Tożsamość Fomy

Foma ocknął się na środku oceanu. Szczęśliwie w łódce. O tym, że jest komisarzem i nazywa się Foma dowiedział się z wciśniętej pod ławkę legitymacji. Gdyby poszukał gdzie indziej, sięgnął wcześniej po którąś z innych dostępnych tożsamości, pewnie z równie niewielkim przekonaniem uznałby, że zwie się Tarik ibn Ziyad albo Gilberto de Piento.

Wszystko co mógł o sobie powiedzieć pochodziło ze znalezionych w łodzi lub w pobliżu niej szczątków informacji. Niewielkich, przypadkowych i niezrozumiałych. Pełnych sprzeczności i niekonsekwencji, które trzeba jakoś sobie wytłumaczyć. Po kilku godzinach łowienia i dopasowywania komisarz był jako tako poukładany. Pozostało mu nauczyć się tego co powstało i powiosłować. Na południe.

Reklamy

72 comments

  1. Zanim się obejrzał, minął biegun południowy i dalej płynął na południe. Tam na pewno jest jakaś cywilizacja – pomyślał. Czas na przerwę – to druga myśl, którą wcielił natychmiast w życie: nastawił czajniczek i począł się rozglądać za ulubionym gatunkiem herbaty Ulung. Już po chwili jego trzewia radośnie witały gorący płyn. Dobra – pomyślał – czas wracać.
    Nadludzkim wysiłkiem woli Foma wrócił na komisariat.
    – Łowczy, do mnie! – ryknął.
    Aspirant Łowczy stawiła się natychmiast.
    – Weźmiecie tę łódkę, która stoi przed gabinetem, służbowe wiosło i kurcgalopkiem zdobędziecie mi akta niejakiego Bourne’a.
    Wykonać!
    Łowczy z Dziką Satysfakcją opuścili gabinet szefa, spojrzeli na siebie i wybuchnęli śmiechem.
    W tym samym momencie…

  2. Czemu Komisarz sam tego puzzla układał? Byśmy pomogli. A jaki ciekawy mógł być efekt końcowy… 😆
    No, trudno, przepadło. Jak się Komisarz już sam poskładał, to teraz niech tylko uważa na rekiny. One są znanymi fanami dekonstrukcji. 🙄
    Nawiasem mówiąc, Tarik ibn Zjadł to bardzo interesująca tożsamość. Nie wiem, czy ja bym nie wybrał właśnie tej. 😉

  3. Jak się za długo myśli nad wyborem tej lub innej tożsamości, to łódkę rekiny zjedzą wraz z człowiekiem bez tożsamości, a wszystko zapiją zaparzoną herbatą.

  4. … w tym samym momencie Gilberto di Piento obrócił się na pięcie i podał tyły. Zawstydzona Łowczy odwróciła wzrok i żeby zredukować napięcie kątem oka zaczęła rozglądać się za Dziką Satysfakcją. Nagle rozległ się ogłuszający huk, do którego po chwili dołączył oślepiający błysk. Pobliskie drzewa pokryły się strzępami agentów CIA, KGB, Mossadu i chińskich służb specjalnych.
    – Intuicja mi mówi, że Bourne nie może być daleko – mruknął Foma czując pismo nosem, co w obliczu ogłuszenia i oślepienia było wyjściem doprawdy salomonowym. – Ciekawe, czy przyniósł ze sobą własne akta, czy podszyte przez zręcznego krawca z Panamy…

  5. foma, 13.56 – ja od początku byłem za tym, żeby nie przekombinowywać, tylko chwycić rybę-piłę w dłonie (alternatywnie w ogon) i zabrać się do roboty. Mama Mu może potwierdzić. 😀

  6. Komisarz na wodzie – będzie Boże Narodzenie po lodzie.
    Wtedy zejdzie na ląd i napije się yerba mate przez specjalną fajeczkę.
    Musi tylko się upewnić, czy to nie sproszkowani agenci wszystkich wywiadów. 💡

  7. Pragnę przypomnieć,że już raz w ub.roku wodowano Komisarza! 😆
    Teraz się był zwodował sam i sam sobie sterem,żeglarzem, okrętem i coś tam jeszcze goni za żywiołkami drobniejszego płazu 😡

  8. Co to znaczy Bobiku <" niechby spróbował „?
    Z racji stanowiska powinien patrzeć pod wszysko!
    Teraz płynąc, patrzy wgłąb i w siną dal. 😆

  9. Hoko jak zwykle przytomnie. Przecież skąd to mamy wiedzieć, widział kto komisarza? A jak on stonóg jest, to co?
    Ciekawe ilu asystentów mu wiąże trampki…

  10. komisarz to istota lądowa, na wodzie potrzebuje kutra lub łódki.
    a rozwijając myśl Hoko, wcale nie jest rozstrzygnięte pod czyje nogi patrzę…

  11. Pocieszające! Można się wprawdzie zaplątać we własne nogi, a już w cudze to dramat!
    Przykład : wymieniam zawiasy w szafkach kuchennych i tak się zaplątałam,ze chyba sama nie wyjdę.

