A my tego kryzysa za łeb!

Komisarz Foma zastanawiał się, czy jego aspiranci odnajdą się w nowej roli. Sprawa była delikatna i szczególnego znaczenia. Z błahszych powodów odwoływano ludzi z urlopów, szkoleń czy tajnych misji. Nie miał jednak wyboru. Burza mózgów w jednej głowie to prosta droga do schizofrenii.

– Dobra, przez najbliższy czas żadnego odbierania telefonów, myślenia o prowadzonych sprawach, planowania kolacji czy co tam jeszcze.

– Rząd obalamy? – zażartował Podhalański.

– Prawie – odpowiedział poważnie komisarz. – Ale wespół z rządem.

Łowczy co prawda siedziała cicho, ale Foma widział, że również niecierpliwie czeka na objaśnienie.

– Jak pewnie wiecie – od razu przeszedł do rzeczy – kryzys instaluje się i u nas. Z początku był nieśmiały, niepewny swego, chował się za większymi bolączkami, teraz złapał wiatr w żagle i zaczyna dyktować warunki. Co prawda pierwszy szok mamy za sobą, mniej więcej wiemy, na czym stoimy i które guziki od munduru możemy poświęcić, ale co będzie dalej – nie wiadomo.

Aspiranci nie wydawali się zaskoczeni. Tyle wiedzieli z codziennego monitorowania prasy. Dlatego Foma uznał, że pora na cięższą amunicję.

– Rząd oficjalnie twierdzi, że mamy się stosunkowo dobrze, ale przyznał też, że uwzględni wyzwania chwili w swoich działaniach, choć nie uważa, żeby kopiowanie rozwiązań z pompowaniem pieniędzy w banki i przemysł było najlepszym rozwiązaniem.

– A nieoficjalnie? – zadała niedyskretne pytanie Łowczy.

– Nieoficjalnie chyba coś jest na rzeczy. Stąd nasze dzisiejsze spotkanie. Ale uprzedzam – komisarz zrobił srogą minę – sprawa jest wagi państwowej i do tego mocno poufna.

Podhalański zasłonił okna, a Łowczy kocem uszczelniła szparę pod drzwiami do gabinetu. Aspiranci zdawali się sprawnie wchodzić w oczekiwaną przez komisarza rolę. Zadowolony Foma kontynuował.

– W ramach międzyresortowych uzgodnień trafił do nas do zaopiniowania pomysł ożywczego zastrzyku w gospodarkę.

– O cholera! Mamy się wypowiedzieć za całe MSWiA? – zdumienie Podhalańskiego nie miało granic.

– Nie tylko my. Biuro prasowe też się namyśla.

– Ci z PG też chyba powinni – zauważyła Łowczy.

– Słusznie. Oni też powinni. – Komisarz spojrzał na zegarek. – I właśnie zaczynają.

– To nie mogliśmy zebrać się razem? Już by były oszczędności – Łowczy wczuła się w rolę.

– Uznano, że lepiej nie. Zwrócilibyśmy tym niepotrzebną uwagę, a nasz potencjał, zgromadzony w jednym miejscu, mógłby przerodzić się ze zwykłej burzy w niszczący huragan.

– Albo moglibyśmy jakiś rokosz zawiązać – stwierdziła mało dyplomatycznie Łowczy. Komisarz pomyślał, że w kontekście planów oszczędnościowych w resorcie nie jest to abstrakcyjna wizja, ale wolał tego nie komentować.

– To co z tym zastrzykiem? – Podhalański też wolał nie mieszać się do polityki.

– Ma być spektakularny! Wszechogarniający! I tani w użyciu.

– Tani? Obama pompuje setki miliardów dolarów, to samo Francuzi, Anglicy, Chińczycy… A my mamy oszczędzać?

– Tak. Wystarczająco dużo już teraz idzie w błoto, żeby jeszcze zwiększać tę pozycję w budżecie.

Pani aspirant trudno było się z tym nie zgodzić. Foma spokojni czekał, aż ochłoną emocje.

