- Szefie, ktoś nam popisał ściany w poczekalni – wykrzyczał w drzwiach oburzony Podhalański.
- Jakieś skargi na jakość pracy policji? – komisarz Foma pozwolił sobie żartem zamaskować narastającą w nim złość. Osobiście zaangażował się w odnawianie komisariatu i popełniony akt wandalizmu potraktował personalnie.
- Nie, żadnych przekleństw, gróźb, numerów telefonów do panienek – w początkach swojej służby aspirant Podhalański napatrzył się na mnóstwo takich, pełnych ekspresji, zapisków i niektóre z nich wciąż potrafił wyrecytować z pamięci.
- To co? – złość komisarza zaczęła ustępować zaciekawieniu.
- Lepiej niech sam pan na to spojrzy. Jakaś paraliteraura czy cóś – aspirant nie mógł znaleźć właściwego określenia.
Komisarz odłożył na bok gruby segregator i wyszedł zza biurka. Paraliteraturę na ścianach kojarzył dotychczas tylko z poezją konkretną, alle nie był przekonany, czy jest właściwym odbiorcą takiego przekazu. Był za to zupełnie pewien, że umieszczenie takiej twórczości na komisariacie wymagało nie lada śmiałości. O ile była to poezja, a nie populistyczna publicystyka…
Para, parae, parae, param
Adres URI TrackBack do wpisu to: http://komisarzfoma.wordpress.com/2008/06/04/para-parae-param/trackback/
(nie mogłam się powstrzymać… że zacytuję Mistrza_Z)
(ja tyszszsz, że zacytuję Kwiat Blogosfery, zakwitający przepięknie dzięki sięganiu po najlepsze wzorce
(teraz ja nie mogę, moi Wy arystokraci)
Szanowny Panie Komisarzu,
Jutro z rana opuszczam miejsce stałego pobytu i udaję się do Wielkiej Polski. Ostatnio miałem problemy z siecią w hotelach, zatem nie mogę obiecać, że będę obecny. Dlatego proszę rozważyć dokooptowanie do składu TZB zasłużonej a cappelli jako stałego członka TZB. To umożliwi pracę TZB bez względu na występujące trudności, nudności i porozrzucane kości.
Ceterum censeo Carthaginem delendam esse…
basiu, czuj się dokooptowana…
Z drżeniem i trwogą staję oto przed nowemi obowiązkami… Dziękuję Mistrzowi_Z za rekomendację, Komisarzowi za nominację. Pozdrawiam mamusię, tatusia, panią przedszkolankę, promotora, panią sprzątającą, pana… [co to, czas już minął?
]
Wzruszenie nie pozwala mi ścisnąć Panią za gardło…..
Fiu, fiu, fiu – między Wami Arystokratami
p.s. zeen, a ten koncert Garbarka to się w końcu odbędzie czy nie? Bo słyszałem, że w Warszawie odwołali…
Są starania o termin czerwcowy, ale jeszcze nic nie wiadomo…
W Katowicach Garbarek zagrał…
Dlaczego chowacie się w komisariacie? Przecież jest ładna pogoda, możecie skoczyć do piaskownicy u Pani Doroty. Tam jakoś bardzo spokojnie dzisiaj. Może wszyscy jeszcze śpią?
Alla, clubbing vel blogging to dla nas chleb powszedni. Na piaskownicę przyjdzie czas…
Bardzo nie lubię joggingu. Ale clubbing brzmi przyjaźnie. Chyba pójdę trochę poczytać czyli pospać.
W szalonym tempie dzisiejszej pracy na komisariacie niejednemu mogły umknąć wpisy pozostawione pod mniej bieżącymi historiami.
Bardzo interesująco prezentuje się dialog dru’, podsumowujący Dzień Matki.
Warto również zwrócić uwagę na debiut Allo Allo.
Odnotować trzeba również szeroki uśmiech basi, werującej spis rozdziałów. To zapewne pozostałość owocnego myszkowania po katalogach bibliotek…
To był zapewne uśmiech będący wynikiem udanego werowania
Szeroki uśmiech mogę powtórzyć – gdyby się komuś nie chciało owocnie pomyszkować po archiwach…

)
(nobles obliż
@Quake:
Chętnie obliżę basinego noblesa
Przed czy po werowaniu?
Jeśli odnosić to do weryzmu, to może po….
Dojdzie do zrzucenia barchanów? Przy jakiej muzyce i układzie choreograficznym?
basiny nobles – czymkolwiek jest – to musi być niezły cymes skoro zeen taki chętny
z tego co piszą w książkach kucharskich, to i inne fragmenty basiny też godne najwybredniejszych podniebień…
Komisarz wyraża ubolewanie za swoją wczorajszą frywolność. Tylko nie mister grin…
Witam, na dobry dnia początek przytaczam wam mój ulubiony wiersz Julii Hartwig.
