Opowiedz mi bajkę prosi głosem, któremu prawie zawsze ulegam. Nie znam żadnej bajki odpowiadam jednak, żadnej która byłaby w sam raz dla ciebie. To wymyśl. Dla mnie prosi dalej i wie, że nie odmówię. Dobrze zgadzam się zatem. Nie ma sensu się sprzeczać. Kiedyś już wymyśliłem bajkę, dawno temu, jeszcze cię wtedy nie znałem… Ale dla mnie ma być, złości się po swojemu. Nie wiadomo czy naprawdę czy tylko udaje. No i dla ciebie będzie wyjaśniam, choć sama powinna to wiedzieć, niby dla kogo innego? No nie wiem odpowiada. Wszystkie bajki zaczynają się tak samo, jakby były dla wszystkich wyjaśniam, dopiero później się robią bajkami dla kogoś. No to mów mi już tę bajkę dla mnie! niecierpliwi się jak mała dziewczynka.
Był sobie las grabowy, gdzie co dziesięć grabów rósł klon, a co dziesięć klonów brzoza. Na skraju lasu, między grabami, klonami i brzozami rosła grusza. Opodal lasu stał pałac, a koło pałacu kuźnia. Bo bajka nie będzie o księżniczce, ale o gruszce i synu kowala.
Nie wydaje się tym zmartwiona, choć czasem mam wrażenie, że jeszcze nie wyrosła z zabaw lalkami oraz historyjek o księżniczkach i rycerzach.
Razu pewnego syn kowala przyszedł do gruszki i powiada:
- Zetnę cię.
- Nie ścinaj mnie – prosi gruszka.
- Jak cię nie zetnę to nie będę miał gruszkowej łyżki do kaszy, a mówią, że kasza gruszkowa najlepsza.
- E tam, plotki – prycha gruszka – najlepsza jest brzoskwiniowa.
- Mówisz tak, żebym cię zostawił i zaczął szukać brzoskwini, a ty mi wtedy znikniesz z oczu.
- Jasne, w te pędy polecę – odpowiada ironiczni gruszka, jak to gruszki mają w zwyczaju.
Śmieje się. Lubi, kiedy pokazuję jej świat z innej strony.
Na nieszczęście synowie kowali mają inne zwyczaje i poczucie humoru niż gruszki, bo ten się nie zaśmiał, tylko sięgnął po siekierę.
- Nie ścinaj mnie, a spełnię twoje trzy życzenia – woła przestraszona gruszka.
- Nie jesteś złotą rybką, nie umiesz spełniać życzeń.
- To zależy o co poprosisz. Jak poprosisz o gruszki, to spełnię.
- Mogę poprosić, ale to jedno życzenie, a co z resztą?
- Po pierwszych gruszkach możesz chcieć jeszcze więcej. Dobre są.
- No to dwa życzenia przeznaczę na gruszki. Trzecie już nie.
- Możesz poprosić o łyżkę – podpowiada ze sprytnym uśmiechem gruszka. – Mam jedną, mogę ci oddać. I tak kaszy nie jem.
- A jak nie będę chciał łyżki tylko co innego?
Widzę, że sama chciała to powiedzieć: a co, jak życzenie będzie zupełnie inne?
- Przecież właśnie tego chciałeś – dziwi się gruszka.
- Tak było na początku, ale teraz łyżka nieważna. Łyżki nie ma. To nie łyżki szukałem cały czas…
* Łatwo zacząć bajkę, trudniej dociągnąć ją do końca. Nie lubię takich bajek krzywi się. Dobrze się kończy? pyta. Wzruszam ramionami, jeszcze nie wiem. To idę, pa! mówi i znika szybko. Koniec bajki, choć pewnie nie doprowadziłem jej nawet do połowy.