– Zastrzyk ma być tani i niegroźny dla budżetu, bo nie o pieniądze chodzi, tylko zaufanie.

– Zaufanie jest bezcenne – zauważyła cicho Łowczy.

– To będziemy chodzić od firmy do firmy i rozdzielać zaufanie? – Podhalański przywykł już do abstrakcyjności ponowoczesnego świata, ale praktyczna strona omawianego pomysłu przekraczała jego wyobrażenie.

– Tak. W planach jest podniesienie poziomu zaufania wybranych przedsiębiorstw z państwowych rezerw tego surowca.

– A mamy takie? – zdziwił się Podhalański.

– Mamy. Według sondaży największym zaufaniem cieszą się wojsko, policja, premier i byli prezydenci. Zastanawialiście się może kiedyś, dlaczego wszyscy, nawet liderzy rankingów mają tak mało?

Łowczy chciała odpowiedzieć, że to wynik partyjniactwa, sobiepaństwa, obłudy, czarnego piaru i działań opozycji, ale Foma nie dał jej dojść do słowa.

– Bo z poczucia patriotyzmu od słupków sobie część zaufania odbierali i odkładali na kupkę, by można było z niego skorzystać w ciężkich czasach.

Mimo wysiłków komisarza Łowczy nie wydawała się przekonana.

– Nawet jeśli mamy trochę zaufania na zbyciu, to jak je przetransferować? – Podhalańskiego wciąż nurtował aspekt techniczny przedsięwzięcia

– Normalnie. Przez dokapitalizowanie – Foma nie widział problemów.

– Czyli? – Łowczy też wystawiła swój praktyczny pazur.

– Przez kapitalizację nazwy. A dokładniej zwiększenie w nazwach ilości wielkich liter. Zwykły „bank” z małej brzmi mało zachęcająco. „Bank” zdecydowanie lepiej, ale jak kto wyparzy „BAnk” to od razu poczuje, że coś się w tym banku zmieniło, i to na lepsze. Na tym właśnie ma polegać kryzysowe działanie rządu.

– Na przestawianiu literek? – Podhalański nie potrafił docenić rządowego przebłysku geniuszu.

– Na ich dokapitalizowaniu – cierpliwie tłumaczył Foma w zastępstwie premiera.

– A jak oni chcą to wprowadzić?

– Normalnie. Ustawą. Chyba, że prezydent zapowie weto, to rozporządzeniem.

– To skoro wszystko jest tak dopracowane, to nad czym mamy się zastanawiać? – Łowczy zwróciła uwagę na inny aspekt sprawy.

– Dobre pytanie. Po pierwsze, mamy się przyjrzeć czy nie kryją się tu jakieś potencjalne miny, nieuczciwie wylobbowane luki prawne albo zwykłe niedoróbki. A po drugie, jak można odróżnić, kto jest dokapitalizowany lege artis i w jakim stopniu, a kto się samowolnie podpina pod system.

Łowczy pomyślała, że drugie pytanie powinno być raczej skierowane do filologów, ale wysokie miejsce w rankingu zaufania społecznego zobowiązywało.

– Żeby uniknąć nieporozumień, i nie konkurować z zasadami pisowni i interpunkcji, dokapitalizowanie nazw powinno postępować od końca, czyli od prawej do lewej, jak w arabskim. To może przy okazji przyciągnąć kapitał z Zatoki Perskiej. Co do rozróżniania stopnia kapitalizacji: jedna duża litera na końcu – dokapitalizowanie ograniczone, dwie – średnie zaangażowanie państwa, trzy i więcej – dużo i bardzo dużo państwowego zaufania. Można też skorzystać z rozwiązań KSH dotyczących spółek upadłych lub likwidowanych, ale zamiast wstawek „w upadłości” czy „w likwidacji” dodawać do ich nazwy oznaczenie „w zaufaniu”. Jeżeli do tego wprowadzi się konieczność zgłoszenia zmian w rejestrze sądowym, a zmiana kapitału i nazwy się to tego jak najbardziej kwalifikują, to nawet przy zastosowaniu preferencyjnych stawek za czynności sądowe, do budżetu powinno wpłynąć sporo środków.

