Mandry

Co czytasz? pyta Kudłaty po kilku długich chwilach czekania, aż podniosę głowę. List od Fomy szeleszczę papierem. Sam do siebie listy piszesz? nie potrafi odmówić sobie drobnej złośliwości. Myślisz, że tylko jeden Foma jest na świecie? – Żadnego innego nie znam. – No to jest rozwiewam mit swojej wyjątkowości. A co pisze? dopytuje się Kudłaty, jakby czytanie innym listów było czymś naturalnym. Patrzę na niego krzywo. Też mu się chce spać streszczam.

Я одягну картату сорочку | І на ноги модні штани | Вип’ю чашку чорної кави | А, може, ще посплю й побачу сни.

[Na grzbiet wdzieję blezer kraciasty,
modne spodnie na nogi. To brzmi.
Może się napiję czarnej kawy,
albo pośpię, popatrzę na sny.]

А коли мені стане сумно | Я одягну старе пальто | Закурю духмяну цигарку | І піду кудись пить вино.

[A gdy smutek jakiś mnie ogarnie,
dla odmiany włożę stary płaszcz,
z papierosem stanę pod latarnią,
pójdę w miasto, będę wino chlać.]

І десь там, на вулицях міста | Серед машин та людей | Я розвіюсь і може забуду | Про те, що я сумний цілий день.

[Na ulicach w tym mieście ogromnym,
pośród ludzi, tłumu, pośród aut,
się rozpłynę. I może zapomnę,
że przez cały dzień smutek mnie gna.]

Ty przynajmniej nie chlejesz na mieście zauważa Kudłaty. Mam bar, mogę u siebie odpowiadam. Ale mi nie wypada… – I się nie rozpływasz szuka kolejnych różnic. Mam bar czuję, jakbym zaczynał grać w pomidora. Nie mogę tak po prostu zniknąć. – No tak, ale widać, że każdy Foma chce już w grudniu przeskoczyć do kwietnia stwierdza na koniec Kudłaty. Uśmiecham się, nucąc pod nosem jak mantrę а може ще посплю, а може ще посплю…

67 comments

  1. Też nie znam żadnego innego. Podwójne przeczenie. Pod tym względem czuję się bardziej komfortowo, używając angielskiego. Logiczniej. Bezpieczniej. Nic o tym nie wiem. Nie ma tu niczego. Coś od siebie też z podwójnym przeczeniem: to nie ma żadnego sensu. Wszechobecność podwójnych przeczeń bardzo mnie męczy. Koniec dygresji. Powtórzę, bo też się zgubiłam. Też nie znam żadnego innego Fomy.

  2. Podwójne przeczenie? Czyli jednak kontrrewolucja. 😉
    Ja w każdym razie z niej nie rezygnuję, póki ktoś mnie nie przekona, że pożytki płynące z nieznikniętego wprawdzie, ale zahibernowanego Fomy są warte porzucenia kontrrewolucyjnego sztandaru. 🙂

  3. Z Fomy są pożytki. Zrobi na ten przykład mi kawę na miodzie gdy już się przekopię przez zakopane miasto i da zatopić się w sofie z książką.
    Co z Kaflowym?

  4. Kaflowy w weekend. Przed świętami w każdym razie.

    Może i z fomy są jakieś pożytki, ale chodzi o to, żeby te pożytki nie przysłaniały nieużytków. A w ogóle co ja taki rozbudzony? To pewnie przez owo dublowanie przeczeń. Więc już nie zaprzeczam – nie śpię. Ale pospałoby się…

  5. Widzisz, foma, to kwestia jakichś bioprądów, uniwersalnych i powszechnie dostępnych. Ba! Nie tylko dostępnych, ale i obowiązujących. Ja dziś też nie śpię. Z podwójnym przeczeniem: wcale nie jestem śpiąca. No, trochę naciągam rzeczywistość, ale jakoś koło tego.

  6. Ha! Zwycięstwo kontrrewolucji! Spacze wcale nie śpią!
    Nic dziwnego, że strzępy rzeczywistości latają.

    Na łeb mój, lub na inną część ciała
    postrzępioną rzeczywistość włożę.
    Nic, że lata, bowiem gdyby spała,
    to by było wiele, wiele gorzej.

  7. Właściwie już coś lata. Może to właśnie to. Ciekawy eksperyment, wart ryzyka. Ciągniemy na cztery, foma. Trzy, czteeery!

  8. Hmmm, jak by to powiedzieć, żeby też było z podwójnym przeczeniem … Na przykład tak: nie znam żadnego innego Bobika.

  9. A co wy macie do tego podwójnego przeczenia? W hiszpańskim też jest i problemów nie ma. Języki są różne, trzeba być tolerancyjnym. Jest tyle innych problemów, np. ludzie nie odróżniają celownika od biernika albo używają nieistniejących czasowników typu „oglądnąć”.