Julii Hartwig
Prośba o znak
Z dzieciństwa w młodość z młodości w wiek dojrzały
z dojrzałości w starość – zdumiewa się
Dlaczego nie dany mi był żaden znak
dlaczego nikt nie udzielił mi przestrogi
dlaczego żyć musiałem bez słowa zachęty
trwałem nie wiedząc kim jestem i kiedy jest mój czas
Jeżeli wszyscy dookoła byli zajęci
dlaczego wedle obietnicy nie postawiono przy mnie skrzydlatego
z laską pasterską, który mówiłby mi o świcie:
Bacz pilnie To jest właśnie dzień na który czekałeś
dzisiaj potrafisz wszystko jutro możesz utracić tę moc
Może wówczas wzniósłbym się w górę jak on
i dokonałbym dzieła które wciąż podejmuje za mnie ktoś inny
O przyjacielu – rzekła na to postać
z oczami barwy żelaza i twarzą wytartą przez lata –
Nie opuściłem cię ani na krok
i śpiewałem hymny o wyznaczonej porze
Ale głos twój nie przyłączył się do mojego
Mój ulubiony fragment:
“Bacz pilnie To jest właśnie dzień na który czekałeś
dzisiaj potrafisz wszystko jutro możesz utracić tę moc”
Jaką barwę ma żelazo?
Hoko, stalowoszarą lub prawie czarną:
http://pl.wikipedia.org/wiki/%C5%BBelazo
A ja rozmyślam, czy znak był mi dany, a ja przeoczyłam. Czy może nie było go?!
Ale generalnie to chodzi chyba o Fe….
A rozpalone żelazo to szare jest? Ha! Lewe oko rozpalone, żółto-pomarańczowe, prawe – czarne. Prawie jak u Wolanda…
foma, prawie czyni wielką różnicę
“Prawe oko czarne, lewe nie wiedzieć czemu zielone” (rozdział 1, “Nigdy nie rozmawiaj z nieznajomymi”)
A widział ktoś zieloną stal? Dlatego prawie…
Dzięki Quake, nie chciałem po nocy szukać na półce
No problemo komisarzu, mam tę półkę na wyciągnięcie ręki
zeen także wyraża ubolewanie z powodu swojego wrodzonego prostactwa…. Łaskawie proszę o wybaczenie
zeen, lata doświadczeń wskazują, że Fe… to mało.
Jeśli moje lico płonące gorącym żelazem nie wystarczy, pozostaje mi tylko palnąć sobie w łeb….
Poczekaj jeszcze chwilę! Żadnych pochopnych działań! Szczególnie źle widziane są akcje nieodwracalne…(To nie ja; to przemawia empiria!)
Dzięki Ci Alla za tę chwilę…
zeen, nie bij mnie! I tak już jestem w nastroju małozwrotnym…
A zaraz wpiszę mój drugi ulubiony wierszyk.
Tym razem wpisik z lekka… melancholijny… nostalgiczny
William Butler Yeats
Tłum: Czesław Miłosz
Odjazd do Bizancjum
To nie jest kraj dla starych ludzi. Między drzewa
Młodzi idą w uścisku, ptak leci w zieleni,
Generacje śmiertelne, a każda z nich śpiewa,
Skoki łososi, w morzach ławice makreli.
Całe lato wysławiać będą chóry ziemi
Wszystko, co jest poczęte, rodzi się, umiera.
Nikt nie dba, tą zmysłową muzyka objęty,
O intelekt i jego trwałe monumenty.
II
Nędzną rzeczą jest człowiek na starość, nie więcej
Niż łachmanem wiszącym na kiju i chyba
Że dusza pieśni składać umie, klaśnie w ręce,
A od cielesnych zniszczeń pieśni jej przybywa.
Tej wiedzy w żadnej szkole śpiewu nie nabędzie,
W pomnikach własnej chwały tylko ją odkrywa.
Dlatego ja morzami żeglując przybyłem
Do świętego miasta Bizancjum.
III
O mędrcy, gorejący w świętym boskim ogniu
Jak na mozaice u ścian pełnych złota,
Wyjdźcie z płomienia, co żarem was oblókł,
Nauczcie, jak mam śpiewać, podyktujcie słowa.
Przepalcie moje serce. Chore jest, pożąda,
I kiedy zwierze w nim spętane kona,
Serce nic nie pojmuje. Zabierzcie mnie z wami
W wieczność, którą kunsztownie zmyśliliście sami.
foma, nie martw się. To już długo nie potrwa. W przyszłym tygodniu przeniosę się na moje własne podwórko, tzn. zaanektuję trochę Internetowego bezkresu.
Alla, znaczy że połknęłaś haczyk. Pożegnaj się ze znajomymi, bo potem długo ich nie zobaczysz…
Co masz na myśli? Że nikt nie wpadnie na mój ewentualny blog?! foma, to mnie nie przeraża, lubię samotność.