Podhalański patrzył na koleżankę z nieskrywanym podziwem, a komisarz z coraz większą dumą, że w jego biurze, jego człowiek zgłasza tak dojrzałe i systemowe pomysły. Gdyby okazały się skuteczne, przyniosłyby nie tylko chwałę jego Biuru, ale mogłyby też zapewnić ogromne zyski z opłat licencyjnych, przez co Policja nie musiałaby oszczędzać nawet na drukach protokołów przesłuchań i zawiadomień o popełnieniu przestępstwa.

Foma spojrzał na zegarek. Wyznaczony na konsultacje czas mijał. Trzeba było spisać zaproponowane przez aspirant Łowczy rekomendacje i trzymać kciuki, by nie zgubiły się w szufladzie któregoś z ministerialnych urzędników. Bo wtedy to nawet żywe miliardy nie pomogą.

128 comments

  1. Komisarzu,
    już jestem i można do mnie przychodzić.
    BoBIK

    P.S. Ja się do kryzysu już od dawna przymierzałem i na wszelki wypadek trzy duże literki miałem zakopane w ogrodzie.

  2. Bobikowy BIK jakoś dziwnie kojarzy się z Biurem Informacji Kredytowej 😆

    A haneczka…
    haneczko, Twoja wczorajsza glosa o spisku, układzie i brydżu weszła do szacownego grona opublikowanych tysięczników z numerem 4444. Trutu!

  3. W związku z podejrzeniami o chmyzowatość i tak się zastanawiam, czy nie zmienić imienia na BoBIG, a nazwiska na Łebowski.
    Na cześć Haneczki zaraz wznoszę toast, ale o tej porze chyba tylko mlekiem…
    White Russian? 🙄

  4. Haneczce gratulacje, nie powiem ile to radości z odnalezienia Bobika, ale nr.4444 to jest dopiero coś! Spadłam, ale się podniosę.
    Witaj Fomo!
    ps. Wczoraj pierwszy raz samodzielnie bez asysty wyprowadziłam psa. Przez zniknięcie Bobika, poszłam Go szukać z Emi przy stawku z przeproszeniem z kaczkami 🙂

  5. Jakoś się tak dziwnie składa, co budzi moje uzasadnione podejrzenia, ze u komisarza sa same NUMERANTKI!
    Pytam, czy to dyskryminacja? A NUMERY? 😯

  6. Chyba zaproponuję haneczce układ: jak to razem dodamy, może sięgniemy po 7777? Wypadnie po 3500 na twarz. 😆
    Reszta na rozwój komisariatu!

  7. Bobiku nie wiem po ile piwo, bo nie pijam, ale Twoja propozycja jest też do rozważenia, choć to czyste dywagacje.A bo to człowiek zna dzień i godzinę?
    Rozumiem,że na rozwój zostanie 770? Czy to nie za dużo? 😉

  8. Jak pisze powyżej Doro miałaś same jedynki, musiało być dużo przed Tobą.
    Jest-li ta osoba jeszcze?
    Mam obawy,że wpadniemy w korkociag rankingowy,Komisarz będzie musiał zatrudnić rachmistrza, a to się zwykle żle kończy 😡

  9. Przecież jest jeszcze Pan Generał!
    Jemu to nawet ujdzie może na sucho?Albo o suchej twarzy ?
    Zeena bym nie poświęcała dla takiej akcji.

