Lost minute vol.1

Komisarz Foma tracił kolejny dzień w poszukiwaniu czyjegoś straconego czasu. Dotychczasowe śledztwa przyzwyczaiły go już do ulotności tropów, niematerialności dowodów i zmienności motywów sprawczych. Tym razem jednak nie było nawet tych efemerycznych cząstek, z których można by utkać akt oskarżenia, zabezpieczyć podkradane dobro i odzyskać to, co zginęło. Czas niewiadomym otworem wypływał i nie wiadomo gdzie się gromadził. Co gorsza, nie było wiadomo, kto mógł być za to odpowiedzialny. I dlaczego.
Komisarz zresztą nie był pierwszym, któremu przyszło zmierzyć się z tym wyzwaniem. Do prób uszczelnienia wypływającego czasu wzywano już służby komunalne, sanepid, straż pożarną i znajomego hydraulika, nie wspominając o zewnętrznym audycie i kontroli skarbowej. Wszak czas to pieniądz, a zmniejszony wymiar czasu to uszczuplone dochody do budżetu. Niestety, jak dotąd nikt nie był w stanie rozwiązać owej zagadki. Panta rhei mawiali już starożytni, i ta prawda jak ulał pasowała do obecnej sytuacji. Z tym zastrzeżeniem, że tempo odpływu było zastraszające.
Czas poszukiwań nie był jednak całkiem stracony. Fomie udało się wykluczyć z kręgu podejrzeń najbliższych znajomych poszkodowanej. Sprawdził też miejsca i ludzi, z którymi mogła mieć do czynienia w ostatnim okresie. Ten kierunek robił wrażenie obiecującego. Ponadto życiowa uwaga Pani Ali, że w związku z gorącym początkiem lata każdy dałby wszystko, by znaleźć teraz wolną chwilę i wyjechać nad wodę, podsunęła Fomie dodatkowy trop i umocniła wiarę w ostateczny sukces. Wolny czas nie był chyba nigdy dobrem tak deficytowym jak obecnie, ale grupa tych, którzy czynią zakusy na czyjeś wolne chwilę tylko pozornie wydawała się długa. W rzeczywistości w grę wchodziła tylko jedna branża. 

(ciąg dalszy)

Reklamy

107 comments

  1. Oczywiście, że mogą różnoracy. Ale w tym konkretnym przypadku w roli podejrzanego objawi się tylko jedna 😛
    Taka to korzyść z powieści w odcinkach – autor prowokuje czytelników do głośnego snucia własnych ścieżek, prowadzących do rozwiązania, zwodzi na manowce, docenia prawidłowe wyłapywanie wskazówek… A i zainspirować się tym i owym może 🙂

  2. Do prób uszczelnienia wypływającego czasu wzywano już służby komunalne, sanepid, straż pożarną i znajomego hydraulika, nie wspominając o zewnętrznym audycie i kontroli skarbowej. 🙂
    nie spodziewałam się takiego rozmachu 🙂 , ale to wspaniałe i wielkie – zorganizować i zachęcić tylu ludzi by tracili swój czas 😉 🙂

  3. mam na oku bardzo dobrą inwestycję 🙂 mogę polecić 🙂 ale może dopiero gdy foma odkryje karty – ta łakoma branża – czy to ma coś wspólnego z moją ulubioną cukiernią 🙂 …było nie było – trochę czasu z nosem przy szybie zawsze przed nią spędzam 😉

  4. Zgadza się – nie na Śląsku 🙂 już obszar został zawężony 😉
    Arkadius, może strącić jakiś % za bardzo się nie da 😉 , ale stracić cały znaleziony czas to i owszem 🙂

  5. Bo Śląsk ma rogatą duszę…
    A twierdzenie, że populacja rogaczy na Śląsku jest zdecydowanie wyższa od średniej krajowej jest bardzo zastanawiające. Hm… Kolega jeździ, to kolega ma szerszy ogląd, a może nawet nie ogranicza się do funkcji obserwatora…

  6. Rogacze śląskie należą do kategorii wypadających znienacka zza węgła. Nigdy nie wiadomo, którego, więc wszędzie musiałyby stać znaki…
    Ale tak mi się wydaje, że „sporo” wcale nie oznacza „populacji zdecydowanie wyższej od średniej krajowej”… Także w mojej okolicy i rogacizny nie brak, i nierogacizny również (choć słynny niegdyś guziec z mojego sąsiedztwa przepadł bez wieści…).

  7. Czyżby poszukiwania straconego czasu kończyły się zawsze na (Wielkich) Rogaczach?… 😮 🙄

    Dann, gehe ich Auf der Suche nach der verlorenen Zeit

    Nie wiem, dlaczego, ale mnie ogromnie motywuje – w chwilach brakoczasowej grozy – wypowiedzenie sobie tego tytułu właśnie po niemiecku… Nie żadne tam A la recherche du temps perdu ani inne wydziwiania, tylko prawdziwy język bata i dżokeja…

    To spadam gonić ten wiecznie tracony czas… 😕 🙂

  8. Widać w wypowiedzi koleżanki a cappelli dużą dojrzałość: spadam – pisze…. 😉
    A na postawione pytanie odpowiedź brzmi: tak.
    Bo czymże jak nie straconym czasem, okazuje się ten poświęcony przyprawiaczom rogów….
    No dobrze, może i warto było jeść tę żabę, ale chodzenie w porożu po salonach, szczególnie nowego budownictwa 😉 , nie jest zbyt wygodne 🙂

  9. Porożant – noszący poroże, jak pozorant – noszący strój adekwatny do ćwiczeń, w których zwykle odgrywa rolę zwierzyny łownej…

  10. nie żebym była czepiantem, ale co z tym cedeenem ? 🙂
    nie doczekawszy wybywam na wakacje 🙂 za długie nie będą, wiecie – czas się nie odnalazł 😉

  11. Pan Komisarz drażni zeena
    Obiecując cedeena…

    I nie przyzna się lebiega,
    Że brak weny mu dolega…

    Weź w niedzielę się do kupy,
    Idź do Tesco na zakupy,
    Tam bez zdania żadnej racji,
    Wyraz daj swojej frustracji.

