Powrót

– No wreszcie – komisarz Foma nie wyczuł w głosie Pani Ali słodkiej tęsknoty. – Jeszcze trochę, a rozwiązaliby nas za bezczynność.
– Tyle się działo? – nieco zdziwił się komisarz. Przed wyjazdem jego odcinek wydawał się mało absorbujący.
– Działo się, działo – Pani Ala wydawała się bardziej podniecona niż zmartwiona tym faktem. – Głównie w internecie. Jakieś znikające komentarze, przymusowe dodawania, odejmowania, przepisywanie literek, cyferek… Skargi nie mieszczą się już w segregatorze.
– No fakt, segregator to sporo – przyznał rację Foma. – Ale nie przyszło wam do głowy, że zamiast zapełniać półki, lepiej stworzyć bazę w komputerze? Kisimy się w papierach, kartkujemy archiwa, żywimy mole, a jak coś trzeba znaleźć, to zajmuje nam to tydzień, chyba że kopia jest w Instytucie. Nie wspominam już o wycinanych lasach.
– Tylko bez ekologii proszę – wzdrygnęła się Pani Ala. – Takie są procedury, że ma być czarno na białym. Nie ma papieru – nie ma sprawy.
– No ale jak to wygląda? – świadom zachodnich standardów Foma nie poddawał się urzędniczemu imposybilizmowi. – Przestępstwa w internecie, a my spisujemy je ręcznie.
– Nie ręcznie, tylko w komputerze, a potem drukujemy i do segregatora – zaoponowała Pani Ala.
– Dobra już, dobra – komisarz zmienił ton na koncyliacyjny. – A gdzie Podhalański? – Ostatnio, gdy zdarzyło mu się zabawić przejazdem w biurze, nie miał szczęścia spotkać aspiranta.
– W terenie. A o ciebie co chwila pyta Szef.

***

– No wreszcie – w głosie Szefa też nie było słodkiej tęsknoty. – Podszkoliłeś się, obejrzałeś trochę świata i wystarczy. Jak gdzieś mają inaczej, to ich sprawa. Swoją drogą według Jatki jakieś niesamowite historie działy się w Zurychu.
– Przesadza, jak to prasa… – Foma wolał już nie wracać do zagranicznych doświadczeń.
– Nie nasza prasa, nie nasze zmartwienia – zauważył trzeźwo Szef. – My mamy swoje, o których, całe szczęście, nikt jeszcze nie napisał. Ale to nie znaczy, że możemy o nich nie myśleć.
Foma był dokładnie takiego samego zdania. Czuł w sobie głód działania, a rozmowa z Panią Alą podziałała jak aperitif.
– Słyszałem już, że było sporo zawiadomień od internautów – zagaił komisarz.
– Znikające komentarze – nazwał problem Szef. – Niby nic poważnego, ale ludzie zaczynają zastanawiać się czy nie wraca cenzura.
– Wygląda na to, że commelsing dotarł i do nas – rzucił Foma.
Commelsing?
– Kradzież cudzych komentarzy i sprzedawanie ich na boku. Od commerce, comment i someone else’s. Ponieważ nie ma oryginałów trudno wykazać plagiat – Szef wydawał się zainteresowany, więc komisarz rozwijał temat. – Na początku kampanii wyborczej w Stanach ludzie ze sztabów przeczesywali sieć i jedne komentarze kasowali, inne przesuwali dla swoich kandydatów, albo podrzucali je innym. Okazało się, że można na tym zarobić, nawet lepiej niż na czyszczeniu kont bankowych.
– Ciekawe. U nas też zaczęło się od polityki…
– Poszukam kto u nas mógł wejść w ten biznes, ale to ciężka sprawa. A o co chodzi z tym dodawaniem i odejmowaniem? – teraz komisarz wykazał się niewiedzą.
– Nowy program ministerstwa edukacji – Szef był zawsze doskonale zorientowany w sprawach krajowych. – Na razie w fazie pilotażu. Wyszło z badań, że młodzież ma problemy z rachunkami i trzeba jakoś temu zaradzić. Pierwsze efekty wydają się obiecujące, dlatego  niedługo cena chipsów i innych śmieci ma być prezentowana jako niewiadoma z równania. W tym roku dodawanie, odejmowanie, mnożenie i dzielenie, a w przyszłym mają dojść ułamki i pierwiastki.
– Wreszcie jakieś nowoczesne metody – wyraził uznanie Foma.
– Też tak myślę. Dlatego wszystkie takie zgłoszenia przetrzymać i umorzyć.
– To wychodzi, że nie ma żadnych pilnych spraw.
– Wręcz przeciwnie – Szef pokręcił głową. – Jest jedna i to dużego kalibru. Brakuje głosów w konkursie na blog roku. Najlepszy ledwie mieści się w dziesiątce*.
– Może nie jest najlepszy i nie zasługuje na więcej? – komisarz nie lubił zakulisowych działań w sporcie.
– Nie mów głupot – oburzył się Szef. – Zasługuje co najmniej na podium. Ale zamiast jemu, głosów przybywa innym.
– Ilu brakuje? – Foma nie sprzeczał się z nieformalnym rozkazem.
– Na początek 10-20, a za parę dni co najmniej drugie tyle. I oczywiście sparaliżować ruch u pozostałych.

