Zniknienie

– Foma, widzę cię u siebie za minutę – rzucił krótko do słuchawki Szef.

– Tak? – komisarz był w gabinecie Szefa już po 45 sekundach. Szef pokazał ręką, żeby usiadł obok.

– Mamy kryzys. Widzisz tę stronę? – pokazał Fomie ekran monitora.

– Taka trochę pokiereszowana – Foma szybko przebiegł wzrokiem zawartość.

– Zgadza się. Co kilka minut ktoś likwiduje jedno zdanie.

– Terroryści?

Szef niezbyt pewnie kiwnął głową. To było najprostsze założenie, ale wcale nie musiało być prawdziwe.

– Wstępnie załóżmy, że tak.

– Jakie mają żądania?

– Nie wiemy. Czekamy, aż ktoś się odezwie. Ty jesteś po kursie dla negocjatorów, więc chcę cię mieć pod ręką jakby co.

– Skąd się o tym dowiedzieliśmy? – Foma kiwnął głową w stronę ekranu.

– Przypadek. Ktoś od nas coś tu sprawdzał i w pewnym momencie, to tu to tam zaczęły znikać niektóre zdania.

– Udało się wypracować klucz wyboru?

– Jest kilka hipotez, ale żadna nie wydaje się lepsza od innych

– A klucz tego co zostaje?

– Też nic pewnego – przyznał bezradnie Szef. – I wiele już nie zostało.

Bez ruchu oczekiwali na jakiś znak, wiadomość, telefon. Nic.

– Co te Bogu ducha winne zdania zawiniły? – zastanawiał się Foma, chcąc jakoś zagłuszyć ciszę. Szef nie miał na to odpowiedzi. Zdania, słowa, jedno po drugim znikały w dalszym ciągu.

Szef z Fomą obserwowali w milczeniu niezrozumiałą dla nich egzekucję. Kiedy znikło ostatnie Szef poklepał osowiałego Fomę po ramieniu.

– Dlaczego? – spytał niczym mały chłopiec komisarz.

– Są rzeczy, których nigdy nie pojmiemy – powiedział po ojcowsku Szef. – Czasem nawet lepiej nie wiedzieć dlaczego. Jeszcze byśmy uznali, że tak trzeba. A ty jesteś za młody, by tak myśleć.

Foma miał wrażenie, że już dawno przestał być młody, choć stało się to tak niedawno temu.

89 comments

  1. To wygląda jak protest tekstu, że go nikt nie czyta…
    To postanowił zniknąć, może go wtedy ktoś zauważy…

  2. Każdy komentarz też może stać się zakładnikiem… I kto wie, czy wtedy Komisarz nie będzie jeszcze bardziej zadowolony 😉

  3. Do biedronki przyszedł znik,
    w okieneczko pik, pik, pik!
    I powiada: wstań biedronko!
    Wstań biedronko, wyjdź na słonko!
    Panieneczka widzi znika:
    czegóż pan tak strasznie fika?
    Z panem łazić ja zamiaru
    nie mam, skoczyć chcę do baru,
    bom wczorajsza odrobinkę
    i chcę piwa wypić krzynkę.
    Znik pokiwał palcem w bucie:
    co?! Do baru chce się uciec?!
    Jak mi będziesz robić szopki,
    to ci zniknę wszystkie kropki!
    Biedroneczka tylko ziewa:
    niechże pan stąd szybko zwiewa,
    dość mam pańskiej w butach słomy.
    Znikać idź se pan do fomy!
    Rozjuszony tą odprawą
    znik zakręcił w lewo, w prawo
    i krzyknąwszy „daj go katu!”
    pobiegł do Komisariatu.
    Siedzi tam i teksty znika,
    nie obchodzi go publika,
    ni biadania gospodarza,
    na Łotrpressa też nie zważa,
    tylko prędko kręcąc szyjką,
    żre linijkę za linijką,
    na dodatek dzień za dzionkiem.
    A to wszystko przez biedronkę! 🙄

  4. Eee, ja się tak nie bawię! Kiedy ja dopiero identyfikowałem sprawcę, Komisarz już go unieszkodliwił. 😦
    A ja tak chciałbym też mieć jakiś sukces! 😥

  5. Bobiku, możesz przesłuchać sprawcę znikania i przy okazji przypisać mu kilka niewyjaśnionych wcześniej numerów. To będzie sukces więcej niż jakiś.

