Rekonkwista

Komisarz Foma aż złapał się za głowę, nie wiedząc za co na początek złapać się po powrocie. Gorąca kawa stygła przed nim w oczekiwaniu, podobnie jak wyczekujący aspiranci. Wytworzone napięcie rozchodziło się promieniście po gabinecie, powoli odbijało porzucone przyczółki, siłowało się z przyczajoną za segregatorami inercją, strząsało z półek bezwład, mocowało z apatią.
Komisarz trwał w przyjętej pozie. Przy drugiej kawie bezhołowie zaczęło ustępować…

96 comments

  1. Na szczury to ja jestem podobno dobra.
    Lepsza od maści.Tak pisali o mjej rasie. 😆

    Pan komisarz, jako rekonkwistador nie może dwóch etatów zajmować i dwóch ról grać, ale dwie kawy jaknajbardziej. 😡

  2. Zerka motyl tęsknie w niebo
    Gdzie mu Boeing błyśnie
    Tak, to tylko za potrzebą
    Latam, gdy przyciśnie…

    Patrzy motyl jak dźwigają
    Mrówki swe ciężary
    Prędzej zniosę wielkie jajo
    Niźli te ciężary

    Patrzy, a króliki w tempie
    Bardzo rekordowym
    Gdzie mi do nich, ja na wstępie
    Aktu już mam z głowy…

    Obok wstrętna larwa pełznie
    Śliskością się mieniąc
    O! A ja wyglądam pięknie
    I za to mnie cenią !

  3. Ja tak, prosę Pana,
    pszyrodę doceniam,
    ze na blog wpadając
    sam się w nią zamieniam.

    A innej pszyrody
    tez pełno dokoła:
    tutaj fomicula,
    tam stukot dzeencioła…

  4. Uprzejmie donoszę, że kawa wabiła się „Anatol”, była przeznaczona dla ludzi w podeszlym wieku i takich co ani paralotnią, ani Boingiem (nie mówiąc o F-16) daleko nie polecą. 😡

  5. Wstrętna larwa
    z grubą skórą
    wnet przyjęła
    postać wtórą
    i teraz lata,
    jak prawda naga
    w postaci imag’a. 😀

  6. Pamiętaj, siła Jedi pochodzi od Mocy. Ale strzeż się. Gniew, lęk, agresja. Ciemną stroną one są. Raz zejdziesz na mroczną ścieżkę, na zawsze zawładnie ona twoim przeznaczeniem.

  7. A skrobanie u piątych wrót nie ustawało.
    To już 8h 22 min. – pomyślał z nagłym niepokojem komisarz i odstawił dwudziestą filiżankę kawy.

  8. Zastygli w oczekiwaniu aspiranci czekali na polecenia.
    Mehr Licht! – zażądał Komisarz i zadrżał zaskoczony obcym językiem we własnych ustach. To aspirant Łowczy, korzystając z mroku wpiła się w różane wargi szefa…

  9. Komisarz podrapał się za uchem, potem pod pachą, a na koniec poszurał plecami po futrynie piątych wrót. Wczorajsze skrobanie nie dawało mu spokoju. Incydent z aspirant Ł. obudził go z marazmu i nakłonił do inspekcji wszystkich wrót komisariatu…

  10. Inspekcja siódmych wrót nie przyniosła żadnych rezultatów, a jednak coś nie dawało Komisarzowi spokoju. Pomachał znacząco świeżo wyjętą z akt stówką, nachylił się i szepnął ostrzegawczo do wrót, tym razem w ojczystym języku:
    – Ja tu wrócę!

  11. I donoszę,że stówkę przyjął ” na rzecz zwycięstwa ” .
    (Miał taki charakter paskudny!Już J.Długosz się o Nim niepochlebnie wypowiadał) 😡

  12. Czochrający się komisarz zaczynał budzić niepokój wśród podkomendnych. Najpierwszy Podhalański poczuł lekkie świerzbienie i dyskretnie odsunął się od szefa.

  13. Magia liczb nieparzystych zaczęła rozprzestrzeniać się w Komisariacie jak pełzająca rewolucja. Przerażony Komisarz zauważył, że jego współpracownicy zamiast dwoić się, zaczęli się troić, plotąc przy tym trzy po trzy. Na domiar złego coś niedobrego zaczynało dziać się z jego oczami. Przeliczył je szybko i zdołał tylko jęknąć: o, cholera…!

  14. Komisarz nie wiedział,że to aspirantka Ł.w myśl hasła : „najlepsza nauka języków przez zeen”
    zamiast ” nieparzystej” zaparzyła komisarzowi pieprzu kajeńskiego, 🙄
    Nie dziwota,że swędzi !

  15. Omdlenie trwało długo. Nie pomagały sole trzeźwiące ani zrazu delikatne, potem coraz energiczniejsze klepanie komisarza po odsłoniętych częściach ciała. Dopiero zroszenie skroni wiadrem zimnej wody przywróciło Fomie przytomność i normalne widzenie, ale nie władzę nad językiem, który znowu zdawał się być obcy…

  16. Jakby przez mgłę usłyszał głos Podhalańskiego: możesz przestać z tym sztucznym oddychaniem, on już dochodzi do siebie!

