Zamyślenia

Jak zwykle w szczególnych chwilach komisarz Foma sięgał po klasykę. Tym razem budownictwa. Przejmujące świadectwo tego, jak w praktyce wygląda zamyślenie. Bo Mama Mu zamyśliła sobie domek na drzewie.

Pan Wrona zrobił taką minę, jakby się przesłyszał.
– Domek? – spytał.
– Muu – odparła Mama Mu. – Domek. Tu, na drzewie.
– Tu na drzewie? – powtórzył Pan Wrona. – Nie, nie, nie!
Mówił teraz wolno i wyraźnie.
– Jesteś krową, Mamo Mu. Powtarzaj za mną: Jestem krową. Krowy nie łażą po drzewach i nie budują domków. Powtórz!
– Chcę zbudować domek na drzewie.
Pan Wrona mówił jeszcze wyraźniej.
– Nie! Nadstaw uszu i powtarzaj za mną: Krowy. Nie. budują. Domków. Teraz powtórz.
– No to idę po młotek i gwoździe.

(…)

– Ależ Mamo Mu! Piły nie można trzymać ogonem! – zawołał Pan Wrona.
– Muu, można, Panie Wrono – odparła Mama Mu, piłując. – Jak się ma ogon, to można. Nie wszyscy jednak go mają. Jak się go nie ma, to trudno nim coś trzymać. Tym ogonem.
– Krzywo będzie!
– Muu, Panie Wrono. To nie jest aż takie ważne.
– Kra! Dobrze zrobione to nie będzie, gdy ucięte krzywo wszędzie!
– Dobrze może być zrobione, nawet kiedy przekrzywione.

(…)

– No i domek na drzewie jest gotowy – powiedziała Mama Mu.
– Ale kra – odparł Pan Wrona. – Nie wszystko, co zbudowane na drzewie, można nazwać domkiem.
– Schodzę na dół! – powiedziała zadowolona Mama Mu.
– Na dół! – krzyknął Pan Wrona. – Skoro jest gotowy, to chyba w nim pobędziesz?! Pomieszkasz! Pograsz w coś! Kawę wypijesz! Nie można przecież budować domku na drzewie i pójść do następnego drzewa, żeby budować kolejny. A gdyby wszyscy tak robili?! Na koniec w całym lesie na każdym drzewie byłby domek. Jak by to wyglądało?!
– Może właśnie super.

Foma zamyślił się. Może i super, ale do zimowania taki domek raczej by się nie nadawał. Chyba, że zima byłaby łagodna. Bo może by była. Tylko co z jesienią? Czy letnia perspektywa łagodnej zimy zawiera w sobie obietnicę pogodnej jesieni? Komisarz zamyślił się ponownie…

———–
[autorowi co autorskie]

54 comments

  1. Jak twierdzi Wieszcz, poniedziałek już od wtorku poszukuje kota w worku. Ja bym był za tym, żeby mu tych poszukiwań nie utrudniać, bo kot w worku wydaje mi się zdecydowanie bardziej do przyjęcia, niż kot bez worka. 🙄

  2. No ba… jest się wtedy o wtorek, znaczy się, worek do przodu.

    zeen, jak już tak musisz mieć ten piątek dziś, to poproś Mamę Mu, pewnie chętnie Ci go wykombinuje…

  3. Zeen chce zostawić tylko piątek, urządzając rzeź pozostałych niewiniątek… Na miejscu wszelkich cieśli byłbym tym chyba nieco zaniepokojony. Magistra vitae posiada pewne informacje, do czego taka sytuacja może doprowadzić. 🙄

  4. Gdyby jeszcze ktoś z piątki wyskoczył… Byłoby na jedną cegłę. Zawszeć to bliżej własnego domku.
    A poza tym w razie finansowych kłopotów cegłę zawsze można spylić z zyskiem… 🙄

  5. Czyli jak się kończy w czwartek albo sobotę, to się wcale nie kończy? 😯 I to czekanie z początkiem do piątku 🙄 Żeby się rozmyślić w międzyczasie…?
    Coś mi tu piętrowym kombinowaniem pachnie, a wg Bobika nie ma co kombinować, tylko budować domki.

  6. Mnie tam Słupsk niczym nie skusi, nawet publicznym domkiem, bo co za przyjemność z takiego publicznego. Tłoczą się i tłoczą…
    Zastanawiam się co skusić by mnie mogło, bo każdego skusić da się. Tylko trzeba wiedzieć jak. Ale jest to wciąż terra do głębszego rozpoznania. Póki co zamyślam się nad sukcesem trzymania piły ogonem kiedy się go nie ma.