  10. Noo, jak ktoś sobie raz zaprzeczy i mu się to bardzo spodoba, to czemu nia miałby sobie zaprzeczyć po raz drugi? 🙂
    Ale z nieistniejącymi czasownikami jest pewien problem. Bo w momencie, kiedy ktoś ich użyje, one zaczynają istnieć, bez względu na to, jakie pprawność językowa ma na ten temat zdanie. Czyli w praktyce nieistniejącego czasownika można użyć tylko raz, bo potem on już jest istniejący. 😉

  11. W to, czy coś istnieje, czy nie, wdawać się nie będę, bo to głęboka filozofia. Lingwiści twierdzą, że język żywy to język, w którym myślimy. Kwestia, czy myślą ci, którzy nie mówią poprawnie we włanym języku 😉

  12. Może myślą, tylko niepoprawnie? 😉
    O kwestie istnienia też się specjalnie kłócił nie będę, chyba że dotyczyłyby istnienia pasztetówki. Bardziej w tej chwili zaprząta mnie pytanie, czy ten smutek, co gnał przez cały dzień, przestaje gnać w nocy? Bo jak tak, to właściwie warto się hibernować na dzień, a odhibernowywać na noc.
    No, po prostu praktyczny pies jestem. 🙂

  13. A jakiż to smutek? Jest pięknie, biało, śnieżek śnieży… Nic tylko wziąć chai masala albo kawę piernikową i podziwiać przy oknie 🙂

  14. Brrrr, ale zimno! Można by wnosić, że ci, którzy mówią niepoprawnie, myślą równie niepoprawnie. A to już bardzo ryzykowne stwierdzenie 😉
    Czy dobrze zrozumiałam, że kręci się tu jakiś malbec?

  15. W barowej atmosferze smutek jest tak samo rozpowszechniony jak tlen, ale któż na co dzień zauważa tlen w powietrzu?
    Ten dziś-dzienny jest kraciasty, płaszczowy, papierosowo-latarniany. I od Fomy. Tego drugiego 😉

  16. Podły wieczór draństwu,
    dawno się pogodziłem z niezrozumieniem.
    Doszedłem do wniosku, że też ma prawo bytu, to udzielam mu gościny…

  17. To ja z uśmiechem ten smutek przegonię. Taki piękny dzień, a tu jakiś smutek się kręci! Na dwór z nim! I poproszę bardzo słoneczną herbatę świąteczną.

  18. Burberry, na przykład? Stylowy i ponadczasowy. Czy Foma, ten drugi rzecz jasna, ten, którego nie znam, życzy sobie jakieś remedium na ten smutek?

  19. A to jest bardzo ciekawe pytanie – czy każdy smutek należy odganiać, czy jak niezrozumieniu udzielać mu gościny?
    Zanim się zastanowię, czy w ogóle próbować na nie odpowiedzieć, to zrobię kółeczko z malbeciem, a przy okazji herbata jest do zrobienia/

  20. Niezrozumienie to dziwne zjawisko. Zdawać by się mogło, że wydźwięk ma pejoratywny, że nierozumieć lub być nierozumianym jest źle, że lepiej by było przeciwnie. Ale potem pojawia się ktoś i myślisz sobie „ja tego człowieka w ogóle nie rozumiem” albo „ten człowiek nie ma szans mnie zrozumieć”. I jakoś dobrze ci z tą myślą. Niepokoiłbyś się, gdyby gdzieś w zakątkach umysłu pojawił się jednak cień zrozumienia.

  21. Na pewno jest podlejszy występek. I to niejeden.
    Ale uszczęśliwianie na siłę, do tego jak się tego szczęścia ma tylko na pół dnia, na nawet i na dwa dni, a co, i jeszcze jak uszczęśliwianie niekoniecznie jest tym, co z plecaka należy wybrać, powinno wywoływać jakiś wewnętrzny paraliż albo inne nieprzyjemne cóś. A że się jednak zdarza, to dowód, że natura nie nad wszystkim odpowiednio przysiadła i dopracowała.

  22. Zaryzykowałabym teorię, że natura to nad niczym nie przysiadła (podwójne przeczenie). Odwaliła swoją robotę, puściła wszystko na żywioł i poszła w krzaki.

  23. I wyciągnął z jej otchłani Wielkiego Dosmucacza, bo właściwy mu się zdał w onej chwili. I przeciągnął Wielkim Dosmucaczem po blogu jak niewodem, żeby nie ostał się na nim żaden niedosmucony.
    Aliści niewód był dziurawy i kilku niedosmuconych zdołało się wymknąć. I krążą po blogu do tej pory, zakłócając grobowy nastrój nieprzystojnymi pokwikiwaniami i bezecną wesołością.
    No zróbta coś z nimi, bo jeszcze cały smutek spieprzą!