  17. „Szczęśliwej drogi, już czas…” – szepnęła zarumieniona aspirant Łowczy, podając przełożonemu utensylia turystyczne. Komisarz ruszył niechętnym krokiem, by już za chwilę przystanąć, gdzie zaśpiewa ptak. Podhalański podbiegł usłużnie z podręcznym laboratorium mieszczącym się w niewielkiej, czarnej skrzynce i zaczął obsypywać proszkiem daktyloskopijnym odciski dzioba…

  18. Od spodu wiało i ciągnęło chłodem, komisarzem wstrząsnęły dreszcze, a zęby zaszczękały rytmicznie. Łowczy, gotowa na wszystko, zastukała pantofelkami w rytmie flamenco. Tylko Podhalański, absolutnie wolny od słuchu muzycznego, posypywał niestrudzenie i gromadził dowody.

  19. …Tam zastał przekrzykujące sie kredyty: ja jestem najniższy! nie, to ja jestem najniższy i do tego z bonusem! a wcale nie, bo ja jestem najniższy i nawet można mnie nie płacić! bzdury, ja jestem najniższy z najniższych i niżej już nie będzie!
    Podhalański zaczął gromadzić oferty…

  20. Nagle wydało mu się, że jedna z ofert cicho zaświergoliła. „Mam cię ptaszku, mam cię ptaszku, mam cię ptaszku” – szepnął nieparzyście Podhalański i jednym sprawnym ruchem ukręcił łeb ukrywającej się wśród bonusów aferze, po czym zastygł w oczekiwaniu na dozgonną wdzięczność społeczeństwa i przełożonych.
    Oczekiwanie przedłużało się………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………….

  21. Oczekiwanie nadal się przeciągało, więc aspirant wyjął trzy kanapki i 4 mandarynki. O kurczę, parzyste! – zauważył zaskoczony Podhalański. Od tego momentu już nic nie było takie jak wcześniej.

  22. Podhalański najbardziej lubił myśli nie zmuszające do myślenia, ale teraz jedna sprawa nie dawała mu spokoju: Nie pisz credo na parkanie! – stało na odwrocie jednej z kredytowych ofert…

  23. Najlepszą odpowiedzią na niespodziewany atak myślenia był taniec mandarynów, w parzystym rytmie. Aspirant służbiście ruszył w tan, odliczając starannie kroki: raz, dwa… raz, dwa! Nareszcie na coś się przydała jego nieumiejętność zliczenia do trzech…

  24. ……………………………………………..
    ciąg dalszy wykazywał oznaki zniecierpliwienia …….. , ………….. ……………

  25. Odbywający niegdyś służbę zasadniczę pod Generałam
    Podhalański uczepił się tej myśli, jak pijany płotu.

  26. Na słowo „pożywka” Podhalański zastrzygł uszami. Już od dawna przerwa obiadowa w Komisariacie nie wypadała w porę i teraz nadarzała się okazja, żeby nadrobić to zaniedbanie.
    A… tego… – zagaił ostrożnie, żeby nie spłoszyć.
    Ku jego rozczarowaniu Łowczy udała się do laboratorium i zaczęła rozrabiać pożywkę dla bakterii w mikroskopijnych ilościach.
    „Jak ja tu zacznę rozrabiać!” – pomyślał buńczucznie Podhalański, ale przekucie tej myśli w czyn chwilowo nie wchodziło w grę. Czyn był dopiero u piątych wrotek, na których jeździł z niewielką wprawą, ale tym większym za to zapałem…

  27. Wymienił w laptopie bakterie i nagle pomyślał o motolotni. To było to! Żadne tam wywrotki. Ogląd z góry, szeroka perspektywa, spory dystans.
    O upadkach nawet nie ma co marzyć. 🙂

  28. Zbrodnia Ikara wstrząsnęła nawet do niejednego, nietrzech i niedziewięciu przyzwyczajonymi funkcjonariuszami. Jej opis w „Skrzydlatej Polsce” ani się nie umywał do oryginału. Widok torturowanej motolotni spowodował masową emigrację aspirantów do pomieszczeń sanitarnych, skąd wychodzili bladozieloni, słaniający się na nogach i przeglądający w gazetach oferty w rubryce „praca”.

  29. Byłaby dla nich korzystna oferta w związku z zaburzeniami grzewczymi w Zachodnim Londynie 🙂
    Ale musieliby się szybko przekwalifikowywać, lub przemieszczać kanałami, a to chyba już de mode?

  30. Uprzejmie domoszę,że istnieje zapotrzebowanie na conajmniej 7 „złotych rączek”. Z tego co wiem od Bobika zapewniony jest posiłek na zimno.