  10. Trudne pytanie Dora zadała 🙂 Jak się nie walnąłem w rachubach, to diabelskie szóstki przypadły cieniowi, w czasie gdy komisarz zmagał się z producentami biopaliw.
    Ale, pomny Babkowych ostrzeżeń, więcej Numerantów i Numerantek z historii komisariatu nie będzie się wywoływało. Walentynki przed nami, a nie Helloween 😆

  11. Babko, to są właśnie różnice między demokracjami bardzie i mniej rozwiniętymi. Jamesowi B. wystarcza 007, ale gdyby na jego miejscu był Jan Maryja R., to by na pewno poniżej 7777 nawet palca na cynglu nie położył. 🙄

  12. Ponieważ udaję się na ucztę do Bobika, potem na niezasłużony wypoczynek -przesyłam Komisarzowi i Jego Ekipie Najserdeczniejsze Walentynki w kolorze czerwonym jak burgundzkie wino!!
    I życzę ,żeby był jutro wycałowany „do imentu!!” 🙂

  13. No to niech na sam początek ja Komisarza ucałuję. 🙂 Za zdanie, które jakoś mi umknęło przy pierwszej lekturze wpisu:
    „Burza mózgów w jednej głowie to prosta droga do schizofrenii.”
    Mocą ustawy wchodzi od zaraz do mojej osobistej księgi cytatów! 😀

  14. A ja Panu Komisarzowi , Komisowi i Komisantom merdam ogonem i cytat z mojej aktualnie zakochanej psiej głowy( a nie umiem po ludzku pisać):
    „Musk tfuj wruk „. 😉

  15. Wyrazy uznania za tekst. Bobik słusznie podkreślił „burzę” 🙂
    Jak chodzi o dokapitalikowanie literek, to mam problem w łotrze – nie wiem jak. Moje niezdarne dokapitalikowanie w ramach walki z kryzysem wygląda tak: zeeN. Tyle, że to nie kapitalik a wielka litera, kapitalik jest wielkości małych, choć w formie wielki 🙂

  16. Kolego zeeN, my Wam ufamy nawet wtedy, kiedy nie tylko wielkich liter (czyli kapitalików) brak, ale i kiedy brak jakichkolwiek liter, czy to w komentarzu czy to w nicku…

  17. Wczoraj przeczytane:
    „Pierwsze westchnienie miłości jest ostatnim westchnieniem rozumu” Makuszyński.
    Burzy westchnień wszystkim 😀

  18. Ja się dokapitalikowałem tylko chwilowo, dostosowując się do wpisu 😉
    Za zaufanie dziękuję i postaram się nie zawieść…
    😆

  19. O co chodzi z tymi szóstkami ? mam wyłącznie jasno-anielską naturę. Tu zamiotę skrzydłem, tam lekko podfrunę, zawsze ku dobru komisarzu 🙂

  20. Komisarzu, masz Pan szczęście żeś nie zwątpił 🙂 mogę schować miecz świetlisty (dobry nie znaczy nieuzbrojony 😉 )

  21. Ja nie wiem ile Komisarz tę fuchę ciągnie ale niechybnie z powodu kryzysu emerytura się Komisarzowi przesunie o jakieś 15 lat.Na to chyba i pomysłów Łowczej nie starczy.Wpadałoby pomyśleć znowu o bloku Bobika a może i nie,bo kto tego państwa będzie bronił przed absurdem.

  22. Z myśli psa Bobika:

    Niech się absurdem absurd odciska,
    niech rewolucje gdzieś tam się kroją
    dla mnie się liczy kość oraz miska,
    a moi Państwo tym właśnie stoją! 🙄

  23. Bobik uprzejmym pieskiem jest dosyć,
    więc gdzieżby ciskać miał czymś, mon Dieu!
    On w zębach absurd na próg przynosi
    i jak ktoś lubi – proszę, niech je. 😉

  24. Zadajmy te cisnące się na usta pytania głośno:
    Czy Państwo karmiące Bobika jest naszym Państwem?
    Z czyich magazynów ta karma?
    Kto wyprodukował miskę?
    Czy kości zostały rzucone?
    I co mają z tym wspólnego cztery litery zeena? 🙄

  25. W każdym Państwie,
    Tu , czy za oceanem,
    Każdy jest swoich
    Czterech liter Panem!
    Gdy „kryzio”
    W oczy zagląda,
    Trzeba najpierw
    Własne te cztery
    Litery doglądać!
    Potem, najlepiej
    Zebrawszy Zespół
    Do kupy- Kryzysowi
    Się dobrać do d…! 😉

  26. Foma:
    1.Uznajemy za nasze. Może nas też nakarmi.
    2.Z buddyjskich.
    3.Wynalazca zupy.
    4.2058 lat temu.
    5.W cztery litery zeena nie będę się wgłębiać.