  7. W ostatniej sprawie nie będę pomocny, bo nie wiem, jak to jest nie mieć ogona.
    Ale skoro można wystukać książkę palcem u nogi, to wybudować domek pewnie też. Wystarczy w końcu, jak będzie niewielki i prywatny. Podejrzewam nawet, że nie musi być koniecznie na drzewie. Domki stojące twardo na ziemi też mają uroki. 😉
    Gwoli uczciwości dodam, że jak przyjdzie jakaś Katrina, to domek nieważny, liczy się tylko to, czy zdążyło się wybudować należyty schron pod domkiem. 🙄

  8. Mama Mu to by pewnie zabrała ze sobą Krowianty. Co też jest jakimś wyjściem – mieć w schronie samych swoich i śpiewać wespół w zespół „choć burza huczy wokół nas…” 😉

  9. Tak sobie tylko myślę, że schron podgruntowy bardzo łatwo zalać, gdy burza huczy wokół, a nikt się nie uwija przy pompie, tylko śpiewa (czy co tam jeszcze) wśród samych swoich…

  10. Kto w dzisiejszych czasach pompuje ręcznie? 😯 Automat się uwija, żeby śpiewać mógł ktoś, a sami swoi radośnie konsumują przyniesione zapasy.
    Always look at the bright side of life! 😆
    A do zalewania to są robaki, nie schrony! 🙄

  11. Ja tam z robakiem do schronu bym się nie pchał… Poza tym chyba należy skupić się na tym, co nad gruntem i zachować jako-taką trzeźwość spojrzenia, bo aktualnie kombinowanie jest gorzej postrzegane…

  12. Nie ma pewności czy to ks.Robak był zalany przez Soplicę, czy vice versa, ale nie zaszkodzi doświadczenie pokoleń. 😉

  13. To właśnie tę glosę inokufową należy zaliczyć do non-profit. Czy zeen miał z niej jakąkolwiek korzyść? Odwrotnie, jeszcze Komisarz nosem pokręcił. 😥

  14. Hoko, to mi wygląda na nadinterpretację…

    A wracając do meritum, po długim zamyśleniu czas na werbalizację: inotrzykufowa glosa zeena została ułaskawiona z racji sprowokowania do non-profitowych rozważań; efekt ją uratował, ot co, ale krótkoterminowy efekt to jeszcze nie efekt długoterminowy… 🙄 więc się znowu zamyślę…

  15. W dozgonnej wdzięczności za ułaskawienie pozostając,
    pozwolę sobie zauważyć, że dobrze przemyślany problem to zupełnie coś innego niż kiepsko przemyślany…

  16. zeenowi nic nie brakuje z wyjątkiem piątku

    Ilości przemysłowe nie są takie złe kiedy jest na nie zbyt. Ale zbytu nie ma i samiśmy z problemami zostali

  17. To już nieaktualne Komisarzu, bo dziś zeen ma piątek!!
    Zanim się ocknie, będzie miał znów piątek itd.
    W szkole był pilnym uczniem, to Mu tych piątków brakuje! 😉

  18. Grunt, że zeenowi piątej klepki nie brakuje. Kwestia piątku to już przy tym małe piwo, a z kolei małe piwo na pewno nie jest czymś, czego by zeenowi brakowało.
    Proszę, jak po osiągnięciu pewnego poziomu rozważań wszystko zaczyna z wszystkiego wynikać… 😀

  19. Tak… logika odpewnopoziomowa jest zaskakująco prosta w stosowaniu i wyjaśnianiu „na logikę” wszelkich zawiłości świata. Niestety, w pewnym momencie przechodzi w podpoziomową [Paradoks Lejka], a ta już taka usłużna nie jest…

  20. No, dobra, przyznam się…
    Nie lubię słodkiego, ale robię wyjątek dla logiki poziomkowej zawartej w lodach. 🙂
    Jeżeli ktoś takową dysponuje, to nie odmówię, zwłaszcza że taki gorąc, moja pani… 😀

  21. Ja we śnie przebieram łapami i nawet nie wiem, w jakiej sprawie, więc nie mogę przysiąc, że nie grzeszę. 😉
    A w sprawie piątku powinien wypowiedzieć się zeen. Najpierw rozpętał aferę, a teraz się uchyla. 😯

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s