  6. Przestępca został złapany za gorący uczynek. Komisarz w subtelny sposób poprzez otoczenie go murami naszpikowanymi stalą, ochronił przed niezadowoleniem tłumu, który zebrał się sprawnie, wszelako znów pod Bastylią. W międzyczasie gorący uczynek wystygł i zniknęły przyczyny, dla których komisarz musiałby uniemożliwiać przestępcy jego ponowne podgrzewanie.
    A lato tego roku było gorące…

  7. …a lato było ciepłe tego roku.
    I tak śpiewały: ach, to nic,
    że znikły nam litery,
    bo najważniejsze zawsze by,
    zostały chociaż cztery.
    Znaczy, teksty poszły czwórkami prosto do nieba? 😯

  8. Nie chciał tylko zniknąć pancernik „Schleswig-Holsztyn”, salwami głosząc zniknięcie wielu istnień. 😡

  9. Wkurzył sie, bo brakowało mu trzech do brydża w niebiesiech.

    Dobra, po podpowiedzi Bobika widać, że jednego. Dwóch znalazł…

  10. A o świcie z gęstych olszyn
    Się wynurzył Schleswig-Holstein
    Ranek błyskiem opromienił
    Śląc Polakom pozdrowienia…

  11. Tam, gdzie pancerz był przed chwilą
    się zjawiła Wenus z Milo,
    w stanie trochę obszarpanym,
    ale pikno, ze ło rany
    i wrzasnęła jak z dwururki:
    niech mnie polskie biorą czwórki!
    Nie chcę Niemca ani Włocha,
    ja Polaków jeno kocham,
    oni dla mnie jak muzyka.
    Kto nie Polak – niechaj znika!

  12. W wersji orgiastycznej Szlezwik-Holsztyn też musi zniknąć, nie ma rady. Chyba że Komisarzowi udałoby się jednak przeforsować wersję posępną, to może chociaż -olsztyn zostanie. 😀

  13. Chyba się zacznę powtarzać: te cholerne nowe mordy powinny zniknąć razem z Kartaginą. Chciałem się uśmiechnąć pełną gębą, a tu jakiś wyszczerz złośliwy mi wyszedł. I nawet się wirtualnie wściec nie mogę, bo wyjdzie co jeszcze gorszego…

  14. Przeprowadzić dochodzenie i aresztować sprawcę. A co innego ma robić policja, jak zaczynają się mnożyć straszliwe mordy?
    No, jeszcze można uspokajać społeczeństwo.

  15. Można te mordy przypudrować. Albo zająć się porządkowaniem archiwów. Albo edukacją w przedszkolach. Albo na urlop pójść. Albo uznać, że mordy nie są spenalizowane i odmówić przyjęcia zgłoszenia. O!

  16. Stwierdzam,że mordy z zapadniętymi oczami i ustami, chorują: zółte: na żółtaczkę, czerwone na czerwonkę”.
    (-) Dr.Wic

  17. Widzę, że mordy dominują w zgłaszanych zawiadomieniach i zażaleniach. Jako że komisarz dba o swoją kondycję fizyczną i, w trosce o nią, nie zamierza przez to kopać się z Łotrem, tylko obejść go od zadku…
    Widzę póki co jedno rozwiązanie: funkcjonowanie kuf w wersji pisanej, a nie graficznej. Poddaję je pod osąd opinii publicznej (wraz z próbką). Inne, bardziej zaawansowane rozwiązanie przesłane zostały do biura budżetu i analiz, i na razie nie ma co się nad nimi zastanawiać.

  18. Generał to szlify musi mieć…
    A mnie się w ogóle wydaje, że bezkufowość jest dla naszego Komisarza na rękę. Zauważyliście, że on sam żadnych kuf nie stawia?

  19. Zacząłem się zastanawiać, czy zachodzi stosunek wzajemności, tzn. czy szlifierz musi mieć genery?
    Ale to na marginesie. Bo w części głównej chcę powiedzieć, że od pewnego czasu dało się u Komisarza zauważyć pewien rozwój w kierunku kufowości kontrolowanej. Tzn. niby nie używał, a używał. A nawet coraz częściej używał, niż nie używał. I właśnie ten kierunek mógł wzbudzić niepokój Łotrpressa, który – przerażony wizją przechwycenia przez Komisarza pozycji Władcy Kuf – postanowił sprawić, żeby kuf już nikomu używać się nie chciało. Tym samym zapewnił sobie pozycję monopolisty, a nam płacz i zgrzytanie zębów.

  20. I jeszcze takimi słowami leci? 😯
    Rozbestwienie Łotra zaczyna przekraczać wszelkie granice! Czy jest w okolicy jakieś drzewo, na które można by go wysłać?