  24. Smuci smuci smut
    Smutku wokół w bród
    Smutne ranki i wieczory
    Smutne jutrznie i nieszpory
    Smutku wokół w bród
    Smuci smuci smut

  25. Zasmucona filiżanka
    w rękaw kraciastego wdzianka
    leje łzy na skrót.
    Też ją dopadł smut. 😦

    Nie ma innych mód?
    Tylko ślozy i wzdychania,
    a czy coś się śmiać zabrania?
    Ja już przez ten smut
    humor mam kaputt! 😯

  26. Co zabrania chichów?
    Kto zabrania śmichów?
    Co za czynnik durny
    Dał zakaz odgórny?

    Och, jest gorzej niż źle
    Śmiać nie da się,
    Bo zabrakło tematów
    Ktoś je upchnął do gratów

    Być może celowo. Albo przez przypadek
    Tak czy siak przypadkowy świadek
    Widział tematy do śmiechu upchnięte
    W graciarni. I bardzo wymięte.
    Rzec by można, sponiewierane,
    Brudne i z godności obrane.

    Gdy tematy do śmiechu w kapciorze
    Nikt już się z niczego śmiać nie może*
    Bo to jakoś dziwnie, jak głupi do sera
    Choć wesołość zewsząd wyziera

    Foma, lepiej wypuść tematy z zaplecza
    Bo lud Ci tu zrobi jesień średniowiecza

    * Potrójne przeczenie

  27. Po to wino, żeby je wypić.
    A po to pora śniadaniowa, żeby zjeść śniadanie, wypić herbatę, potem zastanowić się nad kawą, a przy kawie nad czymś innym, choćby o tym, że do jesieni daleko, a zima jest niebezpieczna…

  28. Po śniadaniu. Przed kawą. Czyżby w międzyczasie, którego przecież nie ma? 😯
    Zima niebezpieczna? Zima piękna! Mróz budzi ze snu, zachęca do korzystania z życia. Herbata nigdy nie smakuje tak dobrze, jak mroźną zimą. Wino też. I domowe wieczory, gdy za oknem ciemno, śnieg i wiatr, a ty siedzisz w fotelu, z filiżanką pachnącego naparu, czytasz książkę, słuchasz muzyki albo ciszy zmieszanej z wiatrem zza okna. Zima jest piękna, jeśli mroźna i biała.

  29. Międzyczas się ukrywa. Myli pogoń, odwraca uwagę, zostawia fałszywe tropy, ale wątpienie w jego istnienie jest niezbyt rozsądne, bo Międzyczas pomaga tylko tym, którzy weń wierzą.

  30. Międzyczas jest zwykłym czasem, tylko zahibernowanym. Jak ktoś wierzy w hibernację, powinien wierzyć i w Międzyczas. 😉
    Zima jest dobra do oglądania z domu, ale nie do wyjścia z i wejścia w. 🙄

  31. Druga kawa – proszę bardzo.
    A czy w międzykawiu coś się zdarzyło? Hm… To wie tylko ten, dla kogo kawa. Przecież nic się zdarzyć nie musiało. To było jedynie małe okienko w czasie, być może dobre na cóś, ale cóś zasiedziało się nad książką. A może zupełnie odwrotnie. Czyli druga kawa to takie zamknięcie jednej okiennicy i przejście do innego okna, może z innym, może z tym samym widokiem, w którym może coś, ale równie dobrze nic.

  32. Wolałabym żeby dziś wyjątkowo nic się w międzykawiu nie wydarzało. Niech główny nurt wydarzeń popłynie obok, a ja sobie posiedzę i się odmrożę.

  33. Bardzo dobrze, o to chodziło. Jak dobrze, że w barze jest zawsze to, czego trzeba. Tylko Kaflowy mógłby się pospieszyć, bo jak się Kozie znudzi zastępstwo, to będzie bieda.

  34. Niech barman nie narzeka. Może Kaflowy jest bardziej wyczekiwany, ale za to w miejsce nieobecnego barmana nikt nie przyprowadził kozy.

  35. Hm… dostrzegam w tym pytaniu haczyk…
    To powiem tak, gdybym się miał rozpłynąć w tym mieście ogromnym, pośród ludzi, tłumu, pośród aut to nie chciałbym, żeby nic nie zostało [ha! potrójne].

  36. „W poszukiwaniu poczwórnego przeczenia. Saga”
    Niech nie wierzy, kto nie chce, że nie ma ci u nas nikogo, kto by grabiami całe pole w jeden ranek obrobił…

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s