Komisarz nie miał głowy do głupstw. Do nie-głupstw też nie miał głowy, podobnie jak karku, rąk, nóg i reszty oprzyrządowania. Właściwie nie istniał. Nie był nikomu potrzebny, nie było dla niego powodu. Pojawił się, bo znalazło się dla niego miejsce. Wcześniejsze zapewnienia, że nigdy, przenigdy nie wystąpi okazały się nietrwałe, jak nietrwały był sam komisarz.
Nigdy, przenigdy
Adres URI TrackBack do wpisu to: http://komisarzfoma.wordpress.com/2007/12/27/nigdy-przenigdy/trackback/
Witaj na miejscu komisarzu …
Jeszcze nie przeczytałam, ale melduję się życząc przyjemnego blogowania.
Widzę, że zatrudniliście Radcę Prawnego, Komisarzu. Bardzo słuszne posunięcie!
A teraz do rzeczy – gdzie ten szampan i kawior?!
Może dla porządku impreza przeniesie się do części powitalnej, a tam catering już powinien się uwijać.