  12. Była 11.37. Komisarz otarł pot z czoła i wzrokiem zranionego jelenia spojrzał na popijającego chłodną colę Gilberta.
    – Daleko jeszcze do tego południa? – zapytał z wysiłkiem.
    – Wiosłuj, Foma, wiosłuj – odpowiedział nieubłagany di Piento…

  13. Wycieranie potu zranionym jeleniem
    I to przed południem, to trzeba być leniem
    Zeby jeszcze wiosło dzieliło się rentą
    Ale z kim do licha, przecież nie z di Piento
    Takie myśli krążą po głowie Fomowej
    W czasie wydalania treści żołądkowej

  14. Na Great Barrier Reef
    gdzie turystyczny syf,
    się Foma zjawia – dryf, dryf, dryf.
    Spogląda na to krab
    wraz z gronem krabich bab
    i Fomę w udo szczypcem dziab!
    Krew się zaczyna lać,
    krzyk słychać „twoja mać!
    rekina widzę, trzeba wiać!”
    Więc ratuj się kto żyw
    i włóż wysiłek w pływ,
    a nie tam żadne – dryf, dryf, dryf. 😉

  15. Byś dopłynął do swojej
    spokojnej przystanii,
    Płyń Fomo ,nie bacząc
    na krabie baby.
    Daj im się napić!
    Zostaną Ci ino kraby!! 😆

  16. Komisarze to są ludzie tacy – dżez
    Lubią kraby podane na tacy – dżez
    Od dupek krwawiących wolą zaś gorące
    Dżez babryba dżez…

  17. Jak nie picie to baby… Książkę można przeczytać, film ciekawy obejrzeć, arkusze kalkulacyjne przeanalizować i scalić w jeden. Mało to pomysłów? Wstydzilibyście się! 😐

    A w brzuchu rekina może być całkiem interesująco. Są jakieś dowody, że nie jest? 🙄

  18. A poza tym jako poeta poczułem się niezrozumiany. Mój wierszyk nie był wcale o babach i piciu. Zawierał pozytywne i głęboko filozoficzne przesłanie typu „dryfere non est necesse, pływare necesse est”. Nawoływał do wzmożenia wysiłków i wydostaniu się własnymi siłami z sytuacji, w którą wdryfowało się własnymi siłami. Zachęcał do chwycenia cugli życia we własne dłonie. Ukazywał itede itepe!
    Nie dość, że muszę te wierszyki pisać, to jeszcze zmuszają mnie do ich analizowania. 🙄 Fuj! 👿

  19. Wieloryb to nie rekin! Nie ma porównania!

    Hm… Skąd cugle na łódce? 😯
    I skoro własne siły zostały zużyte na wdryfowanie, to skąd siły do wydryfowanie?

    Poezja w klimacie i owszem, nawiązująca, a jakże, marynistyczna, bez gadania, pierwszej wody, zmuszająca do… a jaka struktura!… tego nikt nie neguje, przeciwnie, oklaski, podziw, zadziw nad głębią, zaniemówienie nad przykładami, szapoba, szapobe, ale te założenia…

  20. Siedząc w łódce i analizując arkusz kalkulacyjny, możesz myśleć o piciu, wiosłowaniu i babach-rybach, bo tylko myśl jest wolna!I nie musi się usprawiedliwiać 😆

  21. Wtem Pompejusz zakrzyknął wstępując na łódkę:
    dawać tutaj te skrzynki! Wpierw wnosimy wódkę!
    niech świat pozna żem wielki, takoż wielki mam gest,
    marynarze, nam aqua vitae necesse est
    aqua vitae non nocere – spiritus movens!
    Po czym wychylił pierwszy i zakończył mowę.

  22. Analizując arkusze kalkulacyjne można myśleć tylko o analizowanych danych. Inaczej wszystko się posypie i z analizy nici.
    Jak się chce myśleć wolno, to trzeba sobie wybrać wolny zawód bez arkuszy.