Wychodząc z gabinetu Szefa komisarz przeklinał w myślach blogi. Wszystkie. Co do jednego.

50 comments

  1. Na sugestię, że coś ewidentnie i prawie bez wysiłku dałoby się usprawnić i że gdzieś indziej tak robią (np. informują z dużym wyprzedzeniem o odczytach podzielników c.o.) wciąż zdarza mi się słyszeć ‚ale tu jest Polska!…’ 😕 🙂

  2. A bardzo proszę o zajęcie się moim zaginionym komentarzem. Bardzo proszę, oto co z niego zostało:

    Widzisz chłopa, gęba tuska
    Oj nie wraca on od Józka…

  3. Niechby już Hania wykopała tą fosę głęboką na 8m i szeroką na 10m wokół Dużego Pałacu, wypełniła ją wodą z przemówień swojego szefa i ani jednej kładki….

  4. ‚U mnie informują jakiś tydzień przed, łącznie z podaniem orientacyjnych godzin. Ale tu jest Śląsk i prywatny zarządca’ pisze Komisarz Foma

    Hmmm, u mnie jakieś 10 dni – 2 tygodnie (zawsze czytają w godzinach wieczornych; są też ‚drugie’ i ‚trzecie’ terminy). Ale w Monachium w budynkach, które znałam, takie rzeczy są zaplanowane na 3 miesiące do przodu…

  5. Hm… czy Jatka to czasami nie jest ten osławiony rzezimieszek i rozpruwacz Krwawa Jatka, który, by umknąć wymiarowi sprawiedliwości, zmienił płeć i dla niepoznaki wstąpił do policji?

  6. Na romanse nie ma procedury.
    To efekt nierozstrzygniętej batalii między sprzecznymi tendencjami walki z przeregulowaniem, jasnych wytycznych działania i mnogości wariantów

  7. „Ale cóż, zamiast pisać sonety,
    Oni mi – cudze rzęchy, niestety…”

    I to w sytuacji, kiedy Twój wpis o 23:00 zawierał kawałek ponadsześciominutowy a odpowiedź deprecjonująca i link i komisarza padła już o 23:02.
    Przecież można choć wysłuchać, bo jeśli o muzykę nie chodzi, to może o adekwatny tekst.
    Mój link też ścięty, a dobre intencje miałem, kilka znanych mi osób „Breakfast…” podnosi na duchu, miałem nadzieję, że i tam poprawi nastrój, pomijam już całkiem, że Supertramp bardzo fajną muzykę grali.
    Quake wykorzystał okazję i szybko awansował – 00:18 i 00:19, od początku jego szpada kardynalskim błyskiem zalatywała. O muszkieterach wie niewiele 😉
    P.S.
    A propozycja Basi: styczeń 29, 2008 10:48 pm
    chyba do zrealizowania, jak bedę miał chwilę to się pobawię. 🙂

