Dieta-cud czyli rejterada

I

Komisarz Foma był zaskoczony tak gwałtownym rozwojem sytuacji. Strumień przekazywanych zawiadomień, ze względu na specyficznie rozumianą właściwość merytoryczną i brak realnej możliwości umiejscowienia przestępstwa, wzmagał się z każdą godziną. Jakby każdy komisariat wiedział, że jeśli a to tylko do b. Foma zastanawiał się, czy był to efekt odgórnych wytycznych, czy też świadectwo branżowej samopomocy.
Do tego dochodził międzynarodowy aspekt sprawy. Krajowe zdarzenia zdawały się być jedynie niewielkim elementem globalnej akcji. Tyle tylko, że w przeciwieństwie do spekulacji krajów OPEC czy odprysków amerykańskiego krachu na rynku kredytów subprime, polscy obywatele i firmy zaatakowani zostali świadomie. A celem globalnego ataku była aż jedna czwarta ludności sytego Zachodu. Ta odchudzająca się jedna czwarta.

Sekwencja zdarzeń wyglądała następująco. Za początek należało uznać chwilę, gdy do amerykańskich gazet i portali zaczęły masowo zgłaszać się poszkodowani czytelnicy serwisów żywnościowych. W jednej chwili stosowane przez nich diety uznane zostały za niewłaściwe, oparte na błędnych założeniach i nieskuteczne. Drugiego dnia nie można już było znaleźć ani jednej strony, na której nie znalazłyby się wątpliwości czołowych dietetyków i to prezentujących różne filozofie odżywiania i odchudzania. Nie można było zweryfikować, czy myślą tak naprawdę, czy też zostali zmanipulowani. Pojawiły się nowe diety, stare znikły i nie dawało się ich przywrócić, a zaprezentowane zamienniki tylko wzmagały chaos.
Z racji innych nawyków żywieniowych, europejska społeczność przywitała zdarzenia za oceanem jako źródło żartów, nie odnosząc ich skutków do siebie. Wkrótce miało się okazać, że schadenfreude Starego Świata to stan przejściowy. Trzeciego dnia szybkim atakiem, według podobnego schematu, zdobyta została Wielka Brytania, co jeszcze dawało się wytłumaczyć  więzami językowymi i kulturowymi. Potem jednak podbity został świat romański, a zaraz za nim dietetyczny blitzkrieg doprowadził do kapitulacji niemal cały internet germańskich grup językowych. Pełzająca kolonizacja trwała i obejmowała swoim zasięgiem coraz to nowe obszary.
Polska wraz z Estonią, była ostatnim miejscem, gdzie można było znaleźć w internecie dotychczasowe zalecenia oraz przygotowane przez fachowców diety.
Skuteczny konserwatyzm Polski i doktryna nasza chata z kraja święcił triumfy. Obciążenie serwisów przekraczało ich możliwości techniczne, a rozsiani po świecie tłumacze języka polskiego mieli pełne ręce roboty. Do czasu. Przedmurze padło i fala rozlała się po wschodnioeuropejskich stepach.