Wpaść wpadnie, jak się zarumienisz
komentując tu i ówdzie. Chodziło mi raczej o to, że blog zobowiązuje, wciąga, pochłania…
foma, wciąga i pochłania dokładnie tak samo jak każda działalność sprawiająca przyjemność
Być może szybko chęci wykrzykiwania potarganych myśli szybko mi miną, nie wiem.
foma, pochwalę ci się. Kupiłam sobie duży zestaw płyt z klasyką, dzisiaj je dostałam i gdy będziecie u Pani Doroty dyskutować, ja będę słuchała właściwego kompozytora. Bardzo tu u ciebie miło, pozdrawiam i dzięki za zezwolenie na przydługie wpisy.
Bardzo dobry pomysł. Gdyby to Pani Dorota usłyszała, byłaby dumna z tego, jaki to dobroczynny wpływ wywiera jej blog
Komisarzu, pamiętajcie, że Wy też prowadzicie blog i liczycie na jakiś wpływ. A i ocenom podlegacie. Dzisiaj pała i jutro z dzienniczkiem u szefa proszę….
Alla,
Co to za zestaw? Czy można go obejrzeć w sieci?
Być może zestaw jeszcze jest na http://www.musicbank.co.uk
Ja wybrałam zestaw 40 płyt. Zeen, sam rozumiesz, że nie wpiszę teraz co zawiera.
foma, nawet jeśli zdobędę się na założenie własnego bloga, to i tak pozwolę sobie mącić na twoim, ok?
Przepraszam, zeen, jesteś czuły na punkcie małych liter, a ja ponownie… takie faux pas!
Bez przesady, ale lubię być z małej
Dzięki, znalazłem cały skład – różne orkiestry, barok, klasyka i romantyzm tam jest. Można wejść w każdą płytę i przeczytać zawartość i wykonawcę.
Przyznam, że nigdy nie kupowałem takich box-ów.
Dziel się wrażeniami
Mącenie jest jednym z mile widzianych zachowań w pobliskiej okolicy… Mąć Allo do wolli…
Mąć Allo do wolli
Bądź Allo tu mątwą
Siądź sobie powoli
Nie przejmuj się klątwą….
Kto przeklnie Allę
pałą mu dowalę…
On dowalli
Za ból Alli
By nie śmialli
Się zuchwalli..
Gdy ktoś dzisiaj się odezwie
Będzie foma w czwartym niebie….
Śliczności! (to o waszych tekstach!)
To mam dla Panów prezencik. Poniżej jeden mój wierszyk w pięknym języku Homera.
Η φωτιά
Ας περάσουμε στον ενικό – άκουσα
Έσκυψα το κεφάλι
Στόμα μαλακό, στόμα ανδρικό
Η φλόγα πέρασε γοργά
Αυτοί κοιτάγανε
Ακόμα μια φορά
Δεν το είπες, κι όμως
Έσκυψα
Η ηδονή
Η φλόγα πέρασε γοργά
Μήπως εσείς ποτέ – αυτοί κοιτάγανε
Ποτέ – απάντησα
Ποτέ – επιβεβαίωσες
Και ακόμα μια φορά
Έσκυψα
Η φλόγα πέρασε γοργά
Σηκωθήκαμε
Είναι ώρα να πάμε σπίτι
Μην πάς, μείνε άλλο – ικέτευσα
Διαψεύδοντας τον εαυτό μου
Η φλόγα τρέλασε
Το χέρι σου
Αλαζονικό και δυνατό
Το στήθος μου
Μεγάλο, διψασμένο
Τα πόδια μου
Περιπλανόμενα γύρω στα δικά σου
Αυτοί είχαν φύγει
Ξεκόλλησα από σένα
Φωτιά
Δεν μίλησα. Δεν μπορούσα.
Imprezowałam dzisiaj; wieczory w Śródmieściu jak noce w Madrycie, tłumy ludzi, jedna wielka “juerga”. Nareszcie.
Alli powiesz: blog mój czeka,
To załatwi cię swą greką….
Znaczy starogrecki? Budzi szacunek… I łotr też nie pozamieniał literek. Chyba…
Mnie się widzi, że ogień pali Allę….
Alla tląca się
Alla spalona
Alla ugaszona
Alla …
I zmiana tematyki.
Polski tytuł wiersza to:
O… O… O…
A po grecku…
Α… Α… Α… ν’
Α… – ναπνέω,
Α… –ποσυρθώ,
Α… –ποχωρήσω,
Α… –πομακρυνθώ
ΑΠΟ την
Α… –ποικία
Τους, προ πάντων
Alla się tląca
Alla gorąca
Alla się pali
i greką wali
Co to tłumy ludzi w Śródmieściu mogą zrobić z człowieka…
Teraz nie płonie
Ma chłodne skronie
Spokojne dłonie
Ogień? O, nie!!!