  31. Noc była mroźna. Przez pokryte lodowymi kwiatami okna komisariatu widać było roziskrzone gwiazdami niebo, a księźyc bliski pełni bezwstydnie eksponował swe krągłości, gdy nagle z oddali dobiegło rozpaczliwe, coraz głośniejsze wycie. Podhalański, sam na nocnej zmianie, nasłuchiwał zdrętwiały…

  32. Raczką zimna, ale z prawdziwego kruszcu !!
    Przcież Podhalański ma jeszce nogi i może się oddalić
    „fugas chrustas”, jest pora karnawału ! 🙄

  33. Uprzejmie donoszę dowcip stary, jak świat:
    Policjant w księgarni:
    – Czy jest Pan Tadeusz ?
    Ekspedientka: -Panie Kierowniku!Policja po Pana!

  34. Nagle wśród nocnej ciszy rozszedł się tubalny głos Generała:
    – Częste wycie skraca życie! Co to, Podhalański, nie wiedzieliście tego?
    Aspirant otrząsnął się z odrętwienia i zaczął się rozglądać za właścicielem głosu. Ale przy siódmych wrotach nie było nikogo, tylko wrotycz plenił się jak króliki w złą godzinę…

  35. Zła gadzina przepełzła przezornie przez rozkrok Generała i przedzierając się przez stosy króliczych zwłok sunęła w stronę siódmych wrót, za którymi zdrętwiały z wrażenia Aspirant czyścił paznokcie.

  36. Nagle nad głowę aspiranta przyfrunęła granatowa chmura i zawarczała głosem Fomy: „Podhalański, czy ty nie wykraczasz poza naszą właściwość miejscową?”.

  37. Podhalański aż podskoczył na głos szefa i upuścił pilnik, który spadając na posadzkę całkowicie wytrącił go z odrętwienia.
    Ale szefie, to wycie…- wystękał z trudem.
    Wycie? Przecież dziś jest dzień szakala 😎
    A teraz pora na raport.

  38. Szefie – wykorzystując nieobecność pozostałej obsady posterunku postanowił zadać dręczące go od jakiegoś czasu pytanie. Czy to prawda, że dawniej ludzie byli sobie bliżsi?
    – Musieli. Broń nie niosła daleko.

  39. – Nosiła Bronia razy kilka, ponieśli i Bronię – mruknął Szef, nieco zaniepokojony podejrzanymi kontaktami podwładnych. Po czym, widząc obolałą minę Podhalańskiego,dorzucił pojednawczo:
    – No już, już, poniosło mnie trochę.Miałem właściwie na myśli, policjanci żywią i Bronię.

  40. A propos Szefie- uśmiechnął się słodko Podhalański, przydała by się jakaś powyżka!Szef wie, wyżywić łatwiej niż ubrać.

  41. -Zwłaszcza jeśli ktoś jest na garnuszku policji, napomkneła wyrażnie niezadowolona Aspirant Łowczy wygładzając pomięte mocno fałdy sukni.

  42. – Co to, karnawał jest czy służba mundurowa? – zauważył komisarz i Łowczy wiedziała już, co może sądzić o prawdopodobieństwie swojej podwyżki.

  43. Uprzejmie donoszę, że karnawał się zaczął, czyli: dwa w jednym, albo i to i to. Pan Komisarz sam powinien zadbać o kobiecy personel, żeby nie wygladał po nauce jezyków obcych nieco złachany!

  44. Łowczy nie miała złudzeń. Kiedy Komisarz mówił, że nie da, to nie dał. Kiedy mówił, że da, to mówił. Wizja mundurowych szpilek i pagonów z falbanami oddaliła się i przycupnęła daleko przed pierwszymi wrotami. Z placu, na którym chłopcy z Wydziału ćwiczyli strzelanie do nadużyć, dobiegł cichy płacz Broni…

  45. Nie rycz, mała, nie rycz! – dobiegły z boku czułe słowa woźnego Franka. Bronia nie wiedziała, czy skierowane są do niej, czy do stojącej u płota kobyłki.

  46. Nie wiedzieć czemu uwadze kobyłki uszło, że na grzbiecie już coś było. Kiedy parskanie przeszło w galop, coś z mlaskającym plaśnięciem uderzyło w bruk i zastygło tam jak mak spod Monte Cassino.
    – Bronia z grzbietu, kobyłce lżej – odsapnął z wyraźną ulgą Podhalański.

  47. I jak każdy 100 % men zaczął obliczać ile zaoszczędzi
    na tej sytuacji.Tym sposobem nie musiał już drzeć szat
    nad wyjątkowym skąpstwem Szefa.
    -Pilnika im nie zostawię! Podniósł pilnik i udał się za siódme wrota, gdzie zgromadzili się kolędnicy.
    Przezornie przez lornetkę spenetrował okolice. Ufff!!! odetchnął.
    Broni i kobyłki nie było ani w polu widzenia, ani u płotu.!

  48. „Zawsze twierdzą, że to nie ich sprawa” – podsumował dzień później personel sprzątający, pochylony nad plamą, w której dostrzec można było mikrocząsteczki, pozostawione przez pilnik.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s