  8. @zeen: na Parnasie jest jeszcze sporo miejsca, dla wszystkich starczy 😉 Więc może zamiast strzelać focha (nie mylić z marszałkiem) lepiej zabrać się do roboty? I proszę mi tu nie imputować kardynalskiej proweniencji 🙂

  9. Quake, miejsc do twórczości i publikowania jest sporo. I rymowane rytmiczne wpisy, jak i wszelkie inne komentarze, gospodarz/gospodyni powinni traktować jako dar, czasem z odrobiną dziegciu, szczyptą soli, pieprzu czy innego octu. Własne rymowanie nie jest pracą, obowiązkiem czy inną pańszczyzną. Jest dowodem sympatii dla innych czytających. Linki to zaś dar niosący tekst, melodię, jedno lub drugie, albo coś jeszcze innego. Inni linkowani też mają czasem to i owo do powiedzenia.
    Nie stroimy fochów. Czy przeczytałeś choć jeden dotykający innych wpis?
    A do muszkieterów nie przyjmują każdego chętnego…

  10. Drogi Quake’u,
    Nie o miejsce na Parnasie idzie, ja tam się nie pcham bo raz: mam lęk wysokości i dwa: nie lubię tłoku…. 🙂
    Zważ, żem z innej epoki i to, co dla Ciebie strojeniem fochów, dla mnie jest żelazną zasadą -wszyscy za jednego , jeden za wszystkich, obowiązującą muszkieterów.
    A Kardynał był wszak patriotą i związki z nim nie muszą jeszcze oznaczać niczego złego 🙂

  11. Drodzy Panowie, dyskusję na temat muszkieterów chciałbym podsumować cytatem z Kardynała:

    http://pl.wikiquote.org/wiki/Armand_Jean_Richelieu

    „Jeżeli dasz mi sześć linijek napisanych przez najbardziej uczciwego człowieka i tak znajdę w nich przyczynę do powieszenia go.”

    Teraz chyba nie budzi wątpliwości, że z autorem takiego stwierdzenia nie chciałbym mieć żadnych zwiazków 😉

  12. Quake, nie każdy skazujący da Ci możliwość napisania sześciu linijek przed powieszeniem (ja zawisłem po czterech 🙂 ). A do tego nieczęsto spotyka się takich ulatentowanych i wnikliwych czytelników.

  13. Przypomnę, że muszkieterowie walczyli o cześć kierowniczki, znaczy królowej 🙂
    Quake,
    nawet w tak dobranym cytacie widzę inteligencję jego autora. Jak go spotkasz, spytaj, przy jakiej okazji wypowiedział te słowa. No i pozdrów koniecznie, bo dobro Francji nam też leży na sercu 🙂

  14. @foma: jak na wisielca jest z Ciebie wygadany gość 😉

    @zeen: do Francji się nie wybieram więc raczej człowieka nie spotkam. No chyba, że chłop bloga prowadzi czy cuś 🙂

  15. Wiedziałam, gdzie się będziecie skarżyć na tę straszną kierowniczkę…
    foma, jak miałam nie ścinać, kiedy najpierw czytam „cios dobijający”, a potem, że „jakość marna”? Co do zeenowego linku, może i kryły się za nim dobre intencje, ale jak go włączyłam, było za głośno i za nieprzyjemnie dla skołatanych nerwów 😉 W ten akurat wieczór oczekiwałam poprawienia humoru. A Wy, żeby w koncu rzec bolesną prawdę, zamiast mnie wspierać wypstrykaliście się już na zaprzyjaźnionym blogu, więc jak przyszło co do czego, to choć już zaczynało się ładnie – to pierwszy pretekst i na spoczynek… Naprawde przykro mi było 😦
    A co do muszkieterów, prawdziwy muszkieter nie dezerteruje…

  16. To teraz u mnie jest Canossa. Też czuję się urażona…
    Czy to naprawdę tak trudno zrozumieć, że nie czekałam na „ciosy dobijające”?!
    PS. Sorry za powyższy dubel, ale kiedy wysyłałam, był jakiś błąd i myślałam, że się nie załadowało…