A drugi, podoba się Panom?
Alla już chłodna
Ogień zgasł na południu
Północ pełna mroku
Foma, kilka chwil przy drinku, na tarasie, no super. Humor, mam nadzieję, na cały tydzień mi się poprawi. Wieczór zakończyłam herbatką pomarańczową. Byłam dość zaskoczona, gdy młoda, sympatyczna kelenerka po raz drugi podeszła do stolika z pytaniem, czy herbatka smakuje!!! Nie mogłyśmy (z moją przyjaciółką) uzgodnić stanowiska – chce nas wyrzucić, czy tak się stara. A tym samym miałysmy trudność z ustaleniem, czy napiwek się należy, czy może nie…
Która opcja zwyciężyła?
Napiwek był. Ustaliłyśmy, że dziewczyna żyje z napiwków. I pewnie własciciel knajpy kazał jej przeganiać gości, którzy za długo siedzą, mimo iż wcześniej konsumowali! A wokół siedziały same duże piwa! Poczułyśmy się wyproszone. Tarasik opuściłyśmy.
Czy te wiersze są o napiwkach?
Bo mnie przyszło do głowy, że nikt do tej pory nie napisał….
O mój wymarzony
O mój wytęskniony
Bądź mi od każdego dan,
Gościu, który nie dasz
To niech cię szlag
W swych myślach mówię tak….
To oczywiście pieśń kelnera….
Tłum zwyciężył…
Alla,
jesteś?
Tak, tłum zwyciężył. Jak zawsze.
Jeszcze dzisiaj nic nie namieszałam u Pani Kierowniczki… A tam znowu cuda się dzieją!
zeen, ty przecież u Pani Doroty! Widziałam Cię przed chwilą. Chodźmy na dywanik.
Ale ja chcę też tutaj z Tobą o grece….
Jakie tam znowu cuda….
Ja w tym robię na co dzień
Twój talent tam niegodzien….
A podoba ci się drugi wiersz?
Właśnie słucham sobie jednej z płytek. No, pięknie mi gra!
zeen, ty znowu mnie kopiesz?!
A skąd tam kopię, flekuję!



A wiersze – przepiękne!
Graficznie oczywiście….
Alla,
się postarraj
Tu Cię przeczołgamy
Byś się czuła jak u mamy
foma, jesteś?
No to ja też znikam. Miłej soboty, niedzieli.
No i Allę diabli wzięli….
Mnie diabli nie biorą… Nie chcą!
No to ja Cię wezmę
Czy tego będziesz chciała
Czy nie
To wdzięki Twego ciała
Dla mnie
Miast być niebiańskim rajem
Źródełkiem przy ruczaju
Radością dla mych ja.ów
Westchnę:
Tak pięknej greki nikt mnie
Przedstawił jak Ty – ślicznie!
zeen, przechodzimy na hiszpański. Tylko akcentów nie będę stawiała, ok?
Pues, !que cosas mas raras me dices! ?Y porque? No nos conocemos, y no creo que un dia nos conozcamos. Bueno, la verdad es que es un gran placer hablar con vosotros.
Pero a veces no se, no entiendo, no comprendo tus intenciones.
Bueno, chicos
Hasta luego, me voy.
No cóż, ja także chwilami Cię nie rozumiem…
Ale chyba dałem dowód, że płeć tu nic do rzeczy nie ma…?
Zatem bywaj, miło mi, że się jeszcze spotkamy
Od jutra tylko polskie, poważne teksty.
Ale słucham biegle!
No, nareszcie coś na poważnie będzie….
To może ty, Panie zeen, wrzucisz poważny temat? A Gdzie sie podział foma?
Może u kogoś innego bloguje? Opuścił tak wcześnie swój własny apartament?! A my mu tu śmiecimy?
On ma obowiązki
Zdejmywa podwiązki
Ze swej nałożnicy
Na cuś widać licy…..
Ty mnie mnie lepiej Alla objaśnij o czym myśmy sobie tak pięknie pogadali…..
No jak to, o czym… O podwiązkach!
No, to wiem, alle jeszcześmy dotykali innych spraw…. Spraw Allo by mnie ościeciałło…
Nie umiem tego sprawić… Dlaczego nie masz swojego bloga?
Bom leń i straszny drań. Piję, biję i tym żyję….
Blog – nie dla mnie
Ja z trudnościami ledwie piszę, a myśleć przy tym jeszcze co napisać, jak napisać, dla kogo pisać, dlaczego pisać….
Doszedłem do wniosku, że po PiS-sie to ja już nic do powiedzenia nie mam…
Ale lubię oglądać jak ludzie dają radę
A ja nie biję i nie piję i dobrze z tym żyję.