II

Zebranie grupy operacyjnej prowadził sam Szef. Mimo to komisarz Foma zastanawiał się czy połączone siły jego Biura, Zespołu ds przestępczości internetowej i Biura Prasowego są wystarczające do skali zjawiska.
- Panowie – Szef zdawał się nie zauważać, że obok Fomy siedzi Pani Ala, a naprzeciwko niego pilnie podkomisarz Jatka, koordynująca działania informacyjne. – Co prawda nikt nie oczekuje od nas, że wyjaśnimy zagadki całego świata, ale coś powinniśmy zrobić na naszym podwórku. – Szczupła sylwetka Szefa wyjaśniała nieco jego dystans do sprawy. – Mamy jakieś analogiczne zdarzenia z przeszłości?
- Nie na taką skalę, nie z tej samej półki, ale są pewne interesujące przypadki – Pani Ala sięgnęła po rozłożony przed nią plik notatek. – Kilka lat temu w Austrii pozmieniane zostały formularze podatkowe, które na swojej stronie internetowej udostępniło ministerstwo finansów. Każdy korzystający z nich miał wykazaną bardzo wysoką nadpłatę. Zanim odkryto manipulację większości podatników przelano wyliczoną w formularzach kwotę. Odzyskiwanie należności trwało ponad dwa lata.
- Bardzo pomysłowe – mruknął pod nosem nadkomisarz Kliczko, przewodzący od pół roku Zespołowi ds. przestępczości internetowej. – Kto był za to odpowiedzialny?
- Do dziś nie wiadomo na pewno. Podejrzewano pewną kancelarię podatkową, ale nic nie udowodniono, a śledztwo stanęło w martwym punkcie.
- Ciekawy przykład, ale bardzo lokalny – przerwał Szef. – Były jakieś akcje transgraniczne?
- Niedawno w rejonie Pacyfiku miał miejsce zabawny przypadek. W systemie rezerwacji biletów pozmieniano godziny koncertów jakiegoś boysbandu i część publiczności – Pani Ala widziała oczyma wyobraźni tłumy rozkrzyczanych nastolatek – przyszła za późno. Podobno doszło nawet do rozruchów.
- To wszystko? – na Szefie nawet girlsbandy nie robiły większego wrażenia.
- Są jeszcze jakieś notatki prasowe, ale z brukowców, bez potwierdzenia przez miejscowe służby. – Pani Ala zaczęła składać leżące przed nią papiery w jeden stosik.
- Dobrze. Zajmijmy się zatem oceną tego co mamy tym razem. Doktor Pieterczewski z Wyższej Szkoły Gastronomicznej – szybkim ruchem ręki Szef przesunął wzrok zebranych w kierunku ubranego w lniany garnitur czterdziestolatka o wyglądzie boksera wagi superciężkiej – przeanalizował na moją prośbę pozostawione przez sprawców przepisy i zalecenia. Panie doktorze, proszę o pana spostrzeżenia.
- Na początku chciałem podziękować za zaproszenie. Przyznam, że zwróciłem uwagę na sprawę,  gdy zamieszanie występowało po tamtej stronie Atlantyku. Zabawne, wydało mi się, że choć nie zmieniła się wartość odżywcza, to prawdziwej rewolucji uległa lista produktów, do których należało sięgać.
- To znaczy? – przerwała Jatka.
- To znaczy, że aby odchudzający się nowojorczyk mógł skompletować wskazaną w przepisie listę, powinien pojechać do Wietnamu i zahaczyć o Afganistan. Przy tym niemieckie specjały, którymi powinno się uzupełnić dietę to pryszcz.
- Nie można było sięgnąć po inne przepisy? Inne metody?
- Oczywiście wskazano warianty, ale z informacją, że mogą powodować niepożądane działania.
- I powodowały – westchnął Foma. – Senność, którą niwelowało tylko pływanie w basenie z chlorowaną wodą. Ogromne pragnienie, które ustępuje tylko po wypiciu beaujolais nouveau
- Skąd beaujolais nouveau w kwietniu? – zdumiała się Pani Ala.
- Właśnie, skąd. Przy obecnej modzie niewiele dotrwało – przyznał Pieterczewski. – W innych krajach było podobnie, tylko zmieniły się kierunki poszukiwań.
Zebrani w gabinecie w pełni potrafili wczuć się w bezradność zaskoczonych ludzi. Czuli się podobnie bezradni.

III

- Nie zastanowiło cię, że za każdym razem odsyłano ludzi zupełnie gdzie indziej? Na coraz to inny bazar – spytał Fomę nadkomisarz Kliczko, kiedy po kilku godzinach opuszczali gabinet.
- Zastanowiło. Próbowałem wypracować jakiś schemat, jakąś zależność – komisarz zastanawiał sie, czy po tak długim zebraniu lepszy będzie red bull czy kilka rundek dookoła budynku. Rzut oka na zegarek rozstrzygał sprawę. Było już tak późno, że w grę wchodził tylko spacer. – Jedyne, co mi przyszło do głowy – ciągnął Foma – to, że umieszczone w danym państwie przepisy pochodziły z takich regionów, które kiedyś zostały przez ten kraj najechane. Wojna, okupacja, te sprawy… A im dłużej i bardziej krwawo, tym teraz większa zależność dietetyczna.
- Ja to mgliście kojarzyłem z niechęcią i poczuciem wyższości – przyznał nadkomisarz, który znajomość historii powszechnej opierał głównie na opisach z gier strategicznych. – Ale komu chciałoby się śledzić historię konfliktów dla takiej rzeszy krajów?
- Oj, są tacy zapaleńcy. Davis, Standage, Herodot…
- Ale Davis pisał tylko o Europie! – Obok często odwiedzanego przez Kliczkę regału z grami komputerowymi wisiała lista bestselerów książkowych. – Chociaż kto wie…
- Podejrzewasz Davisa?
- Bez przesady. Ale może powinniśmy rozejrzeć się wśród historyków?
- Jaki mogliby mieć motyw? – Foma nie był przekonany.
- Na przykład jakiś globalny instytut pamięci – zgadywał Kliczko. – Integracja międzynarodowa nabrała takiego tempa, że może już przyszła pora na wspólne grzebanie w brudach. A że do swoich grzechów podchodzi się zawsze jak do jeża, to wymyślono nową bratnią pomoc.
- Trudno w to uwierzyć. Gdyby tak było, to Amerykanom wpychanoby indiańskie korzonki i tortillę, a Niemcy i Francja miałyby teraz najbardziej urozmaicone menu – komisarz był bardzo sceptyczny.
- Może masz rację. Widziałem niedawno baner do strony o prawach człowieka. Iran, Białoruś, Kuba. Słowem o Uzbekistanie, Pakistanie, nie wspominając o Rosji czy Chinach.
- Chińska kuchnia i tak jest popularna… To o co innego może im chodzić? – Telefon od Szefa uwolnił komisarza od samodzielnego szukania odpowiedzi na to pytanie. Nie uwolnił jednak od samego szukania. Kilka nowych informacji sprawiło, że zaplanowane na rano kolejne spotkanie grupy operacyjnej miało się odbyć już za pół godziny.

