak powiedziałby zapewne w mojej sytuacji jakiś językowy dziedzic Szekspira. Strasznie mi przykro, ale wrócę niechybnie, nieodwołalnie i choćby kosztem krwi własnej.
    Tym, których już nie przeczytam – Wesołych Świąt i lecę walczyć z rzeczywistością pozajęzykową…

  27. Komerski,
    No, ja już dawno myślałem, że powinieneś pójść na swoje, tylko nie chciałem nic mówić… 🙄
    W każdym razie, jakbyś szukał hostingu i własnej domeny, to mam doświadczenie i wiem, gdzie jest tanio i dobrze 🙂

  28. Hoko,
    dokładnie to samo powiedziałem Komerskiemu, że jak już szuka hostingu i własnej domeny, to Hoko ma doświadczenie i wie co trzeba. Ergo, czekaj na wici, bo już kurier konia siodła.
    A ja się zastanawiam, na swoim czy u łotra. I tak mi wychodzi, że ze swojego trudniej by było się zmyć. Ale znów na swoim trochę za dużo się widzi, a poczucie odpowiedzialności jakieś większe. I jakoś za dużo chyba po swojemu można. Ech, mieć bar i móc wyskoczyć do baru, by potem się zmyć bez zmywania szklanek… 🙄

  29. herbate bez i zaraz do tego czajniczek czekolady aromatycznej

    zima!!!

    zmienilem dzielnice i nie po drodze do baru 😳

    zostawie wiec kartke z zyczeniami tylko

    Udanych,Spokojnych dni Swiatecznych i do Pomyslnego dla kazdego 2010

    ❗ 😀

  30. Two Oceans, South Africa, 2006 Soft & Fruity Red, Western Cape, For immediate enjoyment ❗

    Rzeczywiście, po takiej etykiecie immediate enjoyment gwarantowane. Może trochę wczesna pora, ale to już pod rysiowe życzenia (jak to przeprowadzka może życie skomplikować, mam nadzieję, że to przejściowe) i pod zimowego Tomasza. Nie żeby barman jakieś imieniny obchodził, bo foma raczej z tych urodzinowych, ale całkiem zgrabna okazja do tego endżojmentu jest.

  31. Skoro to dzień świętego patrona naszego barmana, to jasne, że trzeba celebrować. Najwyżej urodzinowo będziemy dużo huczniej, z większym oddaniem, naturalnie o ile barman się przyzna, że to Ten dzień. Najlepszego, Tomaszu 😉

  32. A dziękuję vesper, dziękuję zeen.
    btw, czy jest takie imię vesper, poza Bondem? Hucznie urodzin to nie świętowałem chyba nigdy, raczej refleksyjnie z winem, ale z winem i refleksyjnie to co trzeci dzień ostatnio, więc może jakaś odmiana? 😉 Się zobaczy. Póki co celebrujmy co jest i czym jest.

  33. niby z czym mam kojarzyć? w sumie fajny Bond to „Casino Royal”…
    a dobór imion w jednej rzeczywistości, by nosić je w innej, to tak frapujący temat, że nie wiem, czy przed świętami go ruszać, bo do nowego roku się nie przegada choćby jednej trzeciej

  34. Ordynarne story to pospolite zasłony, tylko grube i ciężkie, mogą być wykonane z „misia”, ale to nie jest fachowy termin z branży tekstylnej.

  35. A, to i ja najlepszościowo ogonem machnę. 😀 Zaznaczając przy tym, że Barman nikomu spod ogona nie wypadł i słusznym jest podwójne świętowanie na jego intencję! 🙂

  36. I proszę, jak to z przyszywanej okazji się miło zrobiło.
    Dziś Franciszki, Honoraty i Zenona. Też nie obchodzę 😉 No okej, okej, nie obchodzę zdecydowanie bardziej…

    Pani Kierowniczko, w swoją świętość to ja nawet po dwóch butelkach endżojmentu nie wierzę 😆

  37. Przy takich imionach jak Honorata nieobchodzących jest prawdopodobnie dość spora grupa. Dla indywidualistów dość to trudna sytuacja. 🙄
    Nie wie ktoś przypadkiem, czy Zenon dziś obchodzi, czy nie obchodzi? 😉

  38. A co tak zero-jedynkowo?
    Może obchodzi, ale nie do końca, albo nie obchodzi, ale nawiązuje, albo powinien obchodzić, ale się odcina, a może jeszcze obchodzi, ale się nie chwali? 🙄

  39. A może go to wszystko w ogóle nie obchodzi? 😯
    Zerojedynkowo czasem wcale nie jest źle. W tę, albo wewtę. Ciach! Po sprawie.
    I z jakąż przyjemnością można się wtedy napić kawy potem. 😀

  40. Zerojedynkowość nie jest dla tych, co to lubią podzielić włos na czworo, poszukac drugiego dna. Tacy ludzie czują poważny dyskomfort, gdy muszą w te lub wewte.

  41. No to dajcie tej przyjemności, żebym zdążył się ponapawać przed wyjściem na zakupy (brrrr!!!!!). 🙂
    O, to jest dopiero włos na czworo. Kawa potem, która równocześnie jest kawą przed. 😉

  42. nie widzę w tym niczego niesamowitego. ot, należy wyjść z pułapki istnienia tylko dwóch kaw i po wszystkim.
    za to można się pogłowić nad tym, czy wyjść z tramwaju i iść 20 minut w śniegu, bo ktoś zastawił tory, czy czekać, bo przecież go odholują, a tyle miejsca dla siebie to rzadko kiedy. no i jak wyjść, to trzeba było kwadrans temu…

  43. Tak, to jeden z najbardziej dramatycznych dylematów ludzkiej egzystencji – jeśli wyjść, to dawno temu, ale już nie teraz. Bo teraz to już inwestycja czasowa poczyniona i bez strat nie sposób sie wycofać.

  44. Tylko nie fryzjerskiego! 👿
    Program chirurgiczny na Święta – owszem. Krojenie w dzwonka, w plasterki, plastry, kromki, kawałki… A jak już pokrojone, można przystąpić do programu rozrywkowego. 🙂

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s