  27. Jak Bobik szama buddyjską zupę sprzed dwóch tysięcy lat, sponsorowaną przez rząd Federalny, to tylko polecieć po łyżkę i obszamać go nieco…

  28. @haneczka ad. 1: moi Państwo z pewnością będą usiłowali nakarmić wszystkich, którzy ich o to poproszą, ale ja wtedy będę musiał uważać, żeby nie odbyło się to kosztem mojej karmy. 🙄
    Zwłaszcza że Komisarz już jakby się przymierza… 😯

  29. Haneczka o chlebie, a ja o niebie. Znaczy o wątróbce i kotlecie. Rzeczywiście, blogosfera dba o moją karmę… 😀
    Ja się tylko pytam, kiedy to na real się zacznie przekładać?! 😉

  30. Ja się zawsze podzielę z Bobikiem,zwłaszcza,że muszę ostatnio dbać o linię, przez tę babki nogę, mało biegami i robię się, jak pączek w maśle. 😉

  31. W ralu sam musisz zadbać o swoje króliki!!
    Mało gonić, szybko łapać. Zagonione robią się łykowate. Lepiej już, zeby nieco skruszały w stanie wiecznego spoczynku.

    Idziemy dziś na spacer nieco dalej. Słońce przyświeca i znów się robi u nas Gubałówka, ale po niej jeszcze ganiac nie możemy. 🙂

  32. Też tak myślałam, przed poprzednim wpisem, ale zawsze się boję, czy mnie Komisarz nie zruga, stąd pytanie, a Bobik je uściślił.
    Psia telepatia Bobiku?
    ps. Słyszałam w lesie, jak nasza Policja gadała coś o starej ruderze. Jutro powęszę, może coś się dowiem!

  33. Łatwo Panu Komisarzowi powiedzieć, bo może w swoim Komisariacie trzyma Towarzystwo z przeproszeniem i uczciwszy komisarskie uszy” za twarz”.
    Ale tu, gdzie my mieszkamy Policja raczej sobie postoi
    przy barierze zaporowej na skraju lasu i dalej się nie ruszy.
    Czasem sobie tam postoją z jakąś dziewuchą w mundurze, albo bez.
    Moja babka mówi,że im się nie dziwi, bo są słabowici, mikrej postury.
    Chłopy, jak dęby to idą z powołania do tej rudery, której nikt nie zdązył spenetrować, a tam podobno ho, ho !:evil:

  34. A ja powiem, że już te skróty zaczynają mi się mylić. To, k…, ma być trup czy nie?
    Poza tym nieśmiało zauważę, że komisariat nie robi w trupach, tylko w mózgach.

  35. Można tysz okapitalizować skróty, będzie więcej…
    TKT, tkt, TkT, tKt…
    Takoż dokapitalizować trupa: Trup, tRup, trUp, wersja hard trÓp…
    A co komisariat robi w mózgach czytelników, to lepij nie gadać…

  36. Ostatnie wiadomości z Frontu Walki z Policją:
    Pani Minister:Tylko patrole piesze, żadne radiowozy!!
    Odpowiada mi to niech mnie gonią! 🙂

  37. To jest pewnie element kompleksowego podejścia. Skoro policjanci mają dłużej służyć, to trzeba zadbać o ich formę na dodatkowe lata w mundurze.

    Dokapitalizowany trup to trup o dwóch głowach? 🙄

  38. Też mi się tak wydaje Komisarzu.Kondycja ważna rzecz, szczególnie w zawodach” silowych”.

    A trup zdekapitowany(nie literówka)?