“Ja z trudnościami ledwie piszę” – kokietujesz, bowiem noce oddajesz klawiaturze. A może i dnie?
A propos drugiej części twojej wypowiedzi – napiszę ci drugi wierszyk po polsku, chcesz?
Ot i Alla mnie opuściła
A taka międzylingwistyczna
Wręcz śliczna!
Była….
Chceeeeeeeemmmmmmm!!!!!!!
O… O… O…
O… – DETCHNĄĆ,
O… – DEPCHNĄĆ,
O… – DEJŚĆ,
O… – DDALIĆ SIĘ
OD
O… – JCZYZNY
Ich, przede wszystkim.
Maj, 2007
Hej, hej, Panie zeen, jesteś tam?
Czy to pod wpływem uczucia ciasności spowodowanej polityką? Znaczy, yhmmm, presją byłej władzy?
Forma oryginalna,
Treść pryncypialna
Ale na Bóg
Dlaczego oddalić się!
Wszak autor mógł
Na miły Bóg
Ocalić się!
Z ojczyzny wszak wywalić
Tego co nawalił….
Znaczy widzę pewną niekonsekwencję. Hamlet już mówił: zasnąć, umrzeć – bo nie dawał bidak rady, ale podmiot wiersza zaczyna w podobny sposób, jednak kończy taką niekonsekwencją sekwencji, że ja przepraszam – nie rozumiem
Oddalić się. I nic więcej. Jasno powiedziane. Oddalić się.
Alle się nie przejmuj mną, ja prosty człowiek jestem, kark mi zgiąć niełatwo
To co znaczy ostatni wers?
Aaaaa. znaczy oddalić się od nich!
zeen, zagraj coś ładnego przed snem. Może gitara?
Nie, no zeen, rozbrajasz i wkurzasz mnie… Żadnych więcej wierszyków. Zniechęciłeś mnie skutecznie. Chcesz zrobić ze mnie głupa, a ja ci na to pozwalam. Dlaczego?
Idę spać. Miłej nocy (mimo wszystko).
Toć przecie opowiedziałem, że nie chwytam. Może chodzi o Ich ojczyznę…. ale to z poprzedzających wersów jasno nie wynika. Mówiłem, żem głąb…
A gitarę Ci chętnie zapuszczę, sam to czasem grywam (bo niezbyt trudne jest) ale i tak kaleczę, zatem posłuchaj Mistrza….
http://pl.youtube.com/watch?v=uWYN14BcV7U&feature=related
Tak, zeen, w dobrym kierunku idziesz. Chodzi o ich ojczyznę. Przede wszystkim ich.
Jeux Interdits.
Bardzo ładnie zagrało.
Dobranoc.
Dzięki, dobranoc Alla
Dzięki.
Kolego foma, nie ma Cię na blogu? Nie pilnujesz swojego podwórka? Ja robię koktajl truskawkowy. Trzeba mieć do tego syna, który kupi truskawki i męża, który zajmie się szypułkami. Potem jogurt, mikser i z córką można się cieszyć smakiem koklajlu.
Czyli chłopaki od roboty, a dziewczyny od przyjemności. I jak tu mówić o równouprawnieniu…?
ps. podwórko samo się pilnuje. Że powtórzę za Grabażem:
Porządek panuje w Warszawie
Porządek panuje w Gdańsku
Porządek panuje na Śląsku
Cała Polska taka taka spokojna
pps. a Państwo to niezłe balety urządzaliście w nocy
Re: koktajl
No właśnie nareszcie się równouprawnia…
Re: nocne rojbrowania
foma, widać nudne to były przytupy, jeśli się zerwałeś! Dobrze mówię?
Na sobotnią noc wiersz „Dedykacja dla mojej żony” Thomas Stearns Eliot
Jest to jego ostatni wiersz. Tłum. Jerzy Pietrkiewicz
Dedykacja dla mojej żony
Której zawdzięczam niespodziewany zachwyt,
co pobudza me zmysły w czasie przebudzenia,
rytm, co naszym spoczynkiem rządzi podczas snu,
harmonijny oddech kochanków,
których ciała pachną jedno drugim,
myślą te same myśli bez potrzeby słów,
paplą te same słowa bez potrzeby sensu.
Nie wyziębi zgryźliwy wiatr zimy
i nie wysuszy ciężki żar spiekoty
róż w ogrodzie różanym, który jest nasz, nasz tylko.
Ale tę dedykacje będą czytać inni:
intymne słowa dla ciebie pójdą między ludzi.
* * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * *
W tę piękną sobotnią noc podejmę próbę zapoznania się z kilkoma filmami Alejandro Jodorowskiego. Ciekawostka – właśnie wyczytałam w gazetowej zapowiedzi, że „osoby, które przyjdą do kina nago, otrzymają koszulki oraz obejrzą filmy za darmo”.