IV

- Panowie – rozpoczął Szef, tym razem nie lekceważąc żadnej z pań, bo wieczorna narada przebiegała w mocno przerzedzonym gronie. – Poprosiłem was, bo trzeba skończyć z tą sprawą. Ciągnie się, przykuwa uwagę, angażuje siły, a i tak nie ma widoków na złapanie kogoś za rękę.
Foma z Kliczką spojrzeli zaskoczeni sobie. Tego się po Szefie nie spodziewali. Choć z drugiej strony ślepa uliczka, w której się znaleźli, wymagała odważnych i niekonwencjonalnych działań, na które stać było niewielu.
- Jakie są szanse, że kogoś złapiemy w najbliższym czasie? – Szef zaczął od ustalenia najważniejszego.
- Niewielkie – przyznał nadkomisarz Kliczko. – Chyba że sprawca sam się do nas zgłosi i do tego przyniesie ze sobą sporo mocnych dowodów, bo sądy na podstawie samego przyznania się nie chcą już skazywać. A przypisanie sobie takiego zamieszania to smakowity kąsek dla początkującego hakera. Musiałby jeszcze wytłumaczyć dlaczego. I czy to była akcja wzorowana, czy część międzynarodowej kampanii.
- Lepiej, żeby była wzorowana – wtrącił Foma -  nikt nie będzie wymagał od nas wkładu do swoich krajowych poszukiwań. Oczywiście przy założeniu, że sprawca sam się ujawni.
- Słyszałem, że w Stanach i Belgii było już kilku samozwańców, ale odpadli po przesłuchaniu wstępnym – Kliczko podzielił się ostatnimi wieściami.
- Właśnie. O międzynarodowej współpracy też chciałem porozmawiać – Szef skierował rozmowę na główne tory. – Przyszły do mnie wstępne ustalenia z kilku krajów. Błądzą we mgle tak samo jak my. Oczywiście proszą o wszelkie informacje, które popchną ich śledztwa do przodu. Gdyby tylko ktoś je miał…
- Może gdyby rzeczywiście zebrali się w jednym miejscu wszyscy prowadzący śledztwa u siebie, coś by się znalazło – zasugerował komisarz Foma.
- To zrobiłyby się z tego kolejne narody zjednoczone albo posiedzenie parlamentu Unii. Tylko nie bardzo wiadomo, kto zapłaciłby za tłumaczy – utrącił pomysł Szef. – Nikomu nie chce się w to bawić. Może Francuzi byliby skłonni, bo zabolała ich sugestia, że niemieckie parówki mogą być lepsze od ich niby najlepszej w świecie kuchni. Ale to ich problem. Naszym jest zgrabnie skończyć z tą szopką.
Komisarz wraz z nadkomisarzem nie zamierzali się sprzeczać. Zadanie było jasne. Już po godzinie Jatka miała zrąb komunikatu do mediów.