  17. No, no… hmmmmm…
    😉

    A serio – Pani Kierowniczko, ‚natchnienie zbiorowe’ 😉 chyba niezupełnie tak działa… konkurs ogłaszamy i juszzzz (jak by to ujął Mistrz Zeen 😉 ). Musi się bardzo specyficzne sprzężenie zwrotne wytworzyć…
    I ja osobiście czekam cichutko (i cierpliwiutko) na takie chwile-iskierki. Gdziekolwiek one się nie zdarzą… a jeśli już u mnie – to czuję się zaszczycona, pamiętam, wracam jeśli tylko czas pozwala…
    Zresztą niektóre ‚wymiany’ prozą to też czysta poezja…

    Wczoraj… Trochę rozumiem Chłopaków. Chyba też byli troszkę rozczarowani… potem rozżaleni. I ‚ciosy dobijające’ to była (w moim odbiorze) próba werbalnego, autoironicznego rozładowania tej sytuacji… Oj, szeroki temat…

  18. „Autoronię” mam wytatuowaną na lewym ramieniu, a „Sarkazm” na prawym… Zaś słowa „rozczulanie” i „pocieszanie” zrozumiałem dopiero po sprawdzeniu w słowniku.

    Dziękuję basiu za jeden z piekniejszych wpisów, jakie u mnie zagościły. Ot kobieca empatia…

    Dora, czy ja się skarżę? Skąd pewność, że jestem urażony? O dezercji też mam inne zdanie. A co do jakości – fonogramy z początku XX w. też są marnej jakości, ale to nie przesądza o niskim poziomie zarejestrowanego materiału. Teksty HappySad uważam za jedne z mądrzejszych, jakie pojawiły się w ostatnich kilku latach i ich dystans wydawał mi się bardzo a propos.

  19. Ja nie mówię, droga a cappello, że to natchnienie ma być dziś wieczorem. Będzie, kiedy będzie. Ale wczoraj było… i nawet u mnie się ładnie zaczynało, ale… 😦
    No, w każdym razie prędzej czy później wróćmy do tematu (i liczę na to, że to będzie u mnie :-} – a jeśli nie, to dopiero się obrażę…). I proszę tak samych Chłopaków nie bronić! Ja doceniam, wspaniale się spisywali, bardzo ich przecież za to pochwaliłam. Ale kto miał być wczoraj rozżalony jak nie ja?

  20. Ano,
    wstanę rano,
    Później się ubiorę,
    I podleję florę.
    Potem
    Zlany potem
    Pójdę do łazienki
    Wydam z siebie dźwięki
    Zapach
    Się rozniesie
    Prawie tak jak w lesie
    O ty mój sedesie…..
    Ulga
    Cud demiurga
    Wreszcie wolna kiszka
    Juz mnie nie uciska…. 🙂

  21. Komisarzu,
    oni byli we wsi Warszawa, nawet zagrali i wyobraźcie sobie, że to było politycznie niepoprawne….
    A tam ponoć mają pretensje do stolca…..

  22. Taaak, poezja filozoficzna, znaczy fizjologiczna 😉
    Zwykle poeci omijają te rejony, dlatego każdy przypadek jest cenny 🙂

  23. Odczekałem ze swoją reakcją, by nie pisać pod wpływem emocji.

    1. Na blog pani Doroty wszedłem o 21:35, do Basi dotarłem o 21: 51.
    Trudno czytać , że się wypstrykałem, kiedy nawet dobrze nie zacząłem.
    Brak wsparcia? A czymże było wzięcie współodpowiedzialności za wynik i późniejsze, może niewystarczające, ale próby rozładowania napięcia…
    2. Podjąłem decyzję solidarną z fomą w pełni świadomie, mnie również zabolała deprecjacja jego wpisu. Z wielkim opóźnieniem dotarło do mnie, co chciał tym linkiem wyrazić i tu też go poprę….
    3. Zgodnie z III zasadą dynamiki reakcja musiała nastąpić, smuci mnie, że pani Dorota zwraca uwagę tylko na jedno ciało.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s