Tak sobie myślę, że jakbym szła do kina nago (pół miasta do przejścia) to chyba jednak daleko bym nie zaszła! A mąż zapytany, co o tym sądzi, stwierdził, że nie chce zaoszczędzić 30 złotych. A tyle kosztuje jedna wejściówka. A poza tym nie wiem, czy koszulka by mi się spodobała…
To jakby się koszulka nie spodobała, to dopiero byłoby nago
Ja tam bardziej standardowo wieczorem. EURO się zaczęło. Trzeba się było wyspać przed…
A ja właśnie zmieniłam plany. Nie kino, tylko film w domu i komputer. A o EURO wiem tyle, że ma wspomóc proces budowy autostrad.
Życzę wygranego meczu,
Na niedielne popołudnie chwilka zastanowienia nad kobietami świata. Zaprasza Marcin Baran.
Marcin Baran
Niektóre kobiety świata. Sezon 2001/2002
Kobiety z klasą, sprzedające kapustę, ćwikłę
i żurek w półlitrówkach na starym placu targowym.
Dziewczyna o cudownie uformowanej linii stopy
z długą listą mężczyzn, którym się oparła.
sześćdziesięciolatka z głową w murzyńskich
warkoczykach, oprószona seksem. Długonoga
kobieta w ciepłych rajstopach i mini, brnąca
przez zimnojesienny deszcz w samym środku
lata. Znudzona intelektualistka z Europy
Zachodniej w mocno średnim wieku, obojętnie
przyzwalająca, by wschodnioeuropejczyk
obmacywał jej uda pod stolikiem w knajpie,
chociaż z góry wiedziała, że jego ciało do niczego
nie przyda się jej ciału. Ta mówiąca, że wszyscy
mogą zaświadczyć, że nie ma celulitisu.
Trzydziestoletnia feministka jęcząca, że żadne
interesujące ją ciało nie czeka na jej waginę.
Nie wiadomo gdzie, kiedy i czy w ogóle coś
Jedząca szczupła dziewczyna z pupą skrytą
w jedwabiu, o kruchych ramionach spowitych
w spłachetki lnu. Cycatka, z lekka nimfomanka,
która chciałaby mieć w życiu przynajmniej
jeden udany związek, pozwalająca się głuszyć
byłemu właścicielowi wielu kultowych lokali.
Znudzona dwudziestosiedmioletnia malarka
o wciąż nieustalonych preferencjach
seksualnych – mocna, aksamitna skóra,
agresywny łuk pośladków. Węgierska Żydówka,
z którą trudno rozmawiać o czymś poza tym,
że jest piękna. Najstarsza kobieta świata – prawie
nic nie widzi, ale czuje się świetnie. Ta pięknie
zasuszona, wciąż zajmująca czyjeś myśli. Wiele
innych kobiet, które w tym sezonie zabiły się
z powodu nic nie wartych mężczyzn.
…i pewnie jeszcze z innych powodów
Cześć foma,
teraz nie będzie wierszyka, bo po wczorajszym meczu wpadłam w nastrój bojowy. A co u ciebie?
Bój o spokój na urlopie! I może coś nowego dla gości komisariatu…
No to wspieram myślą walkę o spokój na urlopie! To znaczy, że przez dwa tygodnie nie będziesz tu bywał? I będę dialogowała sama ze sobą? No trudno, już się przyzwyczaiłam – sterem, żeglarzem, okrętem…
Czy Komisarz Foma został oddelegowany do ochrony kibiców przed rozsierdzonymi wynikami meczu zawodnikami i terenerem?!
Foma, najpierw wypisało mi, że piszę takie same komentarze i że się powtarzam, to zmieniłam słowa “o spokój na urlopie” bo to był cytat z twojego wpisu, i ponownie nacisnęłam. A wtedy pojawiły się oba wpisy! Coś ten twój łotr, który pilnuje wpisów się myli albo jest rozleniwiony pogodą! No, w każdym razie ja się czuję niewinna.
Krakowiaczek nic nie winien
Pocałował, bo powinien
Krakowianka temu winna
Bo pozwolić nie powinna…
No to wszystko wpadła władza
“drugi koment tu przeszkadza”
napisała go dziewczyna
zatem pstryczek, i już ni ma
Nie… Nie sądziłam, że takie cuda są możliwe… Był i nie ma! A w drugą stronę też działa?
Alla, założysz blog, zobaczysz co może admin. Może dużo…
Istnieje takie słowo, którym nasi mili koledzy (o ile pamiętam, to konkretnie kolega komisarz) określili tę czynność: WYPINKOLIĆ
wypinkolić – znam…
niewinnie brzmi…
Witam, witam
Właśnie wracam z wieczoru poezji Titosa Patrikiosa, wielkiego greckiego poety, który zawitał do Polski. Titos Patrikios jest autorem 17 tomików poetyckich. Przytoczę jeden z jego wierszy o wiecznie młodych różach…
Przekład Akademia Języka Greckiego.