  21. Nie większy pożytek byłby z wysłania Łotra do kamieniołomów? Albo na galery, jak każe kolonialna tradycja.
    Hoko, no co ja mogę? Czas antenowy dać, nic więcej…

  22. Na galery to już starożytni…
    A późniejsza tradycja nakazywała np. zsyłanie łotrów do Australii. Czy to by nie było jakieś wyjście? 😉

  23. A pieczeni z Łotra ktoś próbował?
    Albo takie frytki z Łotra. Tępym nożem na plasterki, potem na drobniejsze kawałki. I do wrzącego oleju… Mniam, mniam.

  24. Gwóźdź, to do trumny, ale wtedy zostaniemy zupełnie bez mordek/kuf!
    I po co ja się tak pracowicie uczyłam od Bobika i Komisarza?

  25. Babko, to, że komisariat staje się obszarem bezkufowym nie znaczy, że umiejętności nie da się wykorzystać gdzie indziej.

    Bobiku, chcesz się udławić, albo nabawić niestrawności? Chyba, że do tego oleju to nie w celach spożywczych…

  26. A kto mówił, że w spożywczych? Celem wrzucenia Łotra do wrzącego oleju ma być czysta, sadystyczna przyjemność.
    Spozierać na bąbelki
    i słuchać jęków Łotra,
    to deser jeden wielki,
    od innych lepszy potraw!

  27. Tu się wpisał Uff-o-ludek:
    Powiem szczerze bez ogródek,
    By komisarz miał blog zdrów:
    Żadnych więcej szpetnych kuf!

  28. Frekwencja zapewne roześle listy gończe „Poszukiwany, Poszukiwana”, ogary pójdą w las, skończy się ochronny sezon urlopowy, a zacznie łowiecki. A Komisarz wtedy dokona odkrycia, kto dokonał mordu na mordach.

  29. Jest jeszcze inna poszlaka, o czem skwapliwie donoszę:
    „Frekwencja” w wieku powyżej pokolenia „frugo”została zamknięta w specjalnym getcie, gdzie przed zgonem musi się koniecznie nauczyć:
    * wstawiania odpowiednich mord.
    ** malarstwa, żeby sobie od spodu pomalować wieko od trumny.
    *** gry na trąbce, żeby innym zakłócać wieczne odpoczywanie.
    **** języków obcych, gdyby przyszło leżeć obok innojęzycznego sąsiada.

    Komisarz, jak nabierze sił – powinien zdobyć odpowiednie papierki celem dokonania ekshumacji.

  30. Leży frekwencja w ciemnej mogile,
    jeszcze przed chwilą było jej tyle,
    a teraz, z dala od świata zgiełku,
    cała się mieści w ciasnym pudełku.
    Ach, jakże zmienne losu koleje…
    Cóż, że znienacka w Pińczowie dnieje,
    że nagle rośnie krzywa potencji,
    kiedy już nie ma z nami frekwencji! 😥

  31. Bo tą frekwencją był pan krawiec:

    Ja wychodzę po ciasteczka-
    Rzekła Mama do Juleczka,
    Sprawiajże się tu przykładnie,
    Nie ssij palców, bo nieładnie,
    Bo kto palec w buzie tłoczy,
    Zaraz krawiec doń wyskoczy
    Z nożycami zły okrutnie
    I paluszki niemi utnie.
    Julek przyrzekł słuchać Mamy,
    Lecz nie wyszła jeszcze z bramy,
    A już nieposłuszny malec
    Myk do buzi duży palec!
    Wtem ktoś z trzaskiem drzwi otwiera,
    Wpada krawiec jak pantera
    I do Julka skoczy żwawo.
    Nożycami w lewo, w prawo,
    Uciął palec jeden, drugi,
    Aż krew trysła we dwie strugi.
    Julek w krzyk, a krawiec rzecze:
    Tak z nieposłuszeństwa leczę!
    Wraca Mama, aj! Wstyd! Bieda!
    Juleczkowi ciastek nie da,
    Bo kto Mamy nie usłucha,
    Temu dosyć bułka sucha.
    Płacze Julek, żal niebodze,
    A paluszki na podłodze. (S. Jachowicz)

  32. Pani Kierowniczko, nigdy tu nie było tak krwawo i brutalnie!
    dru’, wydobywając Twoją glosę z czeluści spamu nie domyślałem się, że taka metamorfoza Cię dopadła…

  33. Ja wiem skądinąd, że to autentyk, ale spać i tak nie będę mógł. Już dawno nikt mnie tak nie przeraził.
    Nawiasem mówiąc, literatura niemiecka w zakresie kinderhorroru też ma się czym poszczycić.

  34. W mojej dawnej redakcji wywiesiliśmy kiedyś ten wierszyk jednemu z zastępców naczelnego, który miał Julek na imię, z dopiskiem „Julku, nie pal papierosów” 😉

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s