  23. No nie wiem. Bywają wolne zawody, którym arkusz jest niezbędny do wolnego malowania, rysowania itd. A wolne myślenie niekoniecznie jest rozwolnieniem

  24. „- Uważaj glina idzie ” powiedział mój kolega wolnego zawodu(rzeźbiarz) do drugiego,kiedy sobie spacerowali po peronie w Gdańsku po kilku piwach.
    Policjant ich wylegitymował i zapytał , co mieli na myśli,mówiąc :”glina”.
    Koledzy,że rozmowa była o materiale rzeźbiarskim.
    Policjant na to,”- glina może stać, wisieć, leżeć, ale nigdy chodzić!” 😯

  25. Gdy Pompejusz zakończył wiekopomną mówkę,
    się przez burtę przechylił i skoczył na główkę.
    Za nim raźno podążył w odmęt bosman Klemens,
    bo dość już doskwierało mu delirium tremens,
    za nim reszta załogi, po wypiciu wódki,
    poczęła się zanurzać w falach na wyprzódki.
    Jeden majtek się nie chciał zapoznać z odmętem,
    bowiem zdeklarowanym był on abstynentem,
    pochwycił więc za wiosła nie nalawszy prądu
    do herbaty i bystro zmierzał w stronę lądu.
    W końcu, na horyzoncie widząc już Odessę,
    oświadczył „navigare tylko est necesse!”
    a w tym momencie fala zmyła go z pokładu
    doszczętnie i po majtku nie było ni śladu.
    Morał z tego jest taki: pijesz czy nie pijesz,
    wcześniej czy później z życia chcąc nie chcąc się zmyjesz,
    ale za abstynencję należy cię zbesztać,
    bo nawiosłować musisz się więcej niż reszta.

  26. Świat zmierzał ku zagładzie, Foma wyjął pałę
    i pogroził nią światu: problemy niemałe
    mieć będziesz gdy w zamiarze trwać będziesz jak skała.
    I tak świat uratował, za co jemu chwała.

  27. Oczywiście, że jedna literka lub jej wielkość potrafią czasem całkowicie zmienić tożsamość! Oto pierwsze z brzegu przykłady:
    kot – koń
    wąż – mąż
    sroka – sraka
    jeże – Jerze
    pies – PiS
    Choć muszę przyznać, że są i tożsamości konsekwentnie opierające się zmianom, bez względu na to, czy są pisane przez h czy przez ch. 😉

  28. Rozmemłanie komisarza sięgnęło zenitu. – znane też jest… foma niczego nie gwarantuje… ale te założenia, bla, bla, bla….
    Zenit miał dość, zwalił na to wszystko zdrową kupę i spuścił wodę.

  29. Na zagonie kapuścianym wielkie poruszenie,
    bo przed chwilą odczytano nowe obwieszczenie:
    każde z warzyw może zostać dawcą honorowym,
    gdy potrzebny będzie organ do przeszczepu głowy. 😯

  30. Mnię się właśnie pojawiła pewna wątpliwość dotycząca tożsamości Fomy. Jeżeli w łódce byli Gilberto i Tarik, a wokół łódki rekiny i pozostała fauna z Pompejuszem na czele, toż jaka to była samość? 😯

  31. Tu mię macie. Ale tylko poniekąd. Bo jak samość była przejmująca w tłumie, to pojawia się następne pytanie, co przejęła i od kogo? I jakie było hasło?

  32. O kradzieżach tożsamości w celu przejęcia zwitka, a nawet raczej całego szeregu błyszczących zer słyszy się coraz częściej. Czyżby Bobik wpisał się w nową formę przestępczości?

  33. Dotąd wpisywałem się tylko do sztambuchów i ksiąg pamiątkowych, ale rozumiem, że świat idzie naprzód i trzeba rozwijać nowe formy działalności gospodarczej. To gdzie ta przestępczość? Zaraz się wpiszę
    Na górze forsa, na dole praca,
    kochaj mnie, forso, bym się wzbogacał.

  34. Na razie Bobiku powzbogacaj się duchowo, żeby od nadmiaru kapusty i siana w środku się nie poprzewracało.
    (ok, z tym wpisaniem-się-w to takie niewinne kłamstwo było…)

  35. Duchowo, duchowo… 👿 Wpuściłem kiedyś w net swojego ducha i wcale nie odniosłem z tego żadnych korzyści finansowych. Wręcz przeciwnie, jeszcze ja drania musiałem utrzymywać! :mrgreen:

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s