Titos Patrikios
Wiecznie Młode Róże
Piękno kobiet, które zmieniły nasze życie
najgłębiej i po stu rewolucjach
nie zostaje stracone, nie gaśnie po latach
tak jak ścierają się wizerunki
tak jak zmieniają się ciała.
Pozostaje w pragnieniach, które kiedyś sprowokowały
W słowach, które dotarły za późno
W niebezpiecznym odkrywaniu ciała
W dramatach, które nie zostały upublicznione
W lustrzanych odbiciach rozłąki, w całkowitym utożsamianiu się.
Piękno kobiet, które zmieniają życie
Pozostaje w wierszach, które zostały napisane dla nich
wiecznie młode róże wydając z siebie ten sam zapach
wiecznie młode róże, tak jak od wieków piszą poeci.
A jeśli już jesteśmy przy Grecji to… Mój wiersz, o polskim tytule „Twój cień jest moim przyjacielem” w przekładzie dyplomaty i poety Pawła Krupki. Przetłumaczył On kilka moich wierszy (w tym te, które tu zamieściłam. Wiersze ukażą się w jednej z greckich gazet literackich).
Η σκιά σου είναι φίλη μου
η σκιά σου
απλώνεται στα πόδια μου
παρασέρνεται,
χαϊδεύει τα πόδια μου,
ξαφνικά με κοιτάζει ευθία στα μάτια
χαμογελάει όταν ο αέρας μου σηκώνει την φούστα
η σκιά σου χορεύει με την δικιά μου
διότι έγινε φίλη της
η σκιά σου δεν λέει άχαρες λέξεις
διότι ο καλός Θεός δεν της επέτρεψε να μιλήσει
η σκιά σου μεγαλώνει στον ήλιο, αποκτά ισχύ
και με το μακρύ χέρι της φτάνει στα μαλλιά μου
πειράζει τον λαιμό μου
φέρνει τον αισθησιακό ψίθυρο του αέρα
και την φρεσκάδα των ωμών μήλων
με ειρονικό χαμόγελο
κοροϊδεύει τις απαγορεύσεις σου
δεν ξέρεις ότι αυτός το κάνει
κι εγώ κι αυτή – η σκιά σου
γελάμε παρέα
σε γελάσαμε και πάλι,
είτε το θέλεις είτε όχι
η σκιά σου με ξέρει
η σκιά σου με νοσταλγεί
η σκιά σου με προσεγγίζει
η σκιά σου θέλει ανάπαυση μέσα στην σκιά μου
η σκιά σου θα σε οδηγήσει σε μένα
Obecnie tłumaczę mój wiersz na j. hiszpański. Tytuł „Charlamos”. Oznacza to tylko tyle, że rozpoczynamy mini-serię moich wierszyków w pięknym języku Cervantesa…
A może faktycznie już czas na własny blog?
Pani Doroto, mam nadzieję, że foma się nie skarży… Umówilismy się, że gdy go zanudzę lub po prostu będzie miał mnie dość to ja znikam.
Ja się nie skarżę… Pogryzło mnie jakieś latające dziadostwo, ale się nie skarżę…
A grecka Alla to ożywczy stan przejściowy, póki dziewczyna nie przemyśli ostatecznie koncepcji własnego kącika… Teraz to mam towarzystwo od A. do z. i to w wielu językach!
Skarżyć to się można na to, że słowa dotarły zbyt późno… Albo że grecka gazeta będzie bez płacenia tantiem zrzynać z blogu komisarza…
Nie chodzi o skarżenie się czyjekolwiek, tylko o własny zgrabny kącik
Ok. Dzisiaj lub jutro nocą podejmę próbę założenia własnego kącika. Nawet mam juz b.fajną nazwę – adres. Następnym razem pojawię się tu wraz z linkiem do mojej (maleńkiej) stronki. Dzięki za dodanie odwagi.
Spędziłam dzisiaj kilka godzin uczestnicząc w „lekcji rycerskiej” (Zamek Królewski w Warszawie). Lekcja prowadzona jest dla grupy uczniów przez młodego historyka wojskowości, który z pasją i entuzjazmem opowiada o rycerstwie polskim, o zbrojach, broni, walach, kodeksach… Lekcja odbywa się w podziemiach zamku. Dzieci mogą dotknąć a nawet przymierzyć (współczesną kopię) hełmu, kolczugi, stalowych rękawic i in. Wielkie poruszenie wśród dzieci wywołał zakres obowiązków siedmioletnich paziów na dworach. Przedstawiona została cała droga życia chłopca ze szlacheckiej rodziny – od pazia poprzez giermka aż do pasowania na rycerza. Lekcja była bardzo ciekawa, a inicjatywa Działu Oświatowego Zamku Królewskiego zasługuje na wielki, wielki poklask. Wspaniały sposób przekazywania wiedzy – żywy, ciekawy, fascynujący.