Epilog

Wspierana siłami słuchaczy szkoły policyjnej operacja „Jo-jo” dobiegła końca. Stos postanowień o umorzeniu postępowania i wpisaniu go do rejestru przestępstw przez kilka następnych dni to zmniejszał się, to zwiększał na zmianę. Po tygodniu ciężkiej pracy udało się jednak zadowalająco odchudzić szafę z aktami sprawy.
Serwisy żywieniowe powróciły do starej, dobrej formy, choć część zaserwowanych przez hakerów przepisów pozostawiono jako dowód przynależności strony do grona wielkich i ważnych w branży.
W eter poszła, być może prawdziwa i podsycana następnie przez zaprzyjaźnionych z Jatką dziennikarzy, informacja o zmasowanym lobbingu producentów biopaliw, którzy dzięki zamieszaniu na giełdach towarowych mogli o wiele taniej kupić niewystępujące w dietach oleje.
A bliskość lata i perspektywa paradowania w stroju kąpielowym sprawiała, że słowo „dieta” wciąż znajdowało się w czołówce zapytań w internetowych wyszukiwarkach.

Opublikowane w: on poniedziałek, 14 kwiecień 2008 at 14:22 Komentarze (138)

Adres URI TrackBack do wpisu to: http://komisarzfoma.wordpress.com/2008/04/14/dieta-cud/trackback/

Kanał RSS z komentarzami do tego wpisu.

138 komentarzy Leave a comment.

  1. No i proszę, jak widać odrobina głodówki jeszcze nikomu nie zaszkodziła :)
    A swoją drogą: czy oprócz “czołowych dietetyków” istnieją także np. dietetycy potyliczni? ;-)

  2. Zapowiada się pasjonująco. Jam właśnie w trakcie odchudzania…
    Dieta cud
    Poszła w lud
    Aby chudł…
    W Zawichoście ubyło koma 8 – teraz nareszcie wiem, o co chodziło….

  3. Tak, tu jest intryga. Ale jaka?…
    Czekamy, Panie Komisarzu, czekamy

  4. Intryga, przepraszam, dopiero się zawiązuje (jak sadełko) ;-)

  5. Toż to już prawie fantastyka! :P

  6. Na początek mało, dla zaostrzenia apetytu :D
    A jak się Wam nie podoba kategoria, to szanowna redakcja, pod stosem listów z pretensjami od zawiedzionych czytelników, może się zastanowić nad przekwalifikowaniem…

  7. Ale jaka kategoria? Wagowa? ;-)

  8. Quake, chodziło o obiecującą szczególne doznania kategorie blogową. Obietnica jest, ale z doznaniami gorzej…

  9. Można powiedzieć, że doznania to w gruncie rzeczy sprawa smaku… :)

  10. Może Pan nie wierzyć, Gospodarzu, ale najpierw pomyślałam ‘tu jest intryga’ (ten suspens, ta zanęta), potem napisałam co napisałam, potem (odszedłszy) pomyślałam, że chyba u Komisarza była kategoria o dokładnie takiej nazwie, potem przeczytałam odpowiedź Autora, potem sprawdziłam kategorię (baaardzo drobnym drukiem uwyraźnioną)…

    Proszę o łagodny wymiar kary… ;-)

    P.S. Proszę niczego nie przekwalifikowywać, nie zastanawiać się, itp. Proszę pisać…

  11. Proszę pisać….
    isać…
    …sać
    …mać
    Inspiratorce dziękuję bardzo, gdybym mógł tylko Ją zobaczyć…..

    P.S. uwielbowywuję….

  12. Co to za jedne te “serwisy żywieniowe”? :)

  13. Serwis jak serwis, ot: talerzyki, filiżanki, miseczki, sztućce…. :)

  14. Ameryka, Europa, Azja… :) ;)

  15. Może warto coś wtrącić? Idę się rozejrzeć…

  16. Składam niniejszym donos na Odchudzanie. Od dwóch tygodni byczy się i nie wywiązuje się z umowy, narażając mnie na straty jako to: wyrzeczenia, stracone wydatki na pigułki, zmiana diety skutkująca dodatkową pracą mojej żony. Oskarżam je za oszustwo: 9 kg i szlus a umowa przewidywała znacznie więcej. Informuję, że zamierzam dochodzić swoich praw również na drodze cywilnej. Zapodaję zatem kanciarza na organa w nadziei, że Komisarz sprawnie i szybko uwolni mnie od niego, umożliwiając tym samym zawarcie nowej umowy na odchudzanie z uczciwym obiektem.
    Z poważaniem
    zeen

  17. Przywołane Organa wzywają do uzupełnienia zawiadomienia o następujące informacje:
    1) o ile więcej przewidywała umowa?
    2) czy zapewnienia prezentowane były publicznie?
    3) czy nie wskazano wyłączeń umownych?
    4) czy ze strony poszkodowanego nie doszło do złamania warunków umowy?
    5) czy miały miejsce jakies negatywne skutki uboczne?
    Brak odpowiedzi na powyższe pytania skutkować będzie odmową wszczęcia procedury sprawdzającej

