Komisarz Foma czekał w napięciu. Starał się rozłożyć swoje siły i maksymalną koncentrację na jak najdłuższy czas.
Z powodzeniem. Foma z zadowoleniem obserwował, jak jego zasadzka sukcesywnie zapełnia się.
Jeden, drugi, trzeci… Komentarze leniwie, lecz sukcesywnie wpadały do worka. Jak schwytani przestępcy…
Z powodzeniem. Foma z zadowoleniem obserwował, jak jego zasadzka sukcesywnie zapełnia się.
Jeden, drugi, trzeci… Komentarze leniwie, lecz sukcesywnie wpadały do worka. Jak schwytani przestępcy…
A napięcie rosło…
I rosło….
Sama pięta zaś pozostawała w niezmienionym kształcie. Zważywszy na trzeciorzędowe cechy płciowe komisarza przypuszczać można by, że to pancerz na pięcie rośnie…
Łubudu!!!
Zbyt długie trwanie w napięciu grozi wystąpieniem bolesnego skurczu
Bo to pięta Achillesa była…
A czas był tu przyjacielem, czy wrogiem ?
O ile koncentracja rozkładała się pięknie, pokazując wszystkie dorodne walory, o tyle siły rozkładały się w sposób tradycyjny: coraz bardziej rozmemłane i maziowate, kolor sino-zielonkawy, zapaszek mocno drążący…., czyżby czaiła się gdzieś moralna zgnilizna?
Niemożliwe – pomyślał komisarz – nie dalej jak godzinę temu przecierałem aksamitem aureolę…
Na pięcie pojawiły się pęknięcia.
Na pęknięcia pięt dobry jest krem od Scholla…
Zasadzasz się na nasze komentarze… Co z nimi zrobisz?
Mój komentarz wpadł do spamu.
Komisarz to chyba czeka, aż my mu kolejny odcinek napiszemy…
Komentarze czytam
To może lepiej samemu napisać
Czekać, aż bractwo napisze kolejny odcinek… Hm, ciekawa myśl, tylko co będzie, jak mi się nie spodoba?
…bractwo?!!!!
x3
… a siostrzeństwo to nie?!!!!!!!!!
Zastanawiałem się nad zgrabnym określeniem społeczności tu komentującej i “bractwo” padło z braku laku.
Ale jestem otwarty na nieszokujące propozycje.
Krakowianie mają z tyłu i przodu głowy zestalone “Bractwo Kurkowe” – może być takie skojarzenie?…
Niieee, to musi być coś świeżego i nieoczywistego
Z całym szacunkiem dla Krakowa – bez krakowskich przeszczepów…
Przypominam siostrom i braciom, że w Gdańsku też mamy “Bratctwo kurkowe” mieszczące się w strzelnicy Św. Jerzego.
bzG może coś wykombinuje świeżego i nieoczywistego, ale najprew wymyślcie coś “na korzonki”, które ją powaliły wskutek łażenia po górzystym lesie nad morzem.
Doro, może ta pasta Scholla jest panaceum?