Allo, w dziedzinie edukacyjnej na Zamku Królewskim dzieje się dużo bardzo ciekawych rzeczy, to będzie jeden z moich kolejnych tematów (na papierze, nie na blogu
)
A ja właśnie chciałam do Pani napisać o kursach “Muzyka w dawnej Rzeczypospolitej”!
Ja z kolei podczas lekcji postanowiłam przystąpić do napisania historycznej opowieści dla dzieci. Po prostu wyświetliła mi się historia pewnej fikcyjnej postaci. Wyszłam cała zafascynowana i pełna nadziei, że – po dłuższych kwerendach – uda mi się pomysł zrealizować. Niesamowite miejsce, niesłychanie pobudzające!
Nazwę na kącik to ja bym proponował – “allamakota”
Hoko, to byłby autocytat… i powielanie się
A chodzi o coś nowego 
Alla, to może powieść w postaci blogu? Albo drugiego, pobocznego, równoległego do literackiego…
Tak, foma, masz rację. Chodzi o coś totalnie rozłącznego, miejsce, gdzie mogłabym sobie pisywać o imprezach (kulturalnych), na które trafiam. Miejsce, w którym mogłabym powiedzieć kilka dobrych słów o książce, którą teraz czytam. I gdzie będę mogła poddać lekkiej krytyce, to co wg mnie na nią zasługuje. Rzecz robiona na bieżąco, aktualna przez chwilę, taki diariusz.
Np. nie mogę tu u Ciebie robić dłuższych wpisów, bo nie wypada. I dlatego „lekcję rycerską” traktuję 4-5 zdaniami. Dlatego wieczór z / o poezji kwituję dwoma zdaniami. Mam świetną nazwę bloga (uściślijmy: sądzę, że jest OK.). Dzisiaj, przy odrobinie szczęścia, się zrealizuje…
Re: powieść w postaci bloga
Foma, Ty już to robisz. A ja… jeśli kiedyś, hen, hen, za rok, za dwa, za trzy… zacznę, to będzie zupeeeełłłnnniiieee inna bajka niż mój (ewentualny) blog…
foma, stało się! Mam blog, o najprostszym adresie świata! Zmieniłam plany i uderzyłam w maksymalną prostotę. I teraz mam problem. Mam blog i nie wiem co na przywitanie świata napisać!
Może dzień dobry? Ewentualnie dobry wieczór…
Witaj, witaj,
Gdzie jesteś, że 8.18 to u Ciebie wieczór? Hasasz gdzieś po wyspach drugiej półkuli?
foma, dziękuję za umożliwienie mi wpisywania się u Ciebie. Było bardzo miło. Dzięki. Od dzisiaj moje wpisy będą “na zadany temat”, krótkie i w miarę możliwości logiczne!
Komisarz nie wskazuje tematów wypracowań… Nadzór cenzorski stosuje z umiarem i w ogóle jest zwolennikiem soft power.
A podpowiedzi z 8.18 to rozważania wariantowe, abstrakcyjnie umiejscowione w czasie i przestrzeni…
A co tam nowego słychać na komendzie? Czy powieściowy Komisarz foma wlepi Alli mandat za jazdę na zimowych oponach? Bo Alla odczuwa żywiołową niechęć do odwiedzania zakładów mechaniczno-naprawczych. Dlatego jesienią liczy na to, ze nie będzie zimy. Jeśli jednak zima się nie podporządkowuje i przychodzi, to Alla (cierpiąc niemożebnie) udaje się do warsztatu i zmienia opony. A następnie ma nadzieję, że jednak lata nie będzie i opony doczekają do następnej zimy… Ale nic z tego. Jest 28 stopni. In plus. A opony ciągle zimowe…
Lato szybko mija… A opony to nie działka komisarza…
Słusznie. Komisarz to Komisarz! Ostatnio pół roku temu Straż Miejska uraczyła mnie mandatem. Nie podali gdzie mam wpłacić, tylko zażyczyli sobie osobistej wizyty w ich twierdzy. To dopiero było przeżycie…
Latem komisarz lubi być na działce. Strzeli sobie w żyłę to i tydzień na działce spędzi…
A czemu to allla się nie świeci?
No właśnie nad tym samym dywaguję! U fomy po prostu nie mam jak wstawić adresu! Trzeba chyba “na czuja” krążyć po sieci albo lepiej wpaść do Pani Doroty i stamtąd juz prosta trasa.
alla, początkujący tak mają, że im połowa rzeczy nie działa. Komisarz też przez to przechodził, ale podano mu pomocną dłoń
http://druidh.wordpress.com/2008/02/12/wykluczajacy-sie-stworcy-swiata/#comment-5755
i kilka poniższych komentarzy