  18. zeen – słyszałam o pewnym uczciwym obiekcie :)
    http://www.aptekazielarska.pl/p2608-Herbata-czerwona-pu-erh-z-kwiatem-chryzantemy-100g.html
    …można trochę podrasować nim dietę ;)

  19. No wiecie co… Herbatę przepuszczę, ale ewentualne środki przeczyszczające to już będę musiał zbanować ;)

  20. że jak ?
    herbatę komisarz przez się przepuści, a resztę to już nie :) ;) co za wybiórcze podejście do sprawy :)

  21. Uprzejmie doinformowywuję:
    1. umowa określała minimum o 6 kg większe. Przewidywała też wariant kontynuowania współpracy w celu osiągnięcia planu o 11 kg większego w przypadku osiągniecia planu minimum.
    2. Zapewnienia były prezentowane w domu jak najbardziej publicznym
    3. nie wskazano żadnych wyłączeń
    4. poszkodowany nie złamał umowy w żadnym punkcie
    5. negatywne skutki: głód, głód, głód…

  22. :lol:

  23. Trzymam kciuki, oczywiście (za dotrzymywanie umów) :cool:

  24. Organa przyjrzą się powyższym informacjom, które mogąokazać się ważnym wątkiem pobocznym. Jednakże dla czystości sprawy, przydatne byłoby zapoznanie się z rekomendowanym przez Odchudzanie postępowaniem kursanta.

  25. Skoro już wchodzimy w wątki poboczne to może przy okazji Komisarz zająłby się również niejakim Jo-jo? Jego działalność ponoć wyjatkowo negatywnie wpływa na wszelkiego typu Odchudzania…

  26. A żebyście wiedzieli, że się zajmie i sprawdzi…

  27. Organa to niech się przyjrzą organom (odpowiedzialnym za odchudzenie)…

  28. Pani Kierowniczko: a jakie organy są odpowiedzialne za odchudzanie?

  29. Organy są podejrzane o co innego, ale to ujawni się przy innej sprawie…

  30. Ale organy czy organa? ;-)

  31. Organy.
    Nigdy nie lubiłam tego instrumentu. Za duży i za hałaśliwy ;-)

  32. A co do tego, które organy (cielesne) są odpowiedzialne za odchudzanie, to właśnie trzeba ustalić…

  33. A ja bardzo lubię organy. Beż zażenowania mogę pisać o Hammondach i klasycznych, kościelnych organach.
    Brzmienie Hammonda jest tak wciągające, że nawet przeciętne na nich granie bywa miłe w słuchaniu.
    Co do kościelnych to lubię słuchać różnych organistów… Zdarzają się tacy, którzy stosują nawet ciekawe harmonie. Większość niestety pitoli straszliwie….

  34. Hammond to co innego, ze starym dżezikiem się kojarzy ;-)
    Na kościelnych też zdarzają się artyści. Jak na każdym instrumencie…

  35. Oczywiście, ale ja pisałem o “etatowych” organistach w parafiach… Pitolą, oj pitolą ;)

  36. No nie da się ukryć, i pewnie dlatego organów nie lubię ;-)

  37. Przypominam, że ponoć za duże (do noszenia) i za hałaśliwe (jak na kwartet smyczny…) :)

  38. Co za brak wiary w ludzki zmysł praktyczny. Jest wersja mini – organki ;)

  39. A to całkiem insza inszość :-D

  40. Jak zwykle komisarz dostrzega, czego inni nie widzą :)
    Rzeczone organki były moim pierwszym instrumentem, ale komisarzu: czy istnieje wersja organków do grania ręcyma, nogima i płucyma?

  41. Kolego zeen, jak najbardziej:
    Ręcyma się czyma,
    Płucyma zadyma,
    A nogi w mozole stukają o zolę…

  42. A co to zola? :-D

  43. Podłoga…

  44. Emil Podłoga – brzmi nieźle :)

  45. Pięknieście mi to komisarzu wytłumaczyli, idę teraz czymać ręcyma, zadąć płucyma i niech drży zyma :)

  46. :lol:

    …Coś mi tu rano porcja aformacji nie chciała wejść (trzykrotnie… :-( )

  47. afirmacji… choć ‘aformacja’… muszę to też przemyśleć… ;-)

  48. A to ciekawe… zeen ma rację, Łotrpres coś dzisiaj cięty na b. I tu i u jubileuszowej basi

  49. Jak komu… :lol:
    Aformacja – bardzo dobry termin. Znaczenie podobne do deformacji, lecz efektem jest tu nie rzecz zdeformowana, ale totalny brak formy ;-)