    Na parkingu miejsce zajmij
    Tych, co ledwie chodzą sami.
    Powybrzydzaj ciut na półki,
    Że tam leżą popierdółki,
    Że do kasy są kolejki

  12. Że im nie dasz ni kopiejki….
    Wreszcie do kasjera podejdź
    I go najzwyczajniej objedź:
    Co tak wolno, co tak dużo,
    I że ma slepotę kurzą…
    A na końcu rozładowan
    Wracaj w stylu Nabokova…
    No blog wracaj, nie do domu,
    Komuś tam potrzebny, komu…..

  13. Uprzejmie donoszę, że wrrrrrrodzona wrrrredność moja podstępnie pisała i enterowała 😉
    Jam nic nie winien! 🙂

  14. By zapewnić równowagę
    Trza w barterze spraw powagę
    Podnieść, aby obie strony
    Czuły nim się dopieszczone 🙂

  15. Święte słowa, święte słowa…
    Na początek rynek powinien jednak wyzaczyć kurs wymiany. A sądząc po wynikach obecnych i historycznych to sytuacja porównywalna jest do kursu funta do rubla…
    Ale mało to zadowolonych mieszanych małżeństw?

  16. Na zapleczu posterunku
    Pośród stert archiwów wszelkich
    Pędzi Foma balon trunku
    I gromadzi też butelki.

    Gdy destylat już osiągnie
    Doskonałość procentową
    To rozleje go pokątnie
    By rozpocząć znów ab ovo…

    Tajemnica tej produkcji
    Tkwi w składnikach niebanalnych:
    Świeżych pięć części obdukcji
    Dwie zaś kronik kryminalnych 🙂

  17. Do picia trza mieć mocną głowę
    Najlepiej komisarski łeb
    By wypić litra choć połowę
    I nie zaliczyć czterech gleb…

    Pół litra przecież to początek
    Zmagań z C2H5OH
    Komisarz traci z wolna wątek
    Przy towarzyszy swych zwłokach.

    Gdy balon wreszcie opróżniony
    Komisarz przy pomocy rąk
    Na czterech sunie wprost do żony,
    Nie swojej – dosyć wszakże mąk….

  18. Wpadła na blog fomy w ukłonach
    basia zalotnie wyszczerzona,
    foma w zachwycie rozmarzony,
    Na trwałe już jest wyszczerzony

    W konkursie na błysk uzębienia
    Wypada blask złota doceniać…
    Z numerem startowym na plecach
    Wtem Dora zaczęła oświecać
    Kto jaśniej, kto dalej, kto mocniej,
    Wyszczerzant w wysiłku nie spocznie,
    Aż blask jego złota zwycięski
    Nie ściągnie szczerzantów do klęski.

    Zaś w jury skromniutko zasiada
    zeen, który już nic nie posiada
    Swe blaski ma obok w szklaneczce
    I myśli, że homo jest ecce….

  19. Ja się łaskawie pytam, gdzie tu było jakie oświecanie 😯
    Tu było tylko nieśmiałe (i może także trochę zalotne – taka kobieca natura) pytanie… 😉
    No i jak kto nie ma jeszcze w szklaneczce, ani jeszcze nie błyszczy złotem (przecież nie wszystko złoto, co się świeci), to raczej się nie wyszczerza, bo nie musi…
    A w ogóle trochę RZYCZLIWOŚCI na pewno nie zaszkodzi 😐
    A teraz to już naprawdę idę na stronę… coś trzeba sobie nabyć do jedzenia (coś, co nie będzie słoną rybą 😆 ).

  20. Ale nabyć i spożyć można w try miga. Jużem to przećwiczył na sobie chwilę temu 😆
    A życzliwości (i rzyczliwości) tutaj wyjątkowo wiele. Komisarz nie ma czasu przyłożyć się do standardowego przycinania skrzydeł… Szczególnie przybyłej z Najzachodniejszej Europy.

  21. Czytałem krótką charakterystykę niemowlaka:
    charakteryzuje się wrzaskiem na początku układu trawiennego i wielkim niezdyscyplinowaniem na jego końcu….

  22. Komisarz traci czas poszukując straconego czasu, szczerzańci się szczerzą, niemowlaki niemowlakują, Łazja Minęłła, a medal zagubił drugą stronę… Jakoś to depresyjnie brzmi! Co jest? Ciśnienie spada?! Lato się kończy?! 😦

  23. zeen właśnie przed chwilą się wygadał u Dory, że jedzie po flaszki do Rzeszowa przez Kielce! Ciekawe co przywiezie! Może też zakupi kilka nowych garów do tłuczenia?!

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s