  39. Zdekapitowany trup w ogóle nie ma głowy. Oddajcie mi moją głowę, głowę mi oddajcie… [krzyczy taki]. Zabierzcie mieszkanie, zabierzcie obrazy, ale oddajcie głowę!

  40. Przechodniu!
    Ty nad glosariuszem stań.
    I krztę litości miej dlań.
    Wyrwany z wiecznego snu
    Może Cię straszyć Hu!Hu!Hu!
    Więc glosariuszu tak rób,
    By Cię nie uwiódł trup! 👿

  41. W finansów świecie wicher na(c)halny,
    bankowość już ledwie żywa.
    Gdzieś tam się w sejfie trup kapitalny
    marnym procentem pokrywa. 😦

    Hej, wszystko marność nad marnościami,
    po zbóju w sejfie tym nudno!
    tak bym z innymi hulał trupami,,
    ale kod złamać mi trudno. 😦

    Mnie to w zamknięciu wiecznym trzymają,
    chrzaniąc o stratach i zyskach,
    kryzysa za to wolno puszczają –
    niech się wystraszą ludziska! 👿

  42. Ludziska w strachu, ludziska w kropce,
    (bank zaś w marmurach i kablach)
    wpłacić na konto choć po złotówce
    gdy możność zysku przepadła?

    Gdzie tam przepadła? Jest wręcz na odwrót
    teraz się można nachapać!
    Jest za kryzysa głowę nagroda,
    trza tylko tę głowę złapać…

  43. ‚Podhalański przywykł już do abstrakcyjności ponowoczesnego świata, ale praktyczna strona omawianego pomysłu przekraczała jego wyobrażenie.’

    Niepokoją mnie konsekwentne działania PR, prowadzone tu wokół osoby Podhalańskiego. Będę musiała się temu wnikliwiej przyjrzeć!
    😐

    😉

  44. A niech się przygląda kto chce. Audytów ci u nas dostatek ale i ten przyjmiemy, jak tylko się zmieści w celi, przepraszam, gabinecie dla audytorów…

  45. A my tego kryzysa za łeb!
    I wciśniem mordę mu w gleb…
    Bejsbolem jeszcze mu jeb…
    Tak bronim naszego chleb…

    A rano wstanie śliczniutki,
    Malutki i różowiutki,
    Nakarmi się niepokojem:
    – Dorosnę, znowu ich zgnoję…

    A my go znowu za łeb!
    I wciśniem mordę mu w gleb…
    Bejsbolem jeszcze mu jeb…
    Tak bronim naszego chleb…

    My niczego się nie boim
    Nawet kryzys to dostoim…

  46. …Instrumenta swe dostroim
    i na giełdzie poswawolim!

    A potem wstaniem śliczniutkie,
    malutkie oraz golutkie,
    przepełnione niepokojem.
    A kryzys: „Tym dupę złoim!”

  47. A rano kryzys znów śliczny,
    liryczny i apetyczny,
    prezesa nie tknie paluszkiem,
    bankiera podrapie
    za uszkiem…

    Lecz gdy spłynie mrok wieczorny,
    kryzys staje się upiorny,
    szybko mnoży się i dzieli
    zęby wbija w wierzycieli!

    Przez upiorność tę, niestety,
    choć tak wielkie ma zalety,
    mordę wciąż ma w gleb wciskaną –
    wszyscy chcą, by był jak rano…

    Ha, ha, ha, ha, ha, ha! 😯

  48. Ja w każdym razie nie mam zamiaru wystawiać za drzwi ogona, bo to jest ryzyko jeszcze większe niż lokata bankowa. Są tacy, co potrafią te drzwi BARDZO szybko zamknąć… 😯
    Aaaauuuuuuuuu!!! 👿

  49. Ostatnio wszyscy inwestują w złoto.
    Poczyniłam pierwsze próby i dorobiłam mojej klawiaturze” złote zęby” czyt.literki!Nawet mi sie to podoba i tak musi zostać,póki w pełni sprawna nie wyprawie się w podszukiwaniu klawiatury, która się nie zedrze po dwóch miesiącach.
    Może kupować brylanty?
    Albo „dzieła sztuki?”Od siebie np?Przynajmniej będę miała pewność,że to ja sama siebie kiwnęłam? 🙄