  50. Hej, hej, hej, szykuje się wieczorkiem impreza u Basi!
    Do tańca będzie śpiewać a cappella a towarzyszyć jej będzie Chór Staruszków z miasta Pruszków. Będą i tańce: najpierw po wszystkich przejedzie walec angielski, następnie wiedeński zakończony Deutscher Tanz, potem wpadną Krakowiak i Mazur no a później to kto przeżyje, ten będzie wygrany ;)

  51. Szkoda Komisarzu, że zabrakło Was na imprezce :(
    Pozdrowienia

  52. Przyznam, że żałuję, ale nie zawsze może być kawior…

  53. Czyżby ciężka praca i suchary ? ;)

  54. Zainteresowanym spieszę donieść, że pojawił się kolejny rozdział smakowitej [sic!] historii…

  55. Dobrze wiedzieć, że grupa operacyjna działa nawet w trakcie długiego weekendu :)

    Ze swej strony mogę podrzucić jeszcze jeden trop – tym raze z Włoch:

    http://gospodarka.gazeta.pl/gospodarka/1,33181,5172208.html

    “Włoski centralny Urząd Skarbowy wywołał w środę gigantyczne zamieszanie publikując na swej stronie internetowej deklaracje podatkowe Włochów za 2005 rok.
    (…) Na stronie internetowej przez kilka godzin figurowały dane wszystkich włoskich podatników – zarówno osób, jak i firm. Były tam takie informacje, jak data urodzenia, adres, zadeklarowane dochody i odprowadzone podatki.”

  56. W ogóle tego nie skomentuję, że zamiast zamknięcia nawiasu pojawiła się jakaś uśmiechnięta buźka… :twisted:

  57. Łotrpres rulez!

  58. Jeszcze nigdy nie zauważyłam, żeby ten sikacz zwany beaujolais nouveau gasił pragnienie… :lol:

  59. Toż dlatego ta anomalia została wychwycona.
    Brrrr, na samo wspomnienie, brrrrrr…..

  60. No tak, i była ona wynikiem jakiejś specjalnej diety. Cóż to musiała być za dieta :-P

  61. ‘Zainteresowanym spieszę donieść, że pojawił się kolejny rozdział smakowitej [sic!] historii…’ Taaak, intryga się za… jeszcze nie zapętla… niech będzie, że zawiązuje…
    Ale to nouveau… – gust nabyty… i to nabyty inaczej, powiedziałabym ostrożnie.

    Zobaczymy, jak się to wszystko rozwinie…
    ;-)

  62. to była a cappella, która przed chwilą była w innym a cappellowym wordpressie… łotr po prostu nie działa po tych ‘ulepszeniach’ :-(

  63. zaraz, zaraz… dieta była a cappellą, która była w wordpressie? :shock:

  64. Może też go zaatakowali i kazali się odchudzać? Teraz się odgryza…

  65. A Leon zęby ma długie…

  66. WordPress pochłonął do akceptacji koment sygnowany ‘basia’, choć jako żywo żadnej basi tam nie miało prawa być :-D

  67. Może i basi nie miało być, ale się pojawiła… i została przyjęta na łono i poczęstowana tym i owym ;)

  68. No tak, wyjaśniło się. Łotrpress nierychliwy…

  69. Czy się wyjaśniło, to się okaże w stosownym czasie… Taki Speed mógł się skończyć już po dwóch kwadransach, a jeszcze przez godzine trzymał w napięciu. W przeciwieństwie do Becia-nieskończynnika…

  70. Nieskończynnik to czynnik nieskończoności? ;-)

  71. Komisarzu,
    zgłaszam zaginięcie 1 kg. i bardzo proszę ich nie odszukiwać :)

  72. za jedynką było zero i ktuś gwizdnął….

  73. To już nie ma dwóch metrów w pasie? :-(

  74. Kibić moja wiotka
    Nie wystaje już
    Zza kija od szczotki
    Odszedł w niebyt tłuszcz….

  75. Taniec na rurze wykona zeen
    wielką atrakcją jest występ ten
    Bo czy to rura, czy zeena pas
    przekrój podobny mają jak raz

  76. zeen się odchudził, że aż ha!
    Wampirze stąd zapędy ma…
    Odkąd nie może biedak jeść,
    Ciągle go kusi krwawa treść ;-)

  77. Bo tu rządzi Jatka,
    nie Chatka Puchatka

  78. Czy te komentarze zaczną działać czy je zablokowano na amen?… :-?

  79. O, działają… To dobrze :-D Bo cały dzień wczorajszy potrzebowałam tu wyrazić lapidarnie swe bardzo pozytywne emocje i łotr mi nie pozwalał :-(

  80. A to łotr! Emocje, ma się rozumieć, opadły…

  81. Ależ skądże, są tak pozytywne, jak zawsze. A nawet bardziej – MAJ!!! ;-)
    (Choć w Krakowie nie tylko na Brackiej pada deszcz)…

  82. Wzwód emocjonalny
    Wiosną ludy znają
    Jakiż niebanalny
    Towarzyszył Majom?

    Rozbuchana zieleń
    Wzdłuż, wszerz wstrząsa krajem
    Woni karuzele -
    Przybij piątkę z majem :)

  83. A tu Policjanci z Majami

  84. A Majowie to już dawno znikli w pomroce dziejów…

  85. Ja znam rodzinę Majów…

  86. Hoko, z Warszawy?

  87. Tu przynajmniej jest normalnie, czyli kto chce, ma swojego kwadrata….

  88. Bo tu jest porządek. Zaprowadzony i utrzymywany.
    Porządek panuje w Warszawie
    Porządek panuje w Gdańsku
    Porządek panuje na Śląsku
    Cała Polska taka taka spokojna

  89. Widzę, że komisarz w pidżamie jeszcze…
    Nic dziwnego, na dworzu coś porno i dusno.
    To ja wzniosę sobie tylko okrzyk i pójdę:
    Precz z Łotrowskimi kwadratami!

  90. Żebyście kolego zeen nie myśleli, że łotrowskie sztuczki nie uderzają w komisarza. Uderzają, ale sam się z nimi biorę za bary na ukrytej stronie admina, gdzie kwadraciki i owszem, królują w najlepsze. To tylko Wam taki luksus się serwuje, że w publicznej części komisariatu jest bez graffiti na ścianach.
    Ale cóż, ktoś nie śpi, aby spać mógł ktoś…
    A swoją drogą, zeen taki w pidżamach obeznany jesteś?

  91. Nie będę ściemniał, że tak, bo nie. Widzę cytat to się indyczę, czyli robię gugl, gugl i czasem mi wychodzi. To się nazywa erudycja guglowa :)

  92. zeen,

    nie z Warszawy :)

  93. Hoko, to dobrze, bo ci z W-wy to kryjaki som….

  94. A co to som kryjaki? Oprócz tego, że takie Maje…

  95. Kryjaki to lubią na krzywy ryj…

  96. wrrr…

  97. Aaaa… ciii…. nooo…

  98. Zainteresowanym ponownie spieszę donieść, że pojawił się kolejny rozdział. Niestety, podobnie jak opisywane zdarzenia, pozostawia niedosyt…

  99. Apetyt rośnie w miarę jedzenia ;-)

  100. Ci historycy to podejrzane typy… :twisted:

  101. My już się przyzwyczailiśmy….
    A w kręgu podejrzeń pozostają wciąż wszyscy.
    Dlatego na wszelki wypadek będę na uboczu :)

  102. cdn.
    skrócik ten
    Spędza z oczu moich sen
    Ja mam pęd
    Silny trend
    By przeczytać wreszcie end.

  103. A jak ja bym chciał już skończyć!
    Ale rozmieniam się na drobne i zamiast pisać kryminały to na innych blogach albo wierszyk krótki, albo ballada, sonet, oktawa czy fraszka…
    Fakt, trzeba coś z tym zrobić!

  104. Może trzeba Komisarza sklonować? ;-)

  105. Znaczy się, oblać syropem klonowym, bo o ile wiem, kraje UE ustaliły, że nie będą zajmować się klonowaniem człowieka i ten drugi rodzaj klonowania odpada…

  106. A cóż to za problem wyjechać na trochę poza UE?…

  107. Ale po powrocie nie będzie się już taki sam…

  108. Nie wyjadę ja z UE
    Bo tam jeszcze zmienią mnie
    A ja kocham taki być
    Lubię swoją śląską rzyć
    Gdzie zachowam swój imaż
    Znaczy moją fomią twarz
    Poza UE zaraz by
    Mnie zmienili, nędzne psy
    Jeszcze tam bym się doczekał
    Że mnie zrobią na człowieka
    Po za UE jest kult ciał
    Zaraz by mnie chirurg chciał
    Tu wydłużyć a tam skrócić
    Odmieniony bym powrócił
    Ciemny niczym kurczak z rożna
    Własny syn by mnie nie poznał
    Ja chromolę nie UE
    Nie UE dla fomy złe
    Niech Quake jedzie sobie tam
    Jaki wróci?
    Zobaczy sam!