  50. To mnie pocieszyłeś Bobiku na dobranoc.
    Należy w siebie inwestować.Jak tylko się pozbieram do kupy- zraz zacznę.A zacznę od ciuchów i fryzjera, przyjemniej się kupuje od zadbanej artystki, nieprawdaż? 😉
    A ile się oszczędza przy okazji!!
    To naprawdę bardzo sensowna myśl.

  51. Babko, powiedzmy sobie szczerze, teraz wszystko Ci sprzyja! I koniunktura na lokowanie w sztukę, i wolny czas na tworzenie, i wszechogarniający zapał twórczy. Więc do dzieł (bo jedno dzieło to za mało)!

    Mag, czym jest setka komentarzy przy trzytomowych dziełach zebranych tego i dwutomowych tamtego? 😆

    Bobiku, lokaty bankowe to akutat najpewniejszy produkt finansowy, pewniejsze nawet niż obligacje Skarbu Panstwa.

  52. Witaj Fomo, same pocieszające wieści, jak wynika z Twojego tekstu (ostatki akapit) mogę spać spokojnie !!
    Czego Wszystkim szczerze życzę. 😉

  53. Ja ani z domu, ani do domu, śnieg wali , jakby się uwziął wyjątkowo w tym roku.Trzeba mi posłuchać Komisarza i brać się za „dzieła!”
    Ponieważ mam rozwiązany problem kryzysowy, lokaty zostawiam w moim Banku.
    Byłoby skrajną niewdzięcznością , gdybym je wycofała.
    Parę lat temu mój Bank mi hojnie sponsorował Zawody Konne.Wierność sobie to moja jedyna zaleta!
    Haneczko@!Do domu!!:roll:

  54. Pozory często mylą. Ja niby też nie wyglądam na krwiożerczą bestię, ale pokażcie mi tylko kiszkę krwawą, półsurowy befsztyk, albo całkiem surowe carpaccio…
    wilcza natura się we mnie budzi,
    ach, niepodobnym wtedy do ludzi,
    zaraz bym ciało szarpał na sztuki,
    za nic jaroszy mając nauki
    i nagich kości też się nie brzydzę,
    gdy widzę ciało – zjadam, co widzę! 😯

  55. Bobiku, znamy Twoje apetyty, ale co robisz, kiedy „ciało” w postaci selera, marchewki, czy buraczka- zasuwa przed Tobą?

  56. Od ciał buraczych niech Bóg mnie chroni,
    sceptyczny ja mam stosunek do nich,
    te marchewkowe albo selerne
    też mi się zdają jakieś felerne.
    Jednym, co taka jak ja je stwora
    z podobnych rzeczy, są ciała w porach! 😆

  57. Zupełnie , jak jedno z moich rodzinnych dzieci.
    Je tylko mięso, pory żeby nie wiem jakie,( pod beszamelem)- zostawi na talerzu: „dla Cioci”- powiada.

  58. Uruchamiasz moją wyobrażnię Bobiku: Widzę Cię, jak gonisz przez pole obok fabryki, która dzięki intensywnej i taniej produkcji nie splajtowła u progu kryzysu, a przed Tobą pomyka mięso w porach, w osobie staruszki, która się wybrała na poszukiwanie naci dla tych tam „nic ich nie wyprzedzi w populacji ” 🙂

  59. Będziemy sobie faworki, czy , jak kto woli chrusty jutro wcinać i pączki, Bobik pewnie pogardzi i pogoni za szpikiem gdzieś po polach i wykrotach.
    Potem się zacznie wielkie poszczenie i chyba wtedy się wezmę do roboty.
    Basiu@- sprzedaję moje kryzysowe przemyślenia kolegom po fachu.Nawet Komisarz pochwalił 🙂

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s