  109. Czytelniku – sobie zważ
    jeśli zeen ma fomią twarz
    to jest zbędne klonowanie,
    wydłużanie oraz skracanie.
    zatem foma siedzi w chacie,
    czytelnicy – święto macie ;-)

  110. Właśnie: brak nam Gospodarza
    Co nieczęsto się tu zdarza
    foma, zeen razem do pary
    Wszystkie posiadają miary
    A jak dodać jeszcze Quake’a
    To już mistrzów jest alejka ;)

  111. A czy Quake porzucił służbę u kardynała? Tak dla porządku pytam…

  112. Że niby lustracja Q. teraz odchodzi, tak? Może historycy będą pomocni… ;-)

  113. Uczciwi nie mają się czego bać ( :twisted: )

  114. A koleżanka a_cappella się nie boi? Tak dla porządku pytam…

  115. zależy czego… albo kogo… ;-)

  116. Koleżanka a cappella jest w dobrych kontaktach z historykami, więc z tej strony wydaje się być zabezpieczona… A jak co, zawsze może funkcjonować jako Kasztelanka na Obczyźnie ;)

  117. Myśli Pan, Komisarzu, że laserowy wzrok Mistrza_Z mnie na obczyźnie nie dosięgnie? ;-)

  118. Znajdzie, dosięgnie i prześwietli…

  119. …tego się obawiałam…

  120. A czy tu ktoś zablokował komenty, że nic nowego się nie pojawia… czy też normalka (wszystkich bez reszty pochłania wiosna :roll: )

  121. Żeby wiosna! Robota… :-(

  122. W długi łikend robota??

  123. Im krócej w biurze, tym więcej roboty…

  124. Drodzy Czytelnicy,
    po serii próśb i gróźb udało się zmusić autora do zakończenia historii. Ze swej strony, jako swoiste zadość uczynienie, autor zaserwował tuning wcześniej zaprezentowanych rozdziałów, przeto redakcja sugeruje lekturę całości.

  125. Ja poczekam aż się sytuacja ustabilizuje i wszelkie podejrzenia miną. Czekam popijając Sherry (Manzanilla, której drobny zapasik zabezpieczyłem wykupując zapas pewnego centrum handlowego w Niemczech. Pozdrawiam i za Wasze zdrowie :)

  126. Prawdziwi ludzie pracy nie mają długiego weekendu – w piątek nawet idę do firmy… :-(
    No, komisarz się wykokosił, to się zabieram do czytania!

  127. Faktycznie rejterada :lol:

  128. Nie pozostaje mi nic innego jak życzyć miłego piątku w pracy. Ja tam się na 4 dni oddalam od komputera :)

  129. Lektura całości odbyła się; tuning został w pełni doceniony! :-D

  130. …taaak, koniec, a szkoda, jeszcze o tyle dziedzin można było zahaczyć ;) :)
    ale co racja to racja, bo ci producenci biopaliw to faktycznie serca nie mają, słyszał komisarz, że ludzkości grozi głód, bo zagarniają pod swe uprawy coraz więcej terenów i zamiast pomnażać jedzonko, chcą kosić tylko te swoje bio-dolary :(
    zgroza, komisarzu, po prostu nawet czysta zgroza

  131. Wielki przemysł do wielkich czynów jest zdolny… Jeśli to oczywiście ów przemysł maczał palce ;)

  132. Wielki przemysł jest zdolny do wielkich czynów, które dobrymi zwykle nie bywają…

  133. Sempiterna mi już spuchła
    Kierowniczka zaś ogłuchła….
    Na głos Ludu niewrażliwa
    Szkoda, przecież jest wciąż żywa….

    Tu wyrażam wręcz swą wolę
    (Odpowiedzialność takoż biorę)
    Niech blog kwitnie niczym kwiat
    Mimo bólu, jegom brat….

  134. Kierowniczka czyta wiernie,
    Nie zagraża sempiternie… ;-)
    Pijącego zaś zeeniska
    Niemniej czule dziś wyściska!

  135. Teraz go w dupisko kopnie
    Wszak On to wspaniale dpopiął….

  136. Nie rozumiem. Nie panimaju. I do not understand.
    (Gałczyński)

  137. Mam niepokojące wrażenie, że brakuje początku w ostatnich dialogach..

  138. Początek był w innym miejscu (łatwo się domyślić, w którym), a ciągłość tego dialogu od początku była szczególna